Snieg pada!!!
nie potrafie opisac waszej radosci :)
Olivia mowi ze sie cieszy ze Mikolaj bedzie mial jak ciagnac swoje sanie!!
Fajnie by bylo miec biale swieta!
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
piątek, 21 grudnia 2012
środa, 19 grudnia 2012
W wielkim skrocie ;)
Bardzo duzo chce zebyscie zapamietali z naszych swiatecznych przygotowan.
Adwent zaczynamy od wianka. Zawsze. Nie ruszamy zadnych swiatecznych przygotowan az do chwili zapalenia pierwszej swieczki. Pare wieczorow temu, w zgielku i przy wielkim zamieszaniu nikt nie zauwazyl ze zostawilismy palace sie swieczki w naszym wianku. Zasnelismy niepostrzezenie przy was. Spalismy twardo 3 godziny. Gdy wstalam, przechodzac kolo stolu zobaczylam wianek, jego swieczki prawie do konca wypalone tak na wysokosci galazek. Mielismy duzo szczescia? Nie, Aniola Stroza. Tegoroczny wianek przypomina nam ze jestesmy pod stala opieka Boga. Opowiedzielismy wam dzisiaj nasza historie, mieliscie miny wystraszone ale podobalo wam sie zakonczenie :).
Nie na dlugo przed adwentem duzo slyszalam od was jak bardzo nie mozecie sie doczekac czekoladek z kalendarza adwentowego. Postanowilam sobie ze nie zabiore wam tej radosci ale tego roku pokaze wam, ze Adwent to o wiele wiecej niz czekoladki. Kazda czekoladka ma rysunek czegos swiatecznego. Dzisiaj bylo autko. Pytam was wiec, dlaczego w kalendarzu adwentowym jest autko? Bo jest prezentem dla malego chlopca pod choinke. Zaczynamy rozmawiac o prezentach pod choinka, dlaczego je dajemy i o tym jak bardzo kazdy maly chlopiec sie ucieszy z takiego autka. Ucieszy. Bo o to chodzi zeby sie radowac. W taki sposob, kazdego dnia zatrzymujemy sie na chwile przy naszych kalendarzach i cieszac sie slodycza malej kosteczki rozmyslamy nad czyms waznym.
Inna wspaniala adwentowa tradycja jaka mamy to 24 ksiazki o tematyce swiateczno zimowej. Wszystkie zawiniete w swiateczny papier. Kazdego dnia otwieracie jedna. Zawsze pamietacie zeby to zrobic. Codziennie razem na kanapie z ksiazka, cenne chwile.
Zbieramy tez sianko za nasze dobre uczynki do zlobka dla Jezuska. Wieczorem, przed spaniem fajnie jest zakonczyc dzien nawet taki nie do konca udany, z swiadomoscia ze zrobilo sie cos dobrego i ze wszyscy sie z tego ciesza.
Wyjazd po choinke jest zawsze wyczekiwany przez wszystkich. Kazdy mial inna propozycje, kazdy mial swoja pile!
Nasza choinka jest inna niz choinka jaka ja pamietam z domu albo u dziadkow. Fajnie sie wspomina, a dzieci sie smieja i sluchaja z wielkimi uszami. Dziadek pradziadek Czeslaw to mial schemat i nikt mu sie w choinki ubieranie nie wtracal. To byla matematyczna choinka. Odleglosc bombek perfekcyjnie odmierzona, symetrycznie rozwieszone mikolaje. Bombeczki malutkie na szczycie drzewka wielkie setki (pamietam jak je babcia nazywala)na dole. Piekna byla! Zawsze! Moglam na nia patrzec i podziwiac!
A prababcia wasza bombki - banki dmuchala. Ta historia tez wam sie podoba. Bombki dmuchane jak balony? Pamietam kiedys miala jakies duze zamowienie chyba bo dmuchala w domu razem z dziadkiem. Na kazdej szafie staly przezroczyste takie delikatne i stygly, czekaly na lakier. A pozniej zapach lakieru yhmmmm...
