wtorek, 27 grudnia 2011

Swieta

Moze pierwsze z ktorych Olivia cos zapamieta, tak na zawsze.. Bo chlopcy jeszcze chyba za mali.
Dlatego usiade i zapisze teraz najwiecej ile pamietam.

Nareszcie mamy tate, przez ostatni tydzien pracowal po nocach. Tato trzyma nadzor w kuchni, swietnie gotuje, w takie swieta to on szefuje w kuchni. Nareszcie zaczelismy swiateczne gotowanie. Mamy duzo do zrobienia ale lubie to wigilijne krzatanie.



Trzeba tez skonczyc ciasteczka, ktore chcemy zaniesc sasiadom z zyczeniami swiatecznymi. Olivia chce isc z tata, to dobrze bo moge z Olafem zrobic prezent dla nich. Dla Olivii paluchy w czekoladzie a dla taty kalendarz - Olaf maluje farbami kawalek tektury a ja pozniej przyklejam na nia kalenadarz na caly rok, wychodzi nam w 5 minut calkiem fajny prezent.

Wczoraj byli razem w warsztacie i pracowali nad klockami dla Emila. Olivia rysowala wzory, tato wycinal i czyscil, piekne wyszly.

Ja mam na celu zrobienie makowca, nigdy nie robilam. Zajmuje mi to caly dzien ;), wychodza dwa piekne i ciesza mnie ogromnie.

W miedzy czasie prosze dzieci o pomoc przy zmianie poscieli, zdjely poszwy i nie tylko bo wszystko jest z lozek wyjete na podloge :), trzeba tez odkurzyc.

Jest piekna pogoda, wyciagam was na podworko, sama ucinam galazki na wianek nad stol i Olivii udziela sie moje swiateczne ozdabianie i przystraja elfom ich czesc ogrodowa galazkami i wstazkami, powstaje jej przy tym piekna wiazanka, ktora decyduje powiesic nad kominkiem i rzeczywiscie trzeba mu czegos bylo zielonego.



A wianek nad stol wyszedl bardzo strojny, bardzo go bylo tam potrzeba bo nie mamy choinki w pokoju jadalnym.

Rozmawiamy z bliskimi w Polsce, ktorzy albo koncza przygotowania albo sa juz po Wigilii.

Mniej wiecej 10 razy przypominam Artkowi zeby nie zapomnial kupic ryby bo jeszcze jej nie mamy.

Olaf kroi ziemniaki na salatke, swietnie mu to idzie dopoki ich nie miazdzy.


Ach te zapachy!

Ach te polskie koledy...

Claudia zaprasza mnie na kawe i ciasto. Nie bardzo mi sie chce bo tyle przygotowan, ale jakos nie wypada odmowic, mysle pojde na chwile z zyczeniami i szybko wroce. Zachodze, brudna z maki w dresie a tam gospodyni drzwi mi otwiera strojnie ubrana, stol nakryty chinska porcelana, reszta rodziny odswietnie ubrana.. szybko tlumacze sie, ze nie zrozumialam ...przepraszam, pytaja gdzie reszta wiec dzwonie po moich i przychodza tak jak stali, ale wszystko okazuje sie nie wazne i milo spedzamy godzine na pysznym torcie czekoladowym, a pozniej z powrotem do pracy.

Wracamy i po takiej przerwie jeszcze bardziej nam sie chce tej Wigilii.

Olivia klei skrzydla aniolka z filtrow do kawy.

Mamy kilka seansow bajkowych.

Nakrywamy do stolu. Olivia juz rano chciala ubrac swoja odswietna sukienke, nareszcie przyszla pora. Chlopaki bardzo chetnie ubieraja koszule, bardzo lubia. Zaczyna sie robic tak ladnie, tak uroczyscie. Nasz adwentowy wianek, przypomina nam o 4 tygodniach przygotowan do tego dnia, teraz doczekal sie bialego obrusu i Wigilii. Oplatek musimy chowac az bedziemy gotowi do zyczen, bo wszyscy mali chca go zjesc. Olivia widzi wolne miejsce przy stole. Piekna polska tradycja - dodatkowego nakrycia dla zbladzonego goscia. Przez cala kolacje patrzy w drzwi i tak bardzo chce zeby ktos przyszedl. Emil jako pierwszy zaczyna jesc, bo juz dluzej czekac nie moze, ach jaka tA ryba pyszna! Lamiemy sie oplatkiem, skladamy zyczenia i przystepujemy do najlepszej kolacji w roku. I tak jak na zoladku tak i na sercu nam jest, cieplo.












