o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
piątek, 13 maja 2016
one lucky guy
Olaf ze swoim skarbem - czterolistna koniczyna!
Pierwsza jaka znalezlismy w naszej rodzinie :)
Pamietam jak bylam mala znajdowalam je caly czas!
czwartek, 12 maja 2016
Swieto Mam
Dzien Mamy w Ameryce obchodzi sie zawsze w niedziele.
Jakie szanse ze z dwoch tygodnii niepogody akurat ten dzien bedzie ladny?
Udalo sie! Akurat w niedziele bylo pieknie, poto zeby rozpadalo sie na dobre w poniedzialek.
A jak go spedzilismy? Bardzo milo :))
Na sniadanie tato zrobil gofry z bita smietana, objadalismy sie nimi ogladajac Ulice Sezamkowa, ostatnio dzieki Piotrkowi ktory kocha Elmo - EMO! wszyscy sie w nia wciagnelismy na nowo. Starsi zaczeli sie smiac z zartow przesympatycznych potworow, co nie ktore znamy nawet na pamiec!
Najfajniejszy byl spacer, tato wywiozl nas do naszego lokalnego lasku gdzie nie trzeba bylo nigdzie daleko chodzic, dzieciom podobala sie gorka w szczegolnosci zbiegiwanie z niej , Piotrek biegal jak szalony. Kupilismy sobie noodles na lunch i zabralismy na picnic na trawke. Kopalismy pilke, szukalismy czterolistnej koniczyny i cieszylismy sie sloncem.
Szmiesznie, bo gorki na zdjeciu nie widac. A naprawde jest stroma. Najwiekszym prezentem w dniu mamy bylo na was popatrzec jak z niej zbiegacie rozpedzeni, bez strachu, z wiatrem w plecach, sloncem w oczach i smiechem na buziach. Tak jak tylko dzieci potrafia :)
Emil biegl pierwszy, bardzo sie rozpedzil! Pozniej opowiadal mi jak go nogi niosly i nie mogl ich zatrzymac! przypomnial mi jak ja bylam mala:)
cry umiem jeszcze tak zbiec z takiej gorki i czy moim kosciom nic by sie nie stalo bo Emil otarl na trawie kolana i tyle :)
zakladam bucket list:
1) zbiec ze stromej gorki ;)
Siedem cudow swiata dopisze innym razem ;), zaczynam malymi krokami.
W swieto Mamy trzeba zjesc lody.
Dzien mamy powinno sie obchodzic w dniu kiedy stalo sie mama.
To taka piekna chwila ktora wypelnia nas miloscia, troska i zachwytem. Uczucia ktore zostana w nas juz na zawsze.
Jakie szanse ze z dwoch tygodnii niepogody akurat ten dzien bedzie ladny?
Udalo sie! Akurat w niedziele bylo pieknie, poto zeby rozpadalo sie na dobre w poniedzialek.
A jak go spedzilismy? Bardzo milo :))
Na sniadanie tato zrobil gofry z bita smietana, objadalismy sie nimi ogladajac Ulice Sezamkowa, ostatnio dzieki Piotrkowi ktory kocha Elmo - EMO! wszyscy sie w nia wciagnelismy na nowo. Starsi zaczeli sie smiac z zartow przesympatycznych potworow, co nie ktore znamy nawet na pamiec!
Najfajniejszy byl spacer, tato wywiozl nas do naszego lokalnego lasku gdzie nie trzeba bylo nigdzie daleko chodzic, dzieciom podobala sie gorka w szczegolnosci zbiegiwanie z niej , Piotrek biegal jak szalony. Kupilismy sobie noodles na lunch i zabralismy na picnic na trawke. Kopalismy pilke, szukalismy czterolistnej koniczyny i cieszylismy sie sloncem.
Szmiesznie, bo gorki na zdjeciu nie widac. A naprawde jest stroma. Najwiekszym prezentem w dniu mamy bylo na was popatrzec jak z niej zbiegacie rozpedzeni, bez strachu, z wiatrem w plecach, sloncem w oczach i smiechem na buziach. Tak jak tylko dzieci potrafia :)
Emil biegl pierwszy, bardzo sie rozpedzil! Pozniej opowiadal mi jak go nogi niosly i nie mogl ich zatrzymac! przypomnial mi jak ja bylam mala:)
cry umiem jeszcze tak zbiec z takiej gorki i czy moim kosciom nic by sie nie stalo bo Emil otarl na trawie kolana i tyle :)
zakladam bucket list:
1) zbiec ze stromej gorki ;)
Siedem cudow swiata dopisze innym razem ;), zaczynam malymi krokami.
W swieto Mamy trzeba zjesc lody.
Dzien mamy powinno sie obchodzic w dniu kiedy stalo sie mama.
To taka piekna chwila ktora wypelnia nas miloscia, troska i zachwytem. Uczucia ktore zostana w nas juz na zawsze.
piątek, 6 maja 2016
Wiosenny koncert Olivii
Olivia kocha spiewac!
Wszyscy w domu, lubia sluchac jak spiewa, a na spiewaniu to ona sie zna!
Spiewa pieknie :) czasami prosimy zebu cos zaspiewala, Emil lubi sie dolaczyc, mnie dlugo nie trzeba namawiac, Piotrka nogi rwa do tanca a Olaf nastawia ucha i jak piosenka wpadnie w ucho to tez czesto wturuje.
Tato jak spiewa, ;) to wszyscy mysla ze zartuje;))
Zeszlej niedzieli, odbyl sie wiosenny koncert. Olivia pokazala nam jak wiele sie nauczyla tego roku. Owoce jej zapalu i milosci do tego co robi bylo widac w czasie wystepu. Kazdy koncert cieszy rodzica serce, pamietamy wystepy taneczne w ktorych slodkie podrygi wywolywaly w nas oh i ah, ten koncert wprowadzil nas w wyzszy poziom koncertowania, Olivia stala sie duza dziewczynka, ktora znalazla cos co bardzo lubi i to widac.
To Olivii drugi rok z Children Chorus of Maryland. Za nia 4 koncerty. Dzieci spotykaja sie dwa razy w tygodniu, w srody maja lekcje muzyki teoria i zabawy a w sobote probe choru. Uwielbiam profesjonalizm tego miejsca. Nie ma rzeczy za trudnych dla tych dzieci, nauczyciele ucza ich MUZYKI a nie tylko piosenek na pamiec. Olivia jest dumna, ze jest czescia czegos co tak pieknie brzmi, te dzieci spiewaja z wielka radoscia, umiejetnoscia tak ze nie chce sie zeby przestaly.
Chor liczy okolo 100 dzieci, podzielony jest na 3 chory. Olivia wlasnie skonczyla Treble Choir, od wrzesnia zaczyna poziom wyzej to Lyric Choir, dluzsze zajecia, wiecej mozliwosci koncertowania. Dostanie tez oficjalna sukienke.
Tym razem na koncercie bylam sama. Tato zostal z chlopakami. Olaf i Emil byli na wczesniejszych 3 koncertach, na ostatnim zimowym ze mna Emil na koniec przysnal, bo fajnie oglada sie siostre ale jak wystepuja te w "czarnych" albo "czerwonych " sukienkach to zaczyna im sie dluzyc.
Olivia bardzo by chciala, zeby obejrzala ja babcia :)
Tymczasem goscinnie dolaczyl do nas Michael. Stary znajomy, jeszcze z czasow mamy au-pair-ingu :).
z kolezanka Anna
z pania dyrygentka Ms. Susan Bialek
my dziewczyny
Subskrybuj:
Posty (Atom)