Choinka w domu babci Jadzi, zawsze bardzo bogata. Kolorowa, blyszczaca. Prababcia Zosia dawala nam najpiekniejsze ozdoby. Wszystko ze szkla. Kazdy kolor, kazda wielkosc, sople, mikolajki, balwanki.
Nasza choinka ma pelno naszej pracy i milosci. Nie mamy na niej za wiele szklanych bombek, udalo mi sie kiedys znalezc w sklepie polskie banki i bardzo je lubie bo przypominaja mi polska choinke. Mamy ozdoby z poprzednich lat ktore sami sobie wybieracie. Tego roku, Olivia wybrala fioletowa bombke, Olaf mlotek a Emil pile.
Sa pierniczki ciagle uzupelniane, beda cukierki.
Razem zrobilismy piekne kartki swiateczne dla najblizszych. Niestety przyjda z opoznieniem, ciezko bylo siasc i je skonczyc. Bardzo chcialam je wypisac przy was zebyscie widzieli ze pamietamy o innych w czasie swiat i ze slemy im zyczenia; ale stale bylam odrywana :)od tej pracy.
Poza tym pracujemy nad dawaniem. Lubimy dostawac chce zeby latwiej przychodzilo nam dawanie innym. Jutro pani listonoszka znajdzie w skrzynce pudelko ciastek od nas z zyczeniami swiatecznymi. Zostawilismy tez pudelko dla panow od wyworzenia recycle.
Za pomoca naszego Kosciola szykujemy tez paczke dla starszej samotnej pani. Bylismy wczoraj na zakupach w tym celu i dzieci same i dobrowolnie zaproponowaly ze dadza tez na zakupy pieniazki ze swojej skarbonki. Zaproponowalam zeby dali po $1, Olivii ciezko bylo sie rozstac z jej cwiercdolarowkami ale byla to piekna lekcja do wytlumaczenia :)
Wczoraj mielismy dawac innym radosc. Bo tak czesto sie zloscimy, ach za czesto. I fajnie wyszlo. Olivia narysowala rysunek na pocieszanie dla brata, Olaf robil smieszne miny.
Jutro damy sobie czas. To dla doroslych super trudne. Pozwole wam wziasc sobie troche mojego czasu na to co wy chcecie wtedy kiedy zapragniecie. Tato wieczorem tez sie dolaczy. Mama i tata tez znajda czas dla siebie.
Adwent zaczynamy od wianka. Zawsze. Nie ruszamy zadnych swiatecznych przygotowan az do chwili zapalenia pierwszej swieczki. Pare wieczorow temu, w zgielku i przy wielkim zamieszaniu nikt nie zauwazyl ze zostawilismy palace sie swieczki w naszym wianku. Zasnelismy niepostrzezenie przy was. Spalismy twardo 3 godziny. Gdy wstalam, przechodzac kolo stolu zobaczylam wianek, jego swieczki prawie do konca wypalone tak na wysokosci galazek. Mielismy duzo szczescia? Nie, Aniola Stroza. Tegoroczny wianek przypomina nam ze jestesmy pod stala opieka Boga. Opowiedzielismy wam dzisiaj nasza historie, mieliscie miny wystraszone ale podobalo wam sie zakonczenie :).
Nie na dlugo przed adwentem duzo slyszalam od was jak bardzo nie mozecie sie doczekac czekoladek z kalendarza adwentowego. Postanowilam sobie ze nie zabiore wam tej radosci ale tego roku pokaze wam, ze Adwent to o wiele wiecej niz czekoladki. Kazda czekoladka ma rysunek czegos swiatecznego. Dzisiaj bylo autko. Pytam was wiec, dlaczego w kalendarzu adwentowym jest autko? Bo jest prezentem dla malego chlopca pod choinke. Zaczynamy rozmawiac o prezentach pod choinka, dlaczego je dajemy i o tym jak bardzo kazdy maly chlopiec sie ucieszy z takiego autka. Ucieszy. Bo o to chodzi zeby sie radowac. W taki sposob, kazdego dnia zatrzymujemy sie na chwile przy naszych kalendarzach i cieszac sie slodycza malej kosteczki rozmyslamy nad czyms waznym.