Po kolacji, tata rozpala w kominku i przystepujemy do prezentow. Pod choinka leza te ktore sami dla siebie przygotowalismy. Te od Olivii lezaly juz bardzo dlugo, a w srodku niespodzianka czyli to co kochamy najbardziej. Przypomnialam sbie teraz jak przyszlas kiedys i zapytalas co tata kocha najbardziej, powiedzialam ze nas a ona na to ze nas nie moze zapakowac. Chlopcy bardzo sie ucieszyli jak znalezli swoje maskotki. A dla taty zrobilas ksiazke o sniegu. Na kazdej stronie pada snieg, wiecej i wiecej az na ostatniej stronie jest sniezna burza. Pomysl caly twoj, zadnej podpowiedzi.

A przez te 3 dni czytalysmy piekna swiateczna, przez przypadek znaleziona ksiazke w bibliotece o tym jak rzeczy sie nie dzieje przez przypadek. Piekna, dluga, smutna ale ze szczesliwym zakonczeniem "Holly and Ivy". Przypomina nam o tym jakie wazne jest to co mamy w te swieta czyli siebie, dom, cieple lozka, stol nakryty, choinke i prezenty.

cdn..

czwartek, 22 grudnia 2011

Przesilenie zimowe czyli winter solistice

Czyli pierwszy dzien zimy. Trudno uwierzyc bo my sie raczej rozbieralismy z cieplych kurtek. U nas wiosennie. Wykorzystalam dzisiejszy dzien na wytlumaczenie tym starszym, ze dzisiejszy dzien jest najkrotszy w roku. I kazdy nastepny bedzie sie robil dluzszy i dluzszy, taka obietnica wiosny i tego ze te dlugie dni znowu wroca. Olivia, skoro pierwszy dzien zimy to bardzo byla nastawiona na snieg... a, ze zima sie zaczela pojechalismy do PetSmart po ziarenka dla ptaszkow. A tam oprocz ziarenek, rybki, chomiki, swinki morskie, papuzki i kanarki i koty opuszczone albo znalezione czekajace na adopcje. Emil chcial do nich wejsc. A Olivia chciala uslyszec historie jak tam trafil kazdy z nich.

Po ziarenkach pojechalismy na "stary" albo przedszkolny plac zabaw na szyszki.
Ponoc dzisiaj cien byl najdluzszy, wiec bawilismy sie z nim na rozne sposby. A chodzil za nami wszedzie! Emil ganial za nim po calym boisku i probowal go zlapac. A my bawilismy sie w odrysowywanie naszych konturow patykiem po piasku.







a pozniej z szyszkami wrocilismy do domu i zrobilismy z nich cos dla ptaszkow.




a wieczorem korzystajac z pieknej pogody wyszlismy na dwor zapalic takie piekne lodowe lampiony, ktore nawet pachnialy pomarancza i gozdzikami.

wtorek, 20 grudnia 2011

Zakupy, zakupy...

Bylismy wczoraj na swiatecznych spozywczych zakupach.
Nie zapowiadalo sie najlepiej parking byl pelny, a Emil zasnal w drodze do sklepu w foteliku. Wyjelam go i spal dalej ale po chwili zaczal mi sie przebudzac, okropna mama wsadzila spiace dziecko do koszyka i do pracy!
Weszlismy do sklepu o 10:40
Wyszlismy o 12:15. Koszyk pod wami (od tego podjadania :)) i od zakupow sie uginal. Pan jak nas Zobaczyl to specjalnie dla nas otworzyli jeszcze jedna kase. A w nagrode od mamy po lizaku.

