W sobote padal deszcz. Piekny, gesty, glosny deszcz. Idealnie sie wkomponowal w nasza leniwa sobote. Wszyscy musieli odrobic sily po hucznym piatkowym przyjeciu. Ale nie tylko, przez caly tydzien zawozilismy Olivie na camp (polkolonie) do Oregon Ridge Park, i przy okazji ja z chlopcami robilismy sobie rozne wycieczki i spotkania. Potrzebowalismy odpoczynku.
Olaf haftowal, bardzo mu sie podoba mowi ze szyje, bardzo jest przy tym cierpliwy
jeszcze slysze ten deszcz
Emil sluchal "Magic School Bus" na sluchawkach
Olivia szydelkowala na palcach, bardzo ja to wciagnelo
Olafa, a zreszta chyba wszystkich ulubiona ksiazka "The Little House in the Big Woods". Idealna na takie rodzinne odpoczynki.
Pogoda i nasze nastroje byly w doskonalej harmonii.
Bog wie kiedy potrzebujemy usiasc i odpoczac i pozwolic Mu zrobic reszte za nas.
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
wtorek, 6 sierpnia 2013
piątek, 2 sierpnia 2013
Nasze pierwsze sleepover party!
Dzisiaj, w naszym domu mamy pierwsze nocne party! tutaj zwane sleepover party. Dzieci przychodza wieczorem i w pizamach sie bawia a pozniej zostaja na noc.
Przychodza sasiadki Colleen i Abby, Kira, Megan, Lyla.
Az mi ciezko uwierzyc ze jestesmy juz w tym przedziale wiekowym :)
Ciekawe o ktorej pojdziemy spac?
Pokoj gotowy, bedziecie spac na gorze, idealnie nam sie nada nasz goscinno - bawialny pokoj. Ozdobilismy go swiatecznymi lampkami choinkowymi specjalnie na ta noc!
Bylo bardzo milo, glosno wcale nie az tak, obylo sie bez nieporozumien i lez az trudno uwierzyc bo np. Olivia padala ze zmeczenia zanim przyszli goscie, ale prysznic postawil ja na nogi!
Kazdy mieszal swoje wlasne lody. Juz dawno chcialam to zrobic! Kazdy mial przed soba kulke loda waniliowego i teraz trzeba bylo zrobic go na swoj sposob czyli wymieszac z tym co sie komu podobalo i nadawalo a bylo do wyboru do koloru np: sprinkles, m&ms, truskawki, paluszki, ciasteczka, czekoladki, rodzynki itd itp. Dostepne byly tez mlotki do rozbijania tych twardych dodatkow. Przez chwile trwala zabawa w wymyslanie nazw lodow i tak zaczelismy od deseru.
Pozniej w pizamach na zip line nasza ogrodowa a jak juz mialyscie dosc pokazalam wam jak robic bransoletki przyjazni z wloczki i to bylo zajecie ktore was bardzo pochlonelo i wrocilyscie do niego ponownie nastepnego ranka.
Byly tez zabawy na gorze, pelne zartow i smiechu, byly przebieranki i gra w Headbands.
Chlopaki bardzo ladnie sie wlaczali w zabawy nikomu nie przeszkadzajac, ale wiekszosc wczesnego wieczoru spedzili z tatem mniej wiecej na przygotowywaniu ogniska.
Ognisko bylo niespodzianka i pelnym zaskoczeniem. Bo najpierw byla pizza a po pizzy pieczenie smores w ognichu. I to byl fajny dodatek, bo bylo juz ciemno 9:30, a przy ognisku mamy taki mini plac zabaw i wszyscy sie tam gimnastykowali przed snem.
Najtrudniej bylo was zagonic do wymycia zebow, tracilam rachube kto wymyl a kto nie :).
Po zebach wszyscy zasiedli przed naszym teatrzykiem. W ostatniej chwili wpadlam na pomysl zrobienia teatru cieni. Wypadl super. I tak latwo! Okleilam papierem do pieczenia okienko tetrzyku i z tylu postawilam lampe, kukielki wycielam z brystolu. Swietna zabawa, wszyscy byli zachwyceni. A przedstawienie mialo tytul "Johnnie Cake" napisany przez Tomie DePaola bardzo w naszym domu lubiany autor.
Po moim wystepie kazdy mial swoja kolej na zabawe cieniami.
Godzina 11 po zabawie kukielkami ktos jeszcze rzuca haslo "pillow fight!" schodze na dol i czekam do pierwszego wezwania. 10 minut pozniej jestem wzywana bo ktos kogos niechcacy kopnal..widze jak pomalu kladziecie sie do swoich miejsc spac, wlaczam wam bajke w radiu na Dobranoc pt "Nate the Great".
