Emil urosl nie wiemy kiedy. Taki dorosly ze pije kawe i nie chce smoczka. Smoczka odrzucil bedzie dwa tygodnie bez, bral bral az zaczal go wypluwac i reke mi odpychac jak probowalam mu go wcisnac. A kawa to jego ulubiona uzywka. I naprawde mu smakuje. Kilka razy zrobil siku do ubikacji, bo na nocnik to nawet siadac nie chce. Kiedys jak go rano posadzilam, bo budzi sie z sucha pielucha, to jak zaczal sikac to natwarzy wymalowal mu sie taki piekny usmiech i samozadowolenie, ze jak skonczyl to chcial jeszcze bo wolal "siesie siesie!"
Olaf powinien byc Emil. Bo lata temu madra Astrid Lindgren napisala o nim ksiazke. Ktora zreszta Olaf kocha, szzegolnie znana historie z waza na glowie. Nie dlugo zaczyna przedszkole,to samo co Olivia 2 lata temu, dwa razy w tygodniu na dwie godziny. Troche sie martwie bo wszedzie go pelno i ciezko mu wysiedziec na miejscu i sama nie wiem czy chce i sie cieszy czy przezywa bo jak rozmawiamy o przedszkolu to podekscytowany zmienia temat. Taki kochany z niego urwis, co ma w sobie tyle energii ze w nim kipi i czasami rozladowuje ja na sposoby ktore pakuja go w tarapaty. A czasami czyny te sa tak szybkie ze samego jego zaskakuja. Jego cale cialo jest w ciaglym ruchu, kazda czesc ciala nie ma odpoczynku bo caly czas jest jakos uzywana. Np. Przy jedzeniu Olaf macha noga, reka stuka, glowa buja i usiluje cos mowic z pelna buzia, kiedys nawet z jogurtem ktory nie trafil w rezultacie do brzucha bo nie zdarzyl, sam Olaf byl zaskoczony jogurtowym wodospadem tryskajacym mu z ust.
Olivia czyta. Dzisiaj jakis rekord. 80 stron za jednym razem! A pozniej bylo wiecej i wiecej. Wieczorem poprosilam zeby poczytala Olafowi bo ja musze klasc Emilka spac, tato na aukcji caly dzien jeszcze go nie ma! Slyszalam jak mu czytala i jak sluchal i pytal a ona czytala i jeszcze jedna i jeszcze jedna. Serce sie cieszy z takich chwil.
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
sobota, 27 sierpnia 2011
Piatek
Co udalo nam sie osiagnac tego dnia?
Ranek dzieci wypelnily ranek bardzo udana zabawe w dom. Ja bylam babcia mieszkalam w Polsce i przyjechala do mnie mala lalka Amelka wnuczka a jej mama Olivia mowila do mnie Mamus. Bo tak tez jest w prawdziwym zyciu, ze tak ja nazywam moja mame..Olaf, tato bardzo zapracowany, duzo go nie bylo ale czynnie uczestniczyl w tej zabawie. W pewnym momencie mial dzidziusua - malpke w brzuchu. A pozniej lalki byly chore.
Lubie te dlugie zabawy ktorych nie musze im niczym przerywac.
Mi udalo sie wstAwic rosol.
Brzoskwinie bardzo juz potrzebowaly zeby cos z nimi zrobic. Teraz sa zmiksowane razem z jagodami i mroza sie nam lody.
A przy lunchowej kanapce podziwialam przez okno ten spokojny piekny dZien, rozmyslajac o tych na wybrzezu co musza sie martwic nadchodzacym huraganem Irena i wtedy jeszcze bardZiej docenilam ten spokojny dzien. Spojrzalam na Olivie zajeta zabawa w nawlekanie obrazka na sznurek i pomyslalam o moich chlopakach w swoich lozeczkach jak nabieraja sil na reszte dnia i pomyslalam: to jest idealny dzien. Podzielilam sie moimi myslami z Olivia i ucieszylo mnie jej towarzystwo.
Udalo mi sie tez podlac nasza mloda nowa trawke. Jeszcze tydzien temu nie wiele jej bylo.Pamietam jak bardzo ucieszyly jej pierwsze zdzbla mala Zosie.
Udalo mi sie odkurzyc.
A na kolacje podalam corce placka ziemniaczanego z kremem.;)
kremem do ciala, w harmidrze calym sie pomylilam, szczescie sie zorientowalismy w pore..:)))
Udalo nam sie tez usiasc razem do stolu. To takie mile zakonczenie dnia, ktore cieszy jak nam sie uda.
Byl czas na ksiazki i nawet dolaczyl do nas Emil a ze ksiazki na jego poziomie dzialaja jak magnes na Olivie i Olafa szybko sie dosiedli. Emil jest na etapie nasladowania "paszcza" dzwiekow jakie wydaja zwierzeta i swietnie mu to wychodzi. Olaf nie wiem czy sobie ze mnie zartowal czy co ale czasami mu sie mylilo, ale taki juz jest ten nasz Olaf. Zartownis.
Pojechalismy tez do Borders ksiegarni, ktorej niestety sie nie powiodlo i ja zamykaja w calej Ameryce. Maja tam aktualnie duze wyprzedaze, niestety z litertury dla dzieci nie wiele zostalo. Olaf zato znalazl ksiege o amerykanskich samochodach, album ktorego z ledwoscia udzwignal bo wazy chyba podobnie do niego, ale bardzo sie upieral wiec mu nie odmowilam. Oivia wyszla z pierscionkiem i kupilismy tez kilka papierniczych rzeczy. Na koniec Emil mial dosc i jasno sie wyrazil swoim krzykiem ze pora z