Dzisiaj ciag dalszy zakupow czyli obowiazkowo polski sklep. Bo grzybkow marynowanych, sledzi, swojskiej szyneczki i wielu innych ktore przy okazji mi w rece wpadly albo Olivii :) nawet w Wegmans nie znajdziemy. Sklep polski mamy w centrum Baltimore. Parkuje na parkingu a pozniej spacerkiem z wozkiem idziemy 5 minut:). Dzisiaj niestety bez Olafa bo zostal w przedszkolu, bardzo niechetnie - pisac nie musze? Kupujemy roznosci i te wyzej wspomniane i inne : waffle na wafle, pierniczki alpejskie ktorymi objadamy sie w drodze powrotnej, kielbase, pasztet - Olafa ulubiony,chleb i herbate owocowa malinowo-zurawinowa ktora sie wlasnie delektuje razem z Olivia ktora bardO chciala jej skosztowac bo pachnie cudnie i kolor ma ladny ale cos nie ubywa ;)

I tak odliczamy te dni, wlasnie zapytala mnie Olivia ile no ile policz na kalendarzu adwentowym ile ozdob zostalo "4!4!4!!" wola i skacze z radosci.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

chatki


chatka Olafa

chatka Olivii


ladne nam wyszly, udana zabawa, choc z Olafem przy stole mialam obawy czy przezyja bo caly czas nimi trzeslo i ruszalo :)
Jeszcze stoja, bo przy samej pracy bardzo sie tych slodkosci naobiadaliscie ale Olaf to na swoja sie juz po kolacji czail wiec mysle ze jutro do niej przystapi.

zapach swiat




Zapachnialo u nas gozdzikami i imbirem i cynamonem wczorajszej niedzieli.
Olaf chcial jesc lukier lyzkami ale zaraz po tym zdjeciu zostal wygoniony z powrotem na podworko.
Olivia woli make ;), serio musialam zabrac i zakazac bo przy odmierzaniu skladnikow zajadala sie garsciami sama maka zadnego cukru. A Emila ulubiona czesc to obserwowanie miksera przy pracy.


sobota, 17 grudnia 2011

O swiatecznych przygotowaniach

Dzisiaj sobota. Za tydzien Wigilia. Kupilam obrus, nie taki jak mi sie marzy - haftowany duzy bialy w jakies goralskie swiateczne wzory, to kiedys na wyjezdzie do Polski a ten co znalazlam dzisiaj w Target za $14 jakos ulepsze.
Wiem dostanie mi sie zaraz od babci ktora to przeczyta, ze nic nie mowilam, ale ja nigdy nie pamietam jak trzeba tylko mi sie przypomina jak juz nakrywac do stolu trzeba.

Kupilam tez swiateczne talerze, za prezentowe pieniadze od Barratek na nowe mieszkanie.

Amarylis ma jeszcze tydzien, cos sie ociaga, ciekawe kiedy zakwitnie.

List do Mikolaja napisany, bardzo dlugi tego roku. Pelen marzen.. poduszeczka konik (pillow pet), Barbie ksiezniczka, elf Vidia, mikrofon to wszystko od Olivii a Olaf listu napisac nie chcial ale przeciez Mikolaj wie co go ucieszy. No Emil musi dostac jakies swoje auto.. A tato kapcie bo ostatnio jak mu nozki marzly to probowal wcisnac swoje male stopki w moje poczciwe zasluzone crocsy..

Wycinamy i kleimy i drzewko stroimy. Zaprosilismy Coleen i Abby na swiateczne majsterkowanie i razem robilismy ulubione lampiony - jakze proste a takie ladne i Olivia chce je robic na okraglo, bardzo cwiczymy tez skladanie mikolaja origami.





Cukierki na choince, szukacie, zagladacie caly czas przy niej stoicie moze cos mama dowiesila?

A dzisiaj rano strazacy na sygnale przywiezli nam na ulice PRAWDZIWEGO MIKOLAJA i rozdawal laski mientusowe!

Kartki swiateczne, kazdego dnia jest choc ta jedna i cieszycie sie z nich tak bardzo i my tez.
Przy kolacji przy stole czytamy zyczenia z tej ktora wlasnie tego dnia przyszla, i myslimy o tych co ja napisali i kartka wedruje wokol stolu i lubie ta chwile bardzo, bo poswiecamy nasza cala uwage na tych ktorzy o nas pamietaja.

Mial to byc ciasteczkowy dzien, z pomoca moich elfow zagniotlam JEDNO ciasto ktore teraz czeka jutra w lodowce a poza tym to mam spory balagan w kuchni.

Tato razem z Olivia ulozyli nasza swiateczna wioske na oknie kolo choinki ale co chwile ktos lezy albo cos sie nie pali, slabo to widze czy to miasto przezyje do swiat.

A ja musze sie wziasc za prezenty od serca, czyli te ktore wlasnorecznie dla siebie robimy. W tym roku bede piekla ciasteczka, mysle ze dostane za nie kilka slodkich buziakow pod choinka.