Inna wspaniala adwentowa tradycja jaka mamy to 24 ksiazki o tematyce swiateczno zimowej. Wszystkie zawiniete w swiateczny papier. Kazdego dnia otwieracie jedna. Zawsze pamietacie zeby to zrobic. Codziennie razem na kanapie z ksiazka, cenne chwile.
Zbieramy tez sianko za nasze dobre uczynki do zlobka dla Jezuska. Wieczorem, przed spaniem fajnie jest zakonczyc dzien nawet taki nie do konca udany, z swiadomoscia ze zrobilo sie cos dobrego i ze wszyscy sie z tego ciesza.
Wyjazd po choinke jest zawsze wyczekiwany przez wszystkich. Kazdy mial inna propozycje, kazdy mial swoja pile!
Nasza choinka jest inna niz choinka jaka ja pamietam z domu albo u dziadkow. Fajnie sie wspomina, a dzieci sie smieja i sluchaja z wielkimi uszami. Dziadek pradziadek Czeslaw to mial schemat i nikt mu sie w choinki ubieranie nie wtracal. To byla matematyczna choinka. Odleglosc bombek perfekcyjnie odmierzona, symetrycznie rozwieszone mikolaje. Bombeczki malutkie na szczycie drzewka wielkie setki (pamietam jak je babcia nazywala)na dole. Piekna byla! Zawsze! Moglam na nia patrzec i podziwiac!
A prababcia wasza bombki - banki dmuchala. Ta historia tez wam sie podoba. Bombki dmuchane jak balony? Pamietam kiedys miala jakies duze zamowienie chyba bo dmuchala w domu razem z dziadkiem. Na kazdej szafie staly przezroczyste takie delikatne i stygly, czekaly na lakier. A pozniej zapach lakieru yhmmmm...
Choinka w domu babci Jadzi, zawsze bardzo bogata. Kolorowa, blyszczaca. Prababcia Zosia dawala nam najpiekniejsze ozdoby. Wszystko ze szkla. Kazdy kolor, kazda wielkosc, sople, mikolajki, balwanki.
Nasza choinka ma pelno naszej pracy i milosci. Nie mamy na niej za wiele szklanych bombek, udalo mi sie kiedys znalezc w sklepie polskie banki i bardzo je lubie bo przypominaja mi polska choinke. Mamy ozdoby z poprzednich lat ktore sami sobie wybieracie. Tego roku, Olivia wybrala fioletowa bombke, Olaf mlotek a Emil pile.
Sa pierniczki ciagle uzupelniane, beda cukierki.
Razem zrobilismy piekne kartki swiateczne dla najblizszych. Niestety przyjda z opoznieniem, ciezko bylo siasc i je skonczyc. Bardzo chcialam je wypisac przy was zebyscie widzieli ze pamietamy o innych w czasie swiat i ze slemy im zyczenia; ale stale bylam odrywana :)od tej pracy.
Poza tym pracujemy nad dawaniem. Lubimy dostawac chce zeby latwiej przychodzilo nam dawanie innym. Jutro pani listonoszka znajdzie w skrzynce pudelko ciastek od nas z zyczeniami swiatecznymi. Zostawilismy tez pudelko dla panow od wyworzenia recycle.
Za pomoca naszego Kosciola szykujemy tez paczke dla starszej samotnej pani. Bylismy wczoraj na zakupach w tym celu i dzieci same i dobrowolnie zaproponowaly ze dadza tez na zakupy pieniazki ze swojej skarbonki. Zaproponowalam zeby dali po $1, Olivii ciezko bylo sie rozstac z jej cwiercdolarowkami ale byla to piekna lekcja do wytlumaczenia :)
Wczoraj mielismy dawac innym radosc. Bo tak czesto sie zloscimy, ach za czesto. I fajnie wyszlo. Olivia narysowala rysunek na pocieszanie dla brata, Olaf robil smieszne miny.
Jutro damy sobie czas. To dla doroslych super trudne. Pozwole wam wziasc sobie troche mojego czasu na to co wy chcecie wtedy kiedy zapragniecie. Tato wieczorem tez sie dolaczy. Mama i tata tez znajda czas dla siebie.
