" Mamusiu, kiedy bedzie snieg? " Olivia nie mogla sie doczekac sniegu w tym roku. Jakos tak ten najwiekszy snieg to zawsze do nas przychodzi koniec stycznia - luty. No i jest. Nareszcie. Piekny, bialy, zimny, blyszczacy, smaczny snieg. Hmmmmm jaki smaczny. Olivia sie zajada nim jak tylko wybiegnie na podworko. Na pewno jej go starczy do syta. Olafek uwaznie obserwuje spadajace platki sniegu, szybko opanowuje chodzenie po nim, wchodzi nawet pod osniezona gorke. Jest bardzo powazny, ciekawe co mysli o tym bialym zjawisku.
Lepilismy balwanka (ale wyszedl nam balwanek w sukience, troche sie slabo kleil snieg poczekamy do jutra)pokazalam wam jak sie robi aniolka na sniegu (Oliwka byla zachwycona szybko sama zrobila swojego) ale najbardziej nam sie udala wyprawa na sanki. Udala nam sie bo snieg jeszcze z chodnikow nie byl odgarniety, a do gorki mamy blisko. Oliwka przez cala droge spiewala " Zima, zima, zima..." i bardzo mocno trzymala braciszka. Olafek sie ledwo ruszal, tak to jest z takimi maluszkami ze malo maja uciechy z zimy. Oliwka z wielkim usmiechem zjezdzala z gorki, sama wchodzila z powrotem i bez zadnych jekow sama wciagala sanki. Chetnie zjezdzala z bratem - ktory sie malo ruszal i ciezko mi okreslic czy zjezdzanie mu sie podobalo, ogolnie byl zdziwiony. Byly zjazdy na siedzaco, lezaco, kleczaco. Na boisku nie bylo nikogo, na ulicy tylko nasze slady. Oliwko caly snieg tylko dla nas! Bylo kilka wywrotek, i najbardziej nam sie podobalo jak Olafek lezal jak biedronka i nie mogl sie podniesc malutki ;)
Zima, zima, zima
pada, pada snieg
Jade, jade w swiat sankami
sanki dzwonia dzwoneczkami
dzyn, dzyn, dzyn,
dzyn, dzyn, dzyn,
dzyn, dzyn, dzyn.
i ulubiona zwrotka Oliwki:
Jaka pyszna sanna
parska razno kon
snieg rozbija kopytami
sanki dzwonia dzwoneczkami
dzyn, dzyn, dzyn....