A poza tymi milymi sprawami to nie obylo sie bez lez, upadkow, zlosliwosci, nerwow, smuteczkow bo kazdy dzien je ma. A te ostatnie wydaja sie super intensywne i sa chwile gdy wymyka sie wszystko spod kontroli. Trzy male osoby, kazdy cos robi, kazdy cos mowi, kazdy cos chce, wszyscy w tym samym momencie. Przedswiateczny gwar czy nie u nas zawsze sie duzo dzieje.

piątek, 16 grudnia 2011

Czy ktos chcialby zjesc z nami sniadanie?

Emil wypluwa czesciowo pogryzione cokolwiek co nieposmakowalo a ze wypluwac jeszcze nie potrafi to wystawia jezyk i w bardzo zwolnionym tepie mu wylatuje to cos co nie przypomina juz swoim wygladem tego co my jemy. Emil lubi tez przelewac picie i jeszcze nie wie ze szklanka ma jakis limit i ze zacznie sie przelewac a pozniej nie wie ze trzeba przestac jak juz sie przelewa tylko tak bedzie lal az skonczy sie to cos. Czasami naleje sobie do talerza z jedzeniem. Olaf je szybko albo wcale. Jak je szybko to mu z buzi wylatuje i wklada za duzo i sie dlawi i ma odruchy wymiotne. Jak nie je to robi rozne niepotrzebne rzeczy, dzisiaj np podnosil stol do gory albo na niego wchodzil a w koncowej fazie prubowal sie na niego polozyc. Bardzo tez kusi, jak trzeba jesc, pstryczek do swiatla, okno w drzwiach za krzeslem Olafa i muzyka w kuchni, czasami jak wpadnie w ucho to wszyscy porywaja sie do tanca na nasz "kuchenny parkiet" czasami biegna po instrumenty..
Jak cos lezy do czestowania na srodku stolu, to wszyscy sie bardzo spiesza zeby miec jak najwiecej a Emil nadgryza i odklada z powrotem na talerz, skandal, np 15 nadgryzionych truskawek..
Jakos nie mam nic na Olivie... w koncu ma 6 lat. Nie moge w to uwierzyc.

Mikolaj w przedszkolu

U Olafa w przedszkolu byl Mikolaj. Mikolaj przyszedl sie przywitac z dziecmi i kazde - odwazne moglo mu powiedziec co chcialoby dostac pod choinke. Olaf nie bardzo chcial sie spotkac z nieznajomym mikolajem, Olaf raczej stroni od nieznajomych a co dopiero Mikolaj, duzy, czerwony, brodaty .. OLivia najpierw bardzo chciala go zobaczyc a jak przyszlo co do czego to podejsc do niego nie chciala, pozniej gdy pani Tracy jej zaproponowala to poszla i wymienila wszystko z listu, Mikolaj nawet powiedzial ze pamieta Olivie jak pierwsza do niego biegla rok temu (?),.
Olaf trzymal sie z daleka, bardzo go ciekawily sanie i gdzie je zostawil czy naprawde sa na dachu?? a Emil go wcale nie zauwazyl, nawet nie spojrzal i przechodzil kolo niego caly czas :)


Ale najwieksza niespodzianka dla mamy to nie byl Mikolaj tylko to jak Olafek spiewal i pokazywal wszystko w przedstawieniu przygotowanym specjalnie na ten dzien. Brawo Olaf!

Skarpetki

Mam liste rzeczy o ktorych chce napisac na blogu, miedzy innymi o skarpetkach.
Czy moje dzieci beda pamietaly ze mama ubierala je w skarpetki nie do pary i czy zrobi to na nich jakis uszczerbek? Czy to jest przyklad zaniedbywania??? Prosze niech ktos mi powie, ze ma ten sam problem, bo my szukamy skarpetek kazdego dnia. Musze sie pilnowac bo w butach nie widac, wiec na zakupy, na podworko itp mozna ale juz do przedszkola to nie bardzo.
Kupilam nowe pary, fajnie bylo przez trzy dni i Olivia dzisiaj znowu miala dwie rozne.