Jeszcze z urodzin
Bo w dniu prawdziwych urodzin prawdziwie swietujemy. Kazdy swietujacy dostaje swoja korone, swoje choragiewki rozwieszone nad stolem, swojego balona, mamy nawet talerz dla swietujacego. Najfajniejsze jest dmuchanie swieczek i babeczka na sniadanie.
W tym roku tak fajnie sie zlozylo ze w dniu Olivii urodzin w Baltimore Meyerhoff Symphony byl balet Dziadka od Orzechow. A dodatkowa atrakcja byl przejazd kolejka do celu i z powrotem. Dziewczyny na wystepie a my na spacerze po miescie.
Wystepem dziewczyny zachwycone w szczegolnosci babcia miejscami, bo mialy miejsca jak goscie honorowii ;). Niech zyje homeschooling !
Jeszcze urodzinowo byly zjazdy na zipline, wyprawa z babcia do Royal Farms po lody, babcia zrobila tez bezy, pierwsze w naszym domu.
Na kolacje jubilat wybiera co chce. Olivia chciala pizze w restauracji. Poszlismy do Bertuccis.
A na drugi dzien zmiana wystroju bo mamy swieto Olafa. Teraz kolej na jego balona i jego choragiewki. I z takiej okazji zabralam nas do Ultimate Playzone zeby sie wyskakac. To taki dmuchany plac zabaw. Ale sie wyszaleslismy! Srodek tygodnia 10 rano nie bylo tam nikogo. Czy ja pisalam ze kocham homeschooling! Oczywiscie w dniu urodzin nie ma u nas odpoczynku. Byliscie na placu zabaw i teraz dla Olafa w Royal Farms tym razem po cukierki. A na kolacje Olaf poprosil o ziemniaczki, kotlecik mielony, marchewka z jabluszkiem i brokulki.
Dzien pierwszy:
W tym roku tak fajnie sie zlozylo ze w dniu Olivii urodzin w Baltimore Meyerhoff Symphony byl balet Dziadka od Orzechow. A dodatkowa atrakcja byl przejazd kolejka do celu i z powrotem. Dziewczyny na wystepie a my na spacerze po miescie.
Wystepem dziewczyny zachwycone w szczegolnosci babcia miejscami, bo mialy miejsca jak goscie honorowii ;). Niech zyje homeschooling !
Jeszcze urodzinowo byly zjazdy na zipline, wyprawa z babcia do Royal Farms po lody, babcia zrobila tez bezy, pierwsze w naszym domu.
Na kolacje jubilat wybiera co chce. Olivia chciala pizze w restauracji. Poszlismy do Bertuccis.
A na drugi dzien zmiana wystroju bo mamy swieto Olafa. Teraz kolej na jego balona i jego choragiewki. I z takiej okazji zabralam nas do Ultimate Playzone zeby sie wyskakac. To taki dmuchany plac zabaw. Ale sie wyszaleslismy! Srodek tygodnia 10 rano nie bylo tam nikogo. Czy ja pisalam ze kocham homeschooling! Oczywiscie w dniu urodzin nie ma u nas odpoczynku. Byliscie na placu zabaw i teraz dla Olafa w Royal Farms tym razem po cukierki. A na kolacje Olaf poprosil o ziemniaczki, kotlecik mielony, marchewka z jabluszkiem i brokulki.
Dzien pierwszy:
piątek, 14 grudnia 2012
Zycie ach zycie
Jest piekne ponad wszystko. Takie kroche. Takie cenne. Szkoda ze nie widzimy wszystkiego pieknego co nas kazdego dnia spotyka.
Dawno nie czulam sie tak dobrze. Dawno sie tyle nie modlilam. Moja kolezanka wczoraj pochowala swoja delikatna coreczke a pozniej powiedziala mi ze czuje sie wspaniale. WSPANIALE! Oto sila dobrej modlitwy i wiary. Brawo!
