Swietnie do tego celu przydal nam sie ipad, bo daje sporo mozliwosci do fotografowania. My uzylismy opcji odbicia lustrzanego.
Dzieci mialy sie bawic ta funkcja do woli, a jak juz sie wybawily mialy zrobic zdjecia takie zeby bylo trudno znalezc linie symetrii czyli dobre zdjecie mialoby wyglad calkiem "normalnie"
na tym zdjeciu widac dobrze odbicie jednej strony na druga
tutaj calkiem okragle kolo
Olivii nogi :)
czasami potrzeba podpowiedzi w otoczeniu zeby sie dopatrzyc
mozna tez bylo os symmetrii przesunac, co ;) nie wiem czy jest matematycznie poprawne, ale na zdjeciu mamy ciekawy efekt i trudniej wtedy symetrii sie dopatrzec, dalej fajna zabawa
A pozniej odkryliscie cos jeszcze......:
a kuku!
Emila deskorolka
krzesla ogrodowe
po waflach pozostalo wspomnienie i calkiem ciekawe zdjecie, mniam
tutaj dopiero matematyka szaleje, math i art idealna para calkiem serio..
to ostatnie zdjecie znalazlam wrzucajac zdjecia na komputer, Emila dzielo ja widze roze :), ciekawe co on na to??
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
środa, 27 kwietnia 2016
Co slychac...?
yhmmmm..... dobrze :), odpowiadam zapytana, przez moment nie wiem co slychac tak naprawde jak mnie zapytacie.
Czuje sie tak samo jak rozmyslam o czym napisac.
Bo nawet jesli Olaf rozwalil noge :(, tak bardzo ze dzwonilam po tate i krzyczalam do pustej sluchawki tylko odbierz! tylko odbierz! chwile po tym jak rozlegl sie na podworku straszny krzyk i Olivia przybiegla i mowila do mnie po angielsku i tylko zrozumialam deski i noga.. dalej to juz lecialam po schodach na dol i nioslam go na rekach z powrotem do domu. Krew sie nawet nie lala, ale pieta obdarta i boli oj jak BOLI!!!
Bo nawet jesli Olaf rozwalil noge, to pozniej lezymy razem na kanapie, wdzieczni Bogu ze nie jest z noga gorzej.
A 3 godziny dalej widzialam z daleka jak biegl kustykajac po loda do domu, nawet zeskoczyl z murku!
Zreszta, ten dzien mial troche slaby poczatek. Ale przypominam sobie, ze to te dni ucza nas najbardziej. Czasami idziemy pod prad bardzo sie nad czyms upierajac, jedna gorka, druga, w koncu ktos sie przewroci. A wystarczyloby tylko wyciagnac reke do Tego co tak bardzo chce nas przez droge przeprowadzic, ale nieee my chcemy sami albo wiemy lepiej..
Ale dzien wczesniej bylo nam latwiej.
Poniedzialek. W poniedzialki idzie nam swietnie, bo po przerwie i nam sie chce, szkoda ze tydzien nie ma wiecej poniedzialkow ;)
Pogoda wyciagnela nas na zewnatrz, uwielbiam robic szkole na zewnatrz, nobo chocby nawet jak tu krzyczec i sie denerwowac jak w kolo wszystko sie cieszy sloncem!
Wyciagamy z Olivia nasza stara poczciwa wspolna Math. Lubimy uczyc sie z tej ksiazki, przerabiamy tom drugi tego co zaczelismy 5 lat temu, Right Start Math. Uczymy sie ulamkow. Lamiemy patyki na kawalki, Olivia to juz zna, ale chetnie sie bawi w to dla utrwalenia, zaglada Emil :) korzysta!
Jak mi sie udaje usiasc z Olivia do Math ;) to wielki sukces, to za sprawa Piotrka, ktory w tym czasie zjezdza ze swojej malutkiej slizgawki 15 razy. Olaf i Emil maja grac w gre. To ich dzisiejsza matematyka.
ehm... gra jest nowa, czytam zasady, Olaf pierwszy odpada jeszcze zanim zaczeli grac.
To nie najlepszy poczatek, rozsylam ich wiec, zeby :
1) Albo zrobili swoja dzisiejsza prace ;0 ( to nie bylby wcale taki zly pomysl :O bo mieliby z glowy! a dzien szybko leci i o 4 przyjezdza autobus ze szkoly!)
2) Lub zajeli sie czyms relaksujacym ( no TV)
Rozchodza sie, gra zostaje na tarasowym stole i czeka........ bo chlopaki maja ja skonczyc, bo to jest ich dzisiejsza lekcja matematyki, maja sie zpowrotem zejsc i w zgodzie w nia zagrac...
POdchodza do niej jeszcze dwa razy, za kazdym razem frustracja albo nerwy psuja moment ale za trzecim razem sie udaje. Nawet zaczynaja sie smiac i zartowac.