Lew

Mamy w domu lwa. 5 lat temu tato ujrzal go w sklepie i nie wiem kto bardziej go pragnal czy tato czy Olivia ale wrocil z nami do domu. Mozna na niego sie wspiac i....nic wiecej. Pomimo swojego rozmiaru jest bardzo malo zauwazalny bo malo funkcyjny i zawsze stal w miejscu przesuwany przeze mnie w celu przetarcia podlogi u dzieci w pokoju, zawsze to samo miejsce. Ostatnio zaczelam zauwazac go w nowych miejscach i teraz musze go przesuwac z drogi, smiesznie w ilu roznych miejscach go spotykam w ciagu dnia a nigdy nie widze zeby ktos sie nim bawil! Co wiecej dla mnie jest ciezki i nieporeczny wiec ten ktos kto go przemieszcza musi miec jakis interesujacy sposob na niego... tylko kto???

wtorek, 13 grudnia 2011

Pierwsze prezenty

Leza juz pierwsze prezenty pod choinka. Zapakowane w swiateczny papier. To prezenty od Olivii, nie wiem ja, nie wie nikt co w nich jest. Leza tak od wczoraj i dziwi mnie bardzo ze nie kusza chlopakow. Kusza mnie zeby podejrzec ale musze sie wstrzymywac :)

niedziela, 11 grudnia 2011

Ten jeden dzien w roku

Nie wiem jak mi tutaj wyjdzie dzisiaj to pisanie, bo straszne przestepstwo postapilam wykasowujac zdjecia z dzisiejszej wyprawy po choinke!!! zupelnie nieswiadomie (jesli to cos zmieni) %$#@*^!!!!

To byl piekny dzien.
Oto wypowiedzi:
Emil, jedziemy na farme po choinke! , Emil na to : Wow! Yey!
To byl moj ulubiony dzien - Olivia
Co bylo najlepsze z calego dnia? - choinka - Olaf

Ja caly czas mowilam o nastepnym weekendzie. Ale ze z pogoda nigdy nic nie wiadomo, a zycie tu umiera pod sniegiem wiec uleglam namowom. Pojechalismy na inna farme niz zwykle, chyba blizej, zdecydowanie ladniej i lepiej. Olaf zabral swoja pile, tato swoja. Ale tu ladnie! i pachnie choinkami! Dlugie igly czy krotkie? szeroka czy waska? Fajnie sie tak chodzi i przebiera i porownuje.. Trzeba sie w koncu zdecydowac bo Emil zrobil kupe a torebka zostala w aucie. Teraz ja jestem z kupa Emila w kieszeni a Emil z pupa bez pieluchy, ale to nic Emil teraz nie chce wracac podoba mu sie pila udaje ze zcina choinke - udaje ze ma pile elektryczna. Po kilku odrzuconych kandydatkach Olivia znalazla taka ktora sie wszystkim spodobala.

No i zdjec brak. Buuuuuuuu!
Ale nadzieja jest, tato powiedzial ze sprobuje je odzyskac...

Jeszcze trzeba tylko kupic laski mietusowe na choinke, obowiazkowo! Zatrzymujemy sie sie wiec na chwile w spozywczym i laski juz sa.."They're sure minty!" stwierdza Olivia, nie smakuja jej za to Olafowi smakuja i mamie tez :)
Jeszcze tylko trzeba znalezc stojak na choinke, nie jest to takie latwe, przeciez sie przeprowadzalismy!
Tato i Olivia jada go poszukac u taty w warsztacie, wracaja z nowym i z czyms jeszcze!
Z Gwiazdka na szczyt choinki. Jest piekna! Drewniana! Olivia narysowala szkic a tato ja wycial.
A gwiazdki nauczyla rysowac Olivie Zosia Barry.

Mamy choinke w stojaku i piekna drewniana gwiazdke na jej szczycie , teraz trzeba lampki..
Zupelnie nie rozumiem czemu z tymi lampkami jest zawsze tyle zamieszania? Pamietam jak dziadek Jurek rozplatywal lampki i szukal spalonej tej winnej ze reszta nie swieci buahahahah, ale to byly inne czasy... Trzeba nam nowych lampek. Olivia i tata znowu wyruszaja z misja.

Wracaja z lampkami i znowu z czyms jeszcze. Z pierniczkami z Panera Bread i z bagels! A na dodatek Olivii udalo sie namowic tate na zegarek na reke, bardzo ostatnio pragnela taki miec.

A w ich nieobecnosc Olaf bawil sie w sklep i handlowal dekoracjami swiatecznymi. A ten sklep to Home Depot.

Upieklismy tez ciasteczka, bo nie ma jak zapach choinki zmieszany z zapachem pieczonego czegos slodkiego.