Mala Marysia wpadla do nas na chwile, byla miedzy zywymi 11 dni. Pan Bog taki mial wobec niej plan 11 dni. Mama Asia mowi o niej Swieta, bo zrobila rewolucje serc i rzucila na kolana do modlitwy nie jednego. Wczoraj bylam na pogrzebie, ktory byl piekny. Tak piekny. Rodzice Marysi stali nad grobem, serca rozdarte, oczy zmeczone, pelni spokoju i koncentracji, zamyslenia a na twarzach mieli usmiech.
Kochane dzieci otoworzylysci mi oczy na Boga. Od tamtej pory wiecej i wiecej widze jak pracuje przez nasze zycie. Obiecuje wam ze bede uczyla was modlitwy tego jaka jest wazna, potrzebna i ze dziala!
Zycie jest jak rozrzucona ukladanka. Cale zycie ja skladamy, znajdujemy rozne puzzle w roznych czasami przypadkowych miejscach i nie wiemy gdzie je dac i czy one w ogole sa od tej ukladanki czy innej...
Poznym latem brat Marysi znalazl w lesie krzyzyk, piekny, stary z drzewa. Dlaczego on go znalazl?? Wczoraj krzyzyk oddal siostrze. Ten krzyzyk byl czescia ich ukladanki, czescia planu Bozego. Chcialabym miec zdjecie tego krzyzyka zeby wam go pokazac, wygladal jakby ktos go bardzo uzywal, wymodlony krzyzyk. Trafil w rece tych w potrzebie a teraz trzyma go Marysia.
Smutne chwile jak ta chwytaja za serce i sciskaja tak mocno. Zal zal zal.
Dawno nie czulam sie tak dobrze. Dawno sie tyle nie modlilam. Moja kolezanka wczoraj pochowala swoja delikatna coreczke a pozniej powiedziala mi ze czuje sie wspaniale. WSPANIALE! Oto sila dobrej modlitwy i wiary. Brawo!
Mala Marysia wpadla do nas na chwile, byla miedzy zywymi 11 dni. Pan Bog taki mial wobec niej plan 11 dni. Mama Asia mowi o niej Swieta, bo zrobila rewolucje serc i rzucila na kolana do modlitwy nie jednego. Wczoraj bylam na pogrzebie, ktory byl piekny. Tak piekny. Rodzice Marysi stali nad grobem, serca rozdarte, oczy zmeczone, pelni spokoju i koncentracji, zamyslenia a na twarzach mieli usmiech.
Kochane dzieci otoworzylysci mi oczy na Boga. Od tamtej pory wiecej i wiecej widze jak pracuje przez nasze zycie. Obiecuje wam ze bede uczyla was modlitwy tego jaka jest wazna, potrzebna i ze dziala!
Zycie jest jak rozrzucona ukladanka. Cale zycie ja skladamy, znajdujemy rozne puzzle w roznych czasami przypadkowych miejscach i nie wiemy gdzie je dac i czy one w ogole sa od tej ukladanki czy innej...
Poznym latem brat Marysi znalazl w lesie krzyzyk, piekny, stary z drzewa. Dlaczego on go znalazl?? Wczoraj krzyzyk oddal siostrze. Ten krzyzyk byl czescia ich ukladanki, czescia planu Bozego. Chcialabym miec zdjecie tego krzyzyka zeby wam go pokazac, wygladal jakby ktos go bardzo uzywal, wymodlony krzyzyk. Trafil w rece tych w potrzebie a teraz trzyma go Marysia.
Smutne chwile jak ta chwytaja za serce i sciskaja tak mocno. Zal zal zal.
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Olivii przyjecie urodzinowe
Motylowe. Olivia nie mogla sluchac juz moich westchnien i pytan czy oby na pewno motylowe? Wszystkie inne propozycje odrzucala.
Motyla w grudniu w Maryland nie spotkasz, nasz spi w kokonie (liczylam ze moze sie zacznie przeistaczac w dniu przyjecia..). Ucieszylam sie na Olivii pomysl czarnego torta motyla, babcia zrobila dokladnie takiego wymarzonego. Przywiozla nawet ze soba swieczke do niego, nie wiedzielismy ze bedzie taki ogien, przydaloby sie z gasnica na strazy stac!