Okazalo sie, ze lekcja matematyki nauczyla ich tez kilka przydatnych umiejetnosci takich jak ustepowania, cierpliwosci, dyskusji.
A pozniej Piotrek swoja malutka osoba daje nam znac ze pora na jego drzemke, a robi to wspinajac sie na wuzek, dla mamy oznacza to pore na moje bieganie!
Uwielbiam! ta przerwe! Zaczelo sie od noworocznego postanowienia, biegalam nawet w zaspach! Zabieram ze soba Piotrusia w jego wuzku, tak sie przyzwyczailam ze nawet jak Artek jest w domu ja go biore bo mi z wuzkiem lepiej :)
Dzieci jada na rowerach albo skuterach i kazdego razu kto inny ma kolej wybierania trasy. Wszystkim swietnie robi taka przerwa.Czasami zachaczymy o plac zabaw!
Po 30 min rozkladamy koc i czytamy, bo Piotrek jak sie uda spi, zmeczony bieganiem.
Simple. Latwy dzien, pelen blogoslawienstw, kto by pomyslal ze jutro wstaniemy nie ta noga a Olaf rozwali noge?? Nikt by nie chcial wiedziec takich rzeczy, przebrniemy przez nie i tak z pomoca Boza i znowu zaswieci slonce.
:)
Czuje sie tak samo jak rozmyslam o czym napisac.
Bo nawet jesli Olaf rozwalil noge :(, tak bardzo ze dzwonilam po tate i krzyczalam do pustej sluchawki tylko odbierz! tylko odbierz! chwile po tym jak rozlegl sie na podworku straszny krzyk i Olivia przybiegla i mowila do mnie po angielsku i tylko zrozumialam deski i noga.. dalej to juz lecialam po schodach na dol i nioslam go na rekach z powrotem do domu. Krew sie nawet nie lala, ale pieta obdarta i boli oj jak BOLI!!!
Bo nawet jesli Olaf rozwalil noge, to pozniej lezymy razem na kanapie, wdzieczni Bogu ze nie jest z noga gorzej.
A 3 godziny dalej widzialam z daleka jak biegl kustykajac po loda do domu, nawet zeskoczyl z murku!
Zreszta, ten dzien mial troche slaby poczatek. Ale przypominam sobie, ze to te dni ucza nas najbardziej. Czasami idziemy pod prad bardzo sie nad czyms upierajac, jedna gorka, druga, w koncu ktos sie przewroci. A wystarczyloby tylko wyciagnac reke do Tego co tak bardzo chce nas przez droge przeprowadzic, ale nieee my chcemy sami albo wiemy lepiej..
Ale dzien wczesniej bylo nam latwiej.
Poniedzialek. W poniedzialki idzie nam swietnie, bo po przerwie i nam sie chce, szkoda ze tydzien nie ma wiecej poniedzialkow ;)
Pogoda wyciagnela nas na zewnatrz, uwielbiam robic szkole na zewnatrz, nobo chocby nawet jak tu krzyczec i sie denerwowac jak w kolo wszystko sie cieszy sloncem!
Wyciagamy z Olivia nasza stara poczciwa wspolna Math. Lubimy uczyc sie z tej ksiazki, przerabiamy tom drugi tego co zaczelismy 5 lat temu, Right Start Math. Uczymy sie ulamkow. Lamiemy patyki na kawalki, Olivia to juz zna, ale chetnie sie bawi w to dla utrwalenia, zaglada Emil :) korzysta!
Jak mi sie udaje usiasc z Olivia do Math ;) to wielki sukces, to za sprawa Piotrka, ktory w tym czasie zjezdza ze swojej malutkiej slizgawki 15 razy. Olaf i Emil maja grac w gre. To ich dzisiejsza matematyka.
ehm... gra jest nowa, czytam zasady, Olaf pierwszy odpada jeszcze zanim zaczeli grac.
To nie najlepszy poczatek, rozsylam ich wiec, zeby :
1) Albo zrobili swoja dzisiejsza prace ;0 ( to nie bylby wcale taki zly pomysl :O bo mieliby z glowy! a dzien szybko leci i o 4 przyjezdza autobus ze szkoly!)
2) Lub zajeli sie czyms relaksujacym ( no TV)
Rozchodza sie, gra zostaje na tarasowym stole i czeka........ bo chlopaki maja ja skonczyc, bo to jest ich dzisiejsza lekcja matematyki, maja sie zpowrotem zejsc i w zgodzie w nia zagrac...
POdchodza do niej jeszcze dwa razy, za kazdym razem frustracja albo nerwy psuja moment ale za trzecim razem sie udaje. Nawet zaczynaja sie smiac i zartowac.
Okazalo sie, ze lekcja matematyki nauczyla ich tez kilka przydatnych umiejetnosci takich jak ustepowania, cierpliwosci, dyskusji.