Fajnie bylo rozpakowywac ozdoby choinkowe, przypominac sobie je z ubieglych lat i jak do nas trafily.

Olaf na widok pozytywki z Mikolajem mial rozswietlona buzie, i trzymal ja w reku jak najwiekszy skarb.

Powiesilismy tez ozdoby ktore kazdy wybral po jednej na tegorocznym wypadzie do lokalnego swiatecznego sklepu z dekoracjami Valley View Farms. Wybralismy sie w piatek rano i kazdy cos znalazl, Olaf straz pozarna, Olivia balerine a Emilowi wybralismy ciasteczkowego potwora.

A jak juz wszystko na drzewku mialo swoje miejsce to kontynuowalismy prace nad lancuchem przeplatanym, Olivia pokazala tacie jak skladac i szlo nam jeszcze szybciej i przyjemniej.

To jest tez moj ulubiony dzien.




Przypomnialo mi sie jak czekalam na choinke jak bylam mala, stala na balkonie a ja jej spiewalam:

Choinko piekna jak las
Choinko zostan wsrod nas x2

pamietam jak dzis.

Znalazlam na youtube slowa i przypomnialam sobie cala, mysle ze bedzie nowa do nauczenia bo jest sliczna.
A hu hu ha nasza zima zla znacie juz cala na pamiec.

A i jeszcze:

"Jak choinka jest w domu to czuje sie jakos tak inaczej" Olivia.

sobota, 10 grudnia 2011

Sobota

Juk kiedys pisalam ze jade raz w tygodniu na zakupy spozywcze i koniec i basta. Czasami sie zdazy ze cos sie skonczy szybciej, wtedy trzeba cos wymyslec zastepczego i czesto wyjdzie cos fajnego. Dzisiaj byl problem ze sniadaniem hm..co by tu, pieczywa nie ma..zrobilam skones, jutro nalesniki a w poniedzialek zakupy, przezyjemy.
Fajnie mamy z sasiadami bo nie musimy jakos strasznie sie umawiac. Skonczyla mi sie kawa, no kawy nie zastapie ale mamy dobrych sasiadow, wczoraj podawalam im jajka przez plot, dzisiaj poprosilam o kawe. Udalo nam sie tez zupelnie nieplanowane swiateczne majsterkowanie i powstaly nam przy tym takie choinki materialowe, ktore dzieci zaczely i przeszyly brzegi a my z Claudia dlugo je konczylysmy.



Pozniej przypomnial mi sie lancuch z bibuly, ktory kiedys robilam jak bylam mala. Probowalam nauczyc jak go robic Olivie ale sie nie udawalo, szybko z pomoca wyszukiwarki odnalazlam co chcialam. Jutro bedziemy plesc przez caly dzien.





A wieczorem, porwalo was do tanca, pokazalam wam jak sie tanczy w parze i bylo uroczo.
Chwile przed tancem powstala bardzo fajna zabawa wkladania korka do butelki od wina, kazdy chcial miec kolej :) Prosze spojrzec na Olafa :)nie mogl sie oprzec pokusie.





butelka byla pusta ale cos tam kapnelo na pewno, Olaf twierdzi ze sie nie napil ale ja tam wiem swoje ;)
Olivia ostatnio sie tak kreci w kolo az do upadlego, caly czas jak nic nie robi to sie tak kreci.
Smieszne te zdjecia jak z imprezy.

czwartek, 8 grudnia 2011

Na bierzaco..

Odliczamy do swiat. Kazdego dnia kazdy pilnuje swojej kolejki kto kiedy powiesi ozdobe na choince adwentowej a kto rozpakuje ksiazke swiateczna. Z rozpakowanej ksiazki cieszycie sie tak samo mocno czy to nowa czy stara czy wypozyczona. A pomysl mi sie zrodzil stad ze ksiazki do przerabiania w homeschooling tak pakujemy i zawsze jestescie przy tym super podekscytowani.Tak wiec teraz kazdego dnia czeka na was zapakowana ksiazka zimowa albo swiateczna i musze pamietac kto rozpakowywal ostatnio bo sie moze zrobic malo swiatecznie ;)
Kartki swiateczne zrobione..