Kazdy dostal skrzydla pazia krolowej, ktore wspolnie z babcia szybko zszylysmy. Olivia kilka dni wczesniej sama gdzies w ksiazce wynalazla sposob jak robic trabki urodzinowe z papieru. Swietny pomysl.
Byly lizaki, patyczki miodowe, owoce i kanapki motyle ze sprinkles ktore wygladaly jak ciasteczka ;) no i oczywiscie nektar czyli woda z cukrem i z kwiatkami ktore prawie wszyscy sprobowali bo jadalne!
Naj naj naj byla zipline czyli zjazdy na linie. Lepszego pomyslu na latanie nie mialam.
Tato jak to tato nie potrafi zrobic czegos byle jak, wiercil, sposobil wszystko bardzo skomplikowane a ja myslalam zeby tak line do drzewa przywiazac. A teraz mamy zipline na stale.
Malowalismy motyle.
I bawilismy sie w muzyczne listki. Chodzi o to zeby na wylaczona muzyke usiasc na listku. Proste prawda? Nie, nie zupelnie. Bardzo sie gubilam kiedy listek trzeba zabrac i ile ma ich byc, Emilowi wcale sie nie podobal pomysl zabierania listkow i zrobil swoj popisowy numer z krzykiem. Ale na szczescie inni rodzice wlaczyli sie w prowadzenie zabawy i jakos sie dobrze skonczylo.
listki, bardzo wam sie podobalo wycinanie ich przed przyjeciem
Bylo bardzo milo.
środa, 28 listopada 2012
Swieta Dziekczynienia 2012
na oknie listki zeszloroczne, fajnie bylo rano odczytac za co bylismy wdzieczni rok temu...
Swieta Dziekczynienia mamy juz za nami. Emil ciagle pyta przy roznych posilkach czy to Thanksgiving? albo czy moge zrobic Thanksgiving. Wiec chyba mu sie podobalo.
Rano ogladaliscie jak Kubus Puchatek i jego przyjaciele spedzali Thanksgiving a pozniej coroczna parade Macy's w TV, Olivia zalozyla czepek i fartuszek pielgrzymki z ubieglego roku i pozostala w nim wiernie przez reszte dnia, chlopcy mieli ubiegloroczne czapki pielgrzymow ale nie ma zdjecia?!
Mielismy piekna pogode. Babcia i Olivia poszly na spacer w poszukiwaniu zwiastunow Swieta owego. Przygotowalam im nie zla liste i dosc dlugo ich nie bylo, juz sie zastanawialam czy troche nie za trudna ta lista bo pewnie musialy znalezc wszystko...ale obydwie kochaja spacery, wrocily rozspiewane z cala lista odchaczona!
A mialy znalezc miedzy innymi: rodzine grajaca w football, psa albo kota, ozdoby indyka i pielgrzyma, inne spacerujace rodziny, 6 albo wiecej zaparkowanych aut pod jednym domem, sterte lisci.
Olaf wolal zostac i pomagac w przygotowaniach, bardzo chcial kroic i tak skroil pyszna owocowa salatke ktora swietnie uzupelniala swiateczny stol.
Olivia wyciagnela z domu stare przescieradlo ktore mialo byc zaglem statku Mayflower, ktorym przyplyneli pielgrzymi dawno dawno temu. Po jakims czasie powstala z zagla flaga pieknie ozdobiona symbolami tego dnia.
Emil z zasuszonych ziarenek kukurydzy wykleil piekny obrazek przedstawiajacy kolbe kukurydzy.
A moja ulubiona czesc dnia to robienie drozdzowych rogalikow, ktore w roku ubieglym cieszyly sie takim powodzeniem ze chyba beda pojawiac sie na stole kazdego roku.
A oprocz tego ze swietnie smakuja bardzo wszyscy lubia zabawe jaka im towarzyszy.