A pozniej Piotrek swoja malutka osoba daje nam znac ze pora na jego drzemke, a robi to wspinajac sie na wuzek, dla mamy oznacza to pore na moje bieganie!
Uwielbiam! ta przerwe! Zaczelo sie od noworocznego postanowienia, biegalam nawet w zaspach! Zabieram ze soba Piotrusia w jego wuzku, tak sie przyzwyczailam ze nawet jak Artek jest w domu ja go biore bo mi z wuzkiem lepiej :)
Dzieci jada na rowerach albo skuterach i kazdego razu kto inny ma kolej wybierania trasy. Wszystkim swietnie robi taka przerwa.Czasami zachaczymy o plac zabaw!
Po 30 min rozkladamy koc i czytamy, bo Piotrek jak sie uda spi, zmeczony bieganiem.
Simple. Latwy dzien, pelen blogoslawienstw, kto by pomyslal ze jutro wstaniemy nie ta noga a Olaf rozwali noge?? Nikt by nie chcial wiedziec takich rzeczy, przebrniemy przez nie i tak z pomoca Boza i znowu zaswieci slonce.
:)
Nasz Piotrek
Piotrus to wesoly chlopak. Swietnie po nas powtarza slowa i nie tylko. Dzisiaj zaobserwowal jak chlopaki siedza na murku i tez tak sie przysiadl, czarujacy widok. Tato oparl sie o sciane on tez, jak prawdziwy mezczyzna.
Mowi kazdego dnia cos nowego. Pieknie wola z daleka Emila : Emi !! Emi !!!
Na Olivie mowi Aja.
Go! Go! Go! oznacza ze chce isc na podworko :)
Hot ! goracy garnek na gazie
moje ulubione I LOVE YOU : Aj joju :)
Piotrus daj kiss : cmok!
Mowi kazdego dnia cos nowego. Pieknie wola z daleka Emila : Emi !! Emi !!!
Na Olivie mowi Aja.
Go! Go! Go! oznacza ze chce isc na podworko :)
Hot ! goracy garnek na gazie
moje ulubione I LOVE YOU : Aj joju :)
Piotrus daj kiss : cmok!
czwartek, 14 kwietnia 2016
Olaf
W niedziele przy stole, razem z Olafem jemy w ciszy sniadanie, dzisiaj bagels, znowu asiago, dlaczego tato zawsze kupuje tylko asiago ;). Tato w kuchnii smazy jajecznice, nie wiem teraz jak pisze gdzie byla Olivia i Emil, Piotrus biega i gada cos poswojemu.
Olaf przerywa cisze, mowi:
"Perfect day for a ride on a broom:)"
Za oknem rzeczywiscie perfect day, czego wiecej mozna sobie zamarzyc w taki spokojny ranek o czysto niebieskim niebie?
Ach, ten Olaf, rozbawil mnie.
Musielismy mu kupic miotle, sam wybral na amazon. Miala byc taka jak Harrego Potter-a. Chyba jest troche zawiedziony ze taka malo prawdziwa. Ma tez peleryne, z ktora poczatkowo sie nierozstawal nawet do spania. Rozdzek ma kilka sam sobie zrobil, a i jeszcze sowa. Jednego dnia Emil byl sowa, nosil ja na reku a Olaf jako Harry, ladna to byla zabawa.
Przed Olafem ostatni z serii. Zasmucil sie bardzo, ze nie bedzie wiecej przygod. Ale na pocieszenie trafila mu sie prawdziwa niespodzianka. Nasza sasiadka Diane, ktora pracuje w naszej lokalnej bibliotece, oddala nam caly zestaw audiobukow HP!!!!! Teraz Olaf moze sluchac od poczatku!!
Olaf przerywa cisze, mowi:
"Perfect day for a ride on a broom:)"
Za oknem rzeczywiscie perfect day, czego wiecej mozna sobie zamarzyc w taki spokojny ranek o czysto niebieskim niebie?
Ach, ten Olaf, rozbawil mnie.
Musielismy mu kupic miotle, sam wybral na amazon. Miala byc taka jak Harrego Potter-a. Chyba jest troche zawiedziony ze taka malo prawdziwa. Ma tez peleryne, z ktora poczatkowo sie nierozstawal nawet do spania. Rozdzek ma kilka sam sobie zrobil, a i jeszcze sowa. Jednego dnia Emil byl sowa, nosil ja na reku a Olaf jako Harry, ladna to byla zabawa.
Przed Olafem ostatni z serii. Zasmucil sie bardzo, ze nie bedzie wiecej przygod. Ale na pocieszenie trafila mu sie prawdziwa niespodzianka. Nasza sasiadka Diane, ktora pracuje w naszej lokalnej bibliotece, oddala nam caly zestaw audiobukow HP!!!!! Teraz Olaf moze sluchac od poczatku!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