Najpierw sa smiechy, rozmowy ale juz nie dlugo slysze was mniej i mniej.
Az trudno mi bylo uwierzyc bo pierwsza zasypia najstarsza Abby. Pozniej Olivia i Kira. Ostatnia Colleen, nie moge jej znalezc byla na lozku przeniosla sie na podloge.
Jest 12:20 party is over!
To zdjecie z rana. Slysze was o 7. Na sniadanie chrupki z mlekiem pozniej robicie wiecej bransoletek i pora sie rozstac.
Bardzo udane przyjecie, bardzo meczace.. Czulam sie jak po Sylwestrze.
Przychodza sasiadki Colleen i Abby, Kira, Megan, Lyla.
Az mi ciezko uwierzyc ze jestesmy juz w tym przedziale wiekowym :)
Ciekawe o ktorej pojdziemy spac?
Pokoj gotowy, bedziecie spac na gorze, idealnie nam sie nada nasz goscinno - bawialny pokoj. Ozdobilismy go swiatecznymi lampkami choinkowymi specjalnie na ta noc!
Bylo bardzo milo, glosno wcale nie az tak, obylo sie bez nieporozumien i lez az trudno uwierzyc bo np. Olivia padala ze zmeczenia zanim przyszli goscie, ale prysznic postawil ja na nogi!
Kazdy mieszal swoje wlasne lody. Juz dawno chcialam to zrobic! Kazdy mial przed soba kulke loda waniliowego i teraz trzeba bylo zrobic go na swoj sposob czyli wymieszac z tym co sie komu podobalo i nadawalo a bylo do wyboru do koloru np: sprinkles, m&ms, truskawki, paluszki, ciasteczka, czekoladki, rodzynki itd itp. Dostepne byly tez mlotki do rozbijania tych twardych dodatkow. Przez chwile trwala zabawa w wymyslanie nazw lodow i tak zaczelismy od deseru.
Pozniej w pizamach na zip line nasza ogrodowa a jak juz mialyscie dosc pokazalam wam jak robic bransoletki przyjazni z wloczki i to bylo zajecie ktore was bardzo pochlonelo i wrocilyscie do niego ponownie nastepnego ranka.
Byly tez zabawy na gorze, pelne zartow i smiechu, byly przebieranki i gra w Headbands.
Chlopaki bardzo ladnie sie wlaczali w zabawy nikomu nie przeszkadzajac, ale wiekszosc wczesnego wieczoru spedzili z tatem mniej wiecej na przygotowywaniu ogniska.
Ognisko bylo niespodzianka i pelnym zaskoczeniem. Bo najpierw byla pizza a po pizzy pieczenie smores w ognichu. I to byl fajny dodatek, bo bylo juz ciemno 9:30, a przy ognisku mamy taki mini plac zabaw i wszyscy sie tam gimnastykowali przed snem.
Najtrudniej bylo was zagonic do wymycia zebow, tracilam rachube kto wymyl a kto nie :).
Po zebach wszyscy zasiedli przed naszym teatrzykiem. W ostatniej chwili wpadlam na pomysl zrobienia teatru cieni. Wypadl super. I tak latwo! Okleilam papierem do pieczenia okienko tetrzyku i z tylu postawilam lampe, kukielki wycielam z brystolu. Swietna zabawa, wszyscy byli zachwyceni. A przedstawienie mialo tytul "Johnnie Cake" napisany przez Tomie DePaola bardzo w naszym domu lubiany autor.
Po moim wystepie kazdy mial swoja kolej na zabawe cieniami.
Godzina 11 po zabawie kukielkami ktos jeszcze rzuca haslo "pillow fight!" schodze na dol i czekam do pierwszego wezwania. 10 minut pozniej jestem wzywana bo ktos kogos niechcacy kopnal..widze jak pomalu kladziecie sie do swoich miejsc spac, wlaczam wam bajke w radiu na Dobranoc pt "Nate the Great".
Najpierw sa smiechy, rozmowy ale juz nie dlugo slysze was mniej i mniej.
Az trudno mi bylo uwierzyc bo pierwsza zasypia najstarsza Abby. Pozniej Olivia i Kira. Ostatnia Colleen, nie moge jej znalezc byla na lozku przeniosla sie na podloge.
Jest 12:20 party is over!
To zdjecie z rana. Slysze was o 7. Na sniadanie chrupki z mlekiem pozniej robicie wiecej bransoletek i pora sie rozstac.
Bardzo udane przyjecie, bardzo meczace.. Czulam sie jak po Sylwestrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


