poniedziałek, 19 stycznia 2009

Snieg! Nareszcie.



" Mamusiu, kiedy bedzie snieg? " Olivia nie mogla sie doczekac sniegu w tym roku. Jakos tak ten najwiekszy snieg to zawsze do nas przychodzi koniec stycznia - luty. No i jest. Nareszcie. Piekny, bialy, zimny, blyszczacy, smaczny snieg. Hmmmmm jaki smaczny. Olivia sie zajada nim jak tylko wybiegnie na podworko. Na pewno jej go starczy do syta. Olafek uwaznie obserwuje spadajace platki sniegu, szybko opanowuje chodzenie po nim, wchodzi nawet pod osniezona gorke. Jest bardzo powazny, ciekawe co mysli o tym bialym zjawisku.
Lepilismy balwanka (ale wyszedl nam balwanek w sukience, troche sie slabo kleil snieg poczekamy do jutra)pokazalam wam jak sie robi aniolka na sniegu (Oliwka byla zachwycona szybko sama zrobila swojego) ale najbardziej nam sie udala wyprawa na sanki. Udala nam sie bo snieg jeszcze z chodnikow nie byl odgarniety, a do gorki mamy blisko. Oliwka przez cala droge spiewala " Zima, zima, zima..." i bardzo mocno trzymala braciszka. Olafek sie ledwo ruszal, tak to jest z takimi maluszkami ze malo maja uciechy z zimy. Oliwka z wielkim usmiechem zjezdzala z gorki, sama wchodzila z powrotem i bez zadnych jekow sama wciagala sanki. Chetnie zjezdzala z bratem - ktory sie malo ruszal i ciezko mi okreslic czy zjezdzanie mu sie podobalo, ogolnie byl zdziwiony. Byly zjazdy na siedzaco, lezaco, kleczaco. Na boisku nie bylo nikogo, na ulicy tylko nasze slady. Oliwko caly snieg tylko dla nas! Bylo kilka wywrotek, i najbardziej nam sie podobalo jak Olafek lezal jak biedronka i nie mogl sie podniesc malutki ;)

Zima, zima, zima
pada, pada snieg
Jade, jade w swiat sankami
sanki dzwonia dzwoneczkami
dzyn, dzyn, dzyn,
dzyn, dzyn, dzyn,
dzyn, dzyn, dzyn.

i ulubiona zwrotka Oliwki:

Jaka pyszna sanna
parska razno kon
snieg rozbija kopytami
sanki dzwonia dzwoneczkami
dzyn, dzyn, dzyn....

piątek, 16 stycznia 2009

O tym jak zegnalismy stary rok

Stary rok 2008 pozegnalismy przy swieczkach i przy kominku.
Kominek sobie pozyczylismy od Kathy - naszej zaprzyjaznionej znajomej co jest dla nas jak trzeba: kolezanka, babcia, ciocia, mama. Od Kathy wynajmujemy mieszkanie w ktorym mieszkamy - czesc jej domu. Tak sie sklada ze ten jej dom jest polozony w jakims felernym miejscu bo zawsze jak wysiada prad - co tu sie raczej zdarza nigdy, to wysiada u nas. Nasza strona ulicy pradu nie ma a na przeciw maja wszyscy. Tak tez i bylo tym razem, powtorze ze prad wysiada prawie nigdy i tak sie pechowo zlozylo ze wysiadl w SYLWESTRA! Ale czy tak do konca pechowo?? Pewnie z pradem bysmy sobie potanczyli i na koniec usneli przy jakims dobrym filmie z szampanem w reku. A tak bez, to trzeba bylo sie troche nawysilac.
Prad wysiadl o 1 po poludniu. O 9 wieczorem bylo nam juz bardzo zimno. Kathy wyjechala, dlugo sie nie zastanawialismy, tata rozpalil w kominku, skoczyl po chinskie i szampana, dowiedzielismy sie ze prad wroci moze jutro bo maja mnostwo zgloszen, poscielilismy sobie spanko przy kominku, szalenstwom na materacu nie bylo konca. Gdzies pomiedzy wyrzucaniem ich do gory a turlaniem Artek stwierdzil ze to jego najlepszy Sylwester. Olivia glosno wolala ze lata i ze jej marzenie sie spelnilo (super bo juz sie obawialam z tym lataniem ale skoro juz jej sie udalo to sie wiecej nie martwie). Olaf ma w oczach jakies ogniki bo wlazil wszedzie po ciemku i nic mu straszne nie bylo. No tak ale ile mozna bawic sie w podrzucanie, hustanie itp. i ile razy damy rade zlapac Olafa za kolnierz zanim spadnie ze schodow?? jak zajac trzylatka w ciemnosciach? a roczniaka????? "Musimy ich zmeczyc" taka madra mysl zablysla mi w glowie, no tak tylko gdzie w Sylwestrowy wieczor mozna by sie udac. Plac zabaw? zzzimno i ciemno ... TARGET! Olivia jest zachwycona pomyslem, Olaf jeszcze nie wie ze za chwile bedzie biegal wsrod regalow jak w labiryncie bez konca. Bylam zdumiona iloscia kupujacych, czy wszyscy nie maja pradu mialam ochote zapytac.
Byla grupka mlodych po kubki ale byla tez para kupujacych poduszki. Hm dziwnie.
No wiec plan sie powiodl, zmeczenie owszem dopadlo ale nas. Postanowilismy wiec polozyc sie z dziecmi na materacu przy kominku zeby pomoc im zasnac i tak sie w to mocno zaangazowalismy ze przespalismy polnoc. Obudzily nas strzaly sztucznych ognii 15 minut po polnocy. 15 minut pozniej uslyszelismy znajomy jakze przyjemny dla ucha pomruk lodowki i ogrzewania.
To nie pierwszy Sylwester przez nas przespany, dwa lata temu na rejsie taka sama historia z Oliwka :)