poniedziałek, 22 lipca 2013

Dzisiaj tye dye

Zawsze kusilo zeby zrobic, zawsze wydawalo sie trudne, skomplikowane, ze tyle balaganu..
Zawsze myslalam ze nie wyjdzie..
A tutaj taka niespodzianka. Robione na probe, na Olivii bialej spodniczce, kupionej kiedys do jakiegos wystepu, bo kto kupuje dziecku cos biale :) i prosze przydala sie spodniczka akurat i mamy nowa ciekawa. Zafarbowalismy tez Emila koszulke. Olivia wiazala, moczyla ..
Chyba sie wciagne :) Bo az chce sie wiecej !

niedziela, 21 lipca 2013


Rozowa lemoniada :)
Do wycisnietych cytryn, wsypujemy sporo cukru, zalewamy woda i dodajemy sporo zmiksowanych truskawek i kostki lodu.
Pycha!

uczymy sie o Egipcie

U nas rok szkolny ciagle trwa :)

Czytamy o poczatkach tego swiata. Uczymy sie jak Pan Bog stworzyl swiat, w tydzien. Cieszymy sie ze nas tez dolaczyl do swojego dziela, fajnie byc czescia tego wszystkiego. Ciesze sie ze z dziecmi ucze sie o tym wszystkim od nowa, fajnie byc mama i opowiadac wam o tym wszystkim.

Egipt. Mamy w planie zabalsamikowac kurczaka ?? Na razie bawilismy sie w arccheologow i trzeba bylo rozlupac piramide. Fantastyczna zabawa, troche wam zeszlo a jak juz sie udalo taka radosc a w srodku skarby!


W naszym ogrodzie

Tato mowi ze mamy dzungle! Wszystko tak pieknie rosnie. Kazdego dnia zrywamy swieze pomidorki, ogorki. Chlopaki razem z mama robia malosolne. Byla kukurydza piekna z naszego ogrodu trzech siostr dopoki jakis zwierzak nam sie nie wkradl i poobgryzal fasole i kukurydze.. Dzisiaj znalezlismy owoc arbuza, na krzaczku, moze sie uchowa.. Kalarepka zjedzona przez nas, pyszna chrupiaca bardzo udana...
Rosna, kwitna sloneczniki, sadzone w roznych miejscach w ogrodzie, przez nas i rozne inne dzieci goscinnie. Ludzie zatrzymuja sie przy ogrodzie, spogladaja i chwala i milo nam sie robi i cieszymy sie wtedy jeszcze bardziej ..

Tutaj Czerwiec


A teraz jest tak


sobota, 20 lipca 2013

środa, 17 lipca 2013

Codurus Park, jeszcze raz

Pojechalismy pod namiot w to samo miejsce ale tym razem zarezerwowalismy sobie spory plac pod namiot


i spotkalismy sie z rodzina Barrych.

Padal deszcz jak sie pakowalismy, padal jak jechalismy, kropil jak sie rozpakowywalismy a jak juz zobaczyl ze daszki mamy nad glowami to znowu lunal :) i pozniej juz nas nie opuszczal przez reszte wieczora. Bardzo glosno stukal nam nad glowami az zasnac nie moglam a rano dalej padal. Az w koncu przestal w ktoryms momencie i zrobilo sie cieplej i cieplej i goraco i wyladowalismy na basenie!

Ale ta deszczowa pogoda byla wspaniala, bo nam ten deszcz wcale nie przeszkadzal. Bylismy naszykowani na deszcz (ja z tego wszystkiego nie zabralam sobie zadnych butow tylko kalosze dobrze ze mnie Magdalena podratowala wlasnymi klapkami) bardziej niz na slonce.

Max mial 3 urodziny i byly babeczki czekoladowe z tym wszystkim co urodzinowe babeczki potrzebuja.

Dzieci urzadzaly sobie przechadzki, przejazdzki rowerowe, rozmowki hamakowe, Olivia z Zosia mialy fajna zabawe w liczenie ludzi.

Popoludniem bylismy na rybach, Olaf kiedys nam cos zlowi, ma to w sobie.

A pozniej wieczorem jeszcze raz na rybach w takim pieknym miejscu co tato znalazl.

A poznym wieczorem w Parkowym Amfiteatrze pani opowiadala o nietoperzach i wracajac na rowerach juz bardzo zmeczeni zobaczylismy kilka jak nam przelecialo nad glowami.


Olaf robi tez fajne zdjecia, te ostatnie kilka to spod jego reki

i te od roznych autorow pochodza


fajnie ze sezon sie jeszcze nie konczy bo mi sie chce wiecej takich wyjazdow



Jagodzianki

Bardzo mi wychodza. Nawet Olivia ktora nieprzepada za jagodami chetnie je zjada.
A na jagodach bylismy ostatnio w deszcz ba! w ulewe i wcale nas pogoda nie odstraszyla. Ludzi zbierajacych bylo sporo, lepiej niz w upalny dzien.


przepis znalazlam tutaj.


ciasto:
1kg maki tortowej
1 jajko
2 żółtka
100g masła
1 szkl mleka
1 szkl cieplej wody
1/2 szkl cukru
1/2 łyżeczki soli
4 płaskie łyżeczki drożdży instant
3 łyżeczki cukru z wanilią

nadzienie:
ok 450g jagód
3 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru z wanilia
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Przygotować nadzienie: wymieszać jagody z cukrem, maką i cukrem z wanilią.