Pomysl jest taki ze kazdy ma napisac za co jest wdzieczny na malutkiej karteczce, ktora nastepnie jest zawijana w rogaliku i tak rogaliki sie pieka az sa piekne i zlote. Nastepnie przy kolacji, kazdy wybiera po jednym rogaliku i znajduje ukryte w nim slowa i odgaduje czyje one sa. Olivia bardzo zawijala tego roku i byla wdzieczna za kazdego z osobna, Emil tez wymienil wszystkich, Olaf za Swieta Bozego Narodzenia i za to ze tato bedzie na nie w domu :) (uwielbiam jego pomysly), ja za moja mame z nami przy tym stole, tato za wszystkich przy stole a babcia? babcia napisala tak duzo i na dodatek z dwoch stron ze sie tusz dlugopisu rozmazal i nic sie nie dalo odczytac wiec zalozmy ze chodzilo o obfitosc :).
Ale zanim do stolu zasiedlismy, zrobilo sie ciemno i tato wpadl na swietny pomysl i rozpalil na dworze ognicho. Co wiecej pozwolil wam zapalac koncowki dlugich kijow w ogniu i patrzec jak na chlodnym powietrzu ogien na nich sam gasnal. Wolaliscie ze macie pochodnie. To byl piekny dzien i wieczor prowadzacy do kolacji po ktorej kazdy cos zaspiewal albo recytowal do mikrofonu najlepiej jak potrafil, tato zasnal na kanapie, ogien w kominku zaczal dogasac i dzien pelen milych chwil dobiegal konca.
Olaf znalazl karteczke w rogaliku, bardzo mu sie podobalo, mysli ze ta jest jego, bardzo chcial wybrac rogalika ze swoja wlasna.
babcia ulozyla indyka do zdjecia zeby sie ladnie prezentowal, bo z drugiej strony byl juz zjedzony
Dziekuje za wspomnienia.
A tegoroczne drzewko dziekczynne bylo pelne pomyslow za co chcemy dziekowac :
za dmuchawce, za kosciol, za chlopcow chrzest, za ksiazki (kto zgadnie czyje to?), za znalezione pieniadze na ulicy(Olaf :), za urodziny (Olaf), za to ze oszczedzil nas huragan, za to ze sklepy mamy blisko i plac zabaw (Olaf), za wspolne chwile, za las (Olaf), za zdrowie, ...za Jezusa (Olivia).
wtorek, 20 listopada 2012
Najwazniejsze chwile w zyciu
To byl piekny dzien.
Dzien Chrztu Swietego naszych chlopcow.
Zaczal sie tak.
Bylo pieknie a nawet smiesznie.
Smiesznie bo przez pomylke ksiadz polal woda swiecona Emila dwa razy, myslal ze sie zamienili miejscami i ze polewa drugiego.. Takze Emil "dostal" podwojna dawke. Moze bedzie z niego swiety? :)
A pieknie, bo bylismy tylko my. Chlopcy byli bardzo grzeczni, chyba nawet im sie podobalo. Tydzien wczesniej bylismy na spotkaniu z innym ksiedzem, zeby pokazal i wytlumaczyl chlopcom co sie bedzie dzialo w trakcie chrztu. Wygladali na wystraszonych i martwilam sie ze bedzie nie fajnie i nerwowo. A tu nawet przygotowania w domu minely bez poganiania i krzyku. OLaf chetnie ubral koszule i spodnie inne niz dresy! A bylo tak spokojnie i uroczyscie. Nawet zdarzylismy zjesc rosolek przed wyjsciem.
Tutaj jeszcze przed rozpoczeciem ceremonii juz w Kosciele.
Olaf dawal nam chyba znac ze wszystko bedzie w porzadku.
Ksiadz Pralat Paul prowadzil chrzest. "Kto pierwszy ?" zapytal Olafa, "Emil" odpowiedzial Olaf bez zastanowienia.
Emil pierwszy wszedl na schodek do chrzcielnicy i grzecznie nachylil sie do przodu, zupelnie jakby juz to kiedys robil, bez najmniejszego sprzeciwu.
I to byla piekna chwila. Wzruszajaca.
I jeszcze raz. Chyba nikt tak nie mial.
Tutaj sie zorientowalismy co sie stalo, Ksiadz jeszcze nie wie.