A i pierwsze ozdoby choinkowe. Wycinane z playdough, praca na caly dzien bo najpierw playdough robilismy wszyscy razem, na podlodze - a juz tak sie cieszylam ze udalo mi sie opanowac balagan kuchenny po tych wszystkich przyjeciach, maka byla wszedzie a rece mamy wszyscy z barwnikow jeszcze brudne. Olaf wycial choinki, Emil jedna niebieska lampke a Olivia wszystko rozowe. Czesc posypywania brokatem tez wprowadzila troche zametu, trzeba bylo tym mlodszym jak sie trzyma butelke pokazac.. ze nie do dolu , ze nie pionowo bo przeciez sypal sie jak woda tzn lal tzn sypal...
I tyle tlumaczylam i tyle pokazywalam a Emil jak juz wszyscy sobie poszli i o pracy zapomnieli posypal jak chcial i gdzie chcial... tak ze brokat znalazlam sobie rano w kawie..
A na ozdobach cos sie nie trzyma, wypieczone w piekarniku zrobily sie twarde i to zadziwilo Olafa.


A ten aniolek to dzielo Olivii od pomyslu do efektu koncowego. Teraz tak wszystko lezy i czeka na choinke i co chwile ktos do tego podchodzi i dotyka i przeklada..


Lubie nasze grudniowe popoludnia, zapalamy nasza adwentowa swieczke, ja biore do reki spiewnik koled i spiewamy. Czy juz mozna? Bo my cwiczymy, pozniej swieta takie krotkie, a tak ladnie mi idzie, dzieci sluchaja i ciesza sie jak spiewam po goralsku i namawiaja na jeszcze i zabawa im lepiej idzie przy tym spiewaniu i nikt sie nie kloci, magiczne te koledy...

środa, 7 grudnia 2011

Olivii przyjecie urodzinowe

Zlot albo lepiej przyplyw? syrenek mielismy w ubiegla sobote. Kazda dostala ogon. Mialy czysta swieza "wode prosto z oceanu do picia" i niektore bardzo uwierzyly mi w te slowa. Bylo was szesc.
Luisa, Sophie, Colleen, Abby i Sydney. Tata zabral chlopakow z domu, pojechali po pizze. Wiec obylo sie bez piratow. Zaczelysmy od dekorowania syrenek szmacianych, ktore jak tato slusznie zauwazyl nie potrzebnie zostawilam sobie do robienia na ostatni wieczor razem z tortem i wszystkim innym, ale przeciez tak jest zawsze. Wiec siedzialam nad nimi do 2 rano. Gdzies okolo 1szej w nocy mialam kryzys i dwie syrenki zrobione. Nachodzily mnie rozne mysli, czy warto, czy beda sie podobaly, czy dzieci beda chcialy zdobic, czy to nie szalenstwo siedziec tak po nocach??
Oj warto bylo bo i tort sie udal a przy stole and syrenkami pracowaly przez rowna godzine!
A pozniej z zaslonietymi oczami trzeba bylo nakleic syrence Arielce korone na glowe albo i nie, ta zabawa sie nigdy nie nudzi.. A pozniej gra planszowa oczywiscie o syrenkach, "Mermaid Island" trzeba dostac sie do wyspy przed wiedzma i kazdy porusza sie syrenkami i wiedzma, zalezy co pokarze kostka. A pozniej przyszli chlopaki z pizza, Olaf z super dumna mina starszego brata i w dobrym czasie bo syrenki robily sie zmeczone i zamienialy sie w wiedzmy ;)
Tort! Tym razem nim nie rzucalam, poprosilam o przepis mame. Wyszedl zdecydowanie lepiej. Ale najwazniejszy byl oczywiscie super niebieski krem. Mialas 100 lat odspiewane w trzech jezykach, bo akurat przyszla Miss Claudia po dziewczynki wiec zaspiewala swoje po niemiecku, calkiem ladne jak na niemieckie 100 lat ;) A na koniec prezenty od gosci, Arielka do wanny z ktora jak tylko goscie sobie poszli wskoczylas do wanny na cala godzine! I gra w budowanie piramidy ze zwierzatek.
Olaf komplementowal mnie ze ladnie zrobilam wszystko a Olaf sie zna i zawsze szczerze ocenia wiem bo jak mi jego tort nie wyszedl to tez mi powiedzial ;) wiec na jego szczera opinie zawsze moge liczyc.


Zaproszen zrobilysmy 3, swietnie sie bawilysmy przy tej pracy.


I przyszedl ten dzien..




czekalas..

i czekalas..








A jak juz wszyscy poszli a siostra w wannie, Olaf przystapil do torta.