do posmarowania:
żółtko + łyżka wody

Ciasto: do miski wsypać mąkę, cukier, drożdże suche, roztrzepane jajko z żółtkami, ciepłą wodę i wymieszać. Dodać resztę składników. Wyrabiać ok 10-12 minut. Ciasto przykryć i odstawić na 1 godz do wyrośnięcia. Po tym czasie formować bułeczki: nabierać łopatką ciasto (mniej więcej 2 łyżki) układać na stole, ręką rozpłaszczać na okrągłe placki. Na środek nakładać po 1 łyżce nadzienia jagodowego i zlepić dokładnie podnosząc dwa przeciwlegle brzegi. Układać na blasze wyścielanej papierem do pieczenia złączeniem w dól. Należy zachować odstępy, bułki będą rosły. Odstawić przykryte ściereczkami blachy do napuszenia na ok. 40 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik to 190stC. Przed włożeniem do piekarnika posmarować jagodzianki żółtkiem z wodą. Piec ok 20 minut. Wyłożyć na kratkę do ostudzenia. Kiedy trochę przestygną polukrowac lukrem.

Pyyyszne! Olaf jadl od podwieczorku do kolacji, w sumie 5 a pozniej jeszcze jedna na kolacje :)


wtorek, 2 lipca 2013

gdzies z brudnopisu...

Wszyscy rosna. Czas szybko mija widac to po pomidorach w ogrodku, ktore tato sadzil z nasion i wszyscy sie z niego smiali ze za pozno ze za male...a teraz kwitna az milo patrzec. Dwa dni deszczu i wszystko dwa razy wieksze. Dzieci rosna az milo. Emil jezdzi z nami na przejazdzki rowerowe na swoim nowym rowerze na dwoch kolkach, tylko hamowac nie chce pedalami tylko palcami trze :) Olivia ma za soba pierwszy sleep over - spanie u kolezanki, Kiry na jej 8 urodzinach. Nie spaly ponoc do 1:30 w nocy! A u Olafa? Najbardziej lubi jechac z tatem do pracy, nawet na caly dzien, wraca wtedy z wypiekami na buzi, pelny szczescia.

Za nami Dzien Dziecka. Zabralismy was na sniadanie do Dunkin Donuts i na zakupy do sklepu zabawkowego, kazdy mogl wybrac co chcial. Olaf wybral sterowane auto, Emil tory wyscigowe z autkami sterowanymi a Olivia do kolekcji lego Friends. Zrobilam wam tez czekoladowe ciasto z pomoca Emila.
Ogrod nam pieknieje. Tato postawil wigwam na groszek i fasole, rosna tez ogorki, kalarepka, marchewka, ziemniaki, pomidory, papryka, arbuz i dynie na halloween. Olivia znalazla w ksiazce pomysl na ogrod trzech siostr, w ktorym sadzi sie po kolei najpierw kukurydze, pozniej fasole a na koncu kabaczki. Wszystko razem kolo siebie, bedzie o siebie wzajemnie dbalo. Czekamy. Dzisiaj odwiedzil nas poraz pierwszy krolik i wygryzl sobie dziore w siatce do naszego fasolowego wigwamu. Znalazl tez juz chyba Arugule, ale ta moge sie z nim dzielic bo mam jej sporo i caly czas rosnie :) Rosnie tez koper i pachnie tak pieknie..dzisiaj byl na ziemniakach i chlopaki zjadali, Olivii nie bylo :)chyba by sie nie odwazyla.

Dzisiaj byl ostatni dzien Olivii softbollu. Przez cala wiosne, w soboty i czwartki, miala spotkania na boisku i uczyla sie gry w softball. Dzisiaj sie pozegnali, mysle ze Olivia sie sporo nauczyla :)

Nie tak dawno mielismy bardzo fajna grupe dzieci goscinnie na Memorial Weekend. Udana z was banda.

Gdzies tam kiedys tato i ja, stalismy sie obywatelami Ameryki. Byliscie z nami, caly dlugi dzien wypelniony formalnosciami i byliscie super dzielni, zupelnie jakbyscie zdawali sobie sprawe z powagi sytuacji. Najpierw mama i tata musieli zdac egzaminy, osobno; do ktorych sie mocno przygotowywali od tygodni przesluchujac na okraglo CD z faktami o Stanach i ich historii a wy przy okazji sluchaliscie razem z nami. Ale jak juz sie udalo, tato wymyslil bardzo fajna wycieczke do Fort McHenry. Fort McHenry to historyczne miejsce w Baltimore, przy samej zatoce. Tam wlasnie powstal hymn Ameryki. Lepszej wycieczki w taki symboliczny dzien tato nie mogl wymyslec.






Wakacyjny Klub Plastyczny

Mowimy na niego Art Club. W kazdy wtorek przychodza dzieci i razem tworzymy. Zorganizowalam nam fajne miejsce w piwnicy.




dwa tygodnie temu na pierwszym spotkaniu rysowalismy kredkami woskowymi na papierze sciernym a pozniej przyprasowalam te rysunki na materiale i powstaly piekne obrazki


ozdabialismy tez rybki


a dzisiaj poszly w ruch farby, zaczelismy pracowac nad gasienicami, oto glodne gasienice:




sa super!

a pozniej tworzyli wspolne dzielo, najpierw odbijali zamoczone w farbie rozne przedmioty ale na tym sie nieskonczylo bo najfajniej sie wszystko rozsmarowalo rekami


Oprocz malowania czytamy ksiazke, z ilustracjami wykonanymi podobna technika do tej ktora danego dnia sie bawilismy. A na koniec lemoniada i wspolna zabawa. Dzieci przychodzi tlum, jest spore zamieszanie ale rodzice pomagaja i kazdy zawsze cos przyniesie jak trzeba. Na koniec planujemy wystawe. :)