Tutaj sie juz wszyscy smieja, Ksiadz tez ale kontynuuje do konca.
Tak samo ubrani, dwie jasne glowy, tego samego rozmiaru, mysle ze mozna sie pomylic.
Nawet Ksiedzu.
Teraz Olaf.
Rodzice chrzestni. Danny - chrzestny Olafa i Basia - chrzestna Emila. Niestety ciocia Gosia - chrzestna Olafa i wujek Grzegorz - chrzestny Emila nie mogli byc z nami, sa w Polsce.
A na koniec przed Kosciolem byly czekoladki i banki mydlane, ale zaczelo sie robic zimno wiec pojechalismy na kawe i do domu na ciasto a pozniej pyszny polski obiadek przygotowany przez babcie.
Muchy od Basi, bardzo elegancko.
Mama kazala nam sobie zrobic razem zdjecie, bo tacy piekni jestesmy :)
Ciesze sie ze kazala, taka pamiatka, taka radosna chwila.
Wspanialy dzien, ciesze sie ze nadszedl, ciesze sie ze w takim okresie naszego zycia, nie wyobrazam sobie lepszej pory.
Dzien Chrztu Swietego naszych chlopcow.
Zaczal sie tak.
Bylo pieknie a nawet smiesznie.
Smiesznie bo przez pomylke ksiadz polal woda swiecona Emila dwa razy, myslal ze sie zamienili miejscami i ze polewa drugiego.. Takze Emil "dostal" podwojna dawke. Moze bedzie z niego swiety? :)
A pieknie, bo bylismy tylko my. Chlopcy byli bardzo grzeczni, chyba nawet im sie podobalo. Tydzien wczesniej bylismy na spotkaniu z innym ksiedzem, zeby pokazal i wytlumaczyl chlopcom co sie bedzie dzialo w trakcie chrztu. Wygladali na wystraszonych i martwilam sie ze bedzie nie fajnie i nerwowo. A tu nawet przygotowania w domu minely bez poganiania i krzyku. OLaf chetnie ubral koszule i spodnie inne niz dresy! A bylo tak spokojnie i uroczyscie. Nawet zdarzylismy zjesc rosolek przed wyjsciem.
Tutaj jeszcze przed rozpoczeciem ceremonii juz w Kosciele.
Olaf dawal nam chyba znac ze wszystko bedzie w porzadku.
Ksiadz Pralat Paul prowadzil chrzest. "Kto pierwszy ?" zapytal Olafa, "Emil" odpowiedzial Olaf bez zastanowienia.
Emil pierwszy wszedl na schodek do chrzcielnicy i grzecznie nachylil sie do przodu, zupelnie jakby juz to kiedys robil, bez najmniejszego sprzeciwu.
I to byla piekna chwila. Wzruszajaca.
I jeszcze raz. Chyba nikt tak nie mial.
Tutaj sie zorientowalismy co sie stalo, Ksiadz jeszcze nie wie.
Tutaj sie juz wszyscy smieja, Ksiadz tez ale kontynuuje do konca.
Tak samo ubrani, dwie jasne glowy, tego samego rozmiaru, mysle ze mozna sie pomylic.
Nawet Ksiedzu.
Teraz Olaf.
Rodzice chrzestni. Danny - chrzestny Olafa i Basia - chrzestna Emila. Niestety ciocia Gosia - chrzestna Olafa i wujek Grzegorz - chrzestny Emila nie mogli byc z nami, sa w Polsce.
A na koniec przed Kosciolem byly czekoladki i banki mydlane, ale zaczelo sie robic zimno wiec pojechalismy na kawe i do domu na ciasto a pozniej pyszny polski obiadek przygotowany przez babcie.
Muchy od Basi, bardzo elegancko.
Mama kazala nam sobie zrobic razem zdjecie, bo tacy piekni jestesmy :)
Ciesze sie ze kazala, taka pamiatka, taka radosna chwila.
Wspanialy dzien, ciesze sie ze nadszedl, ciesze sie ze w takim okresie naszego zycia, nie wyobrazam sobie lepszej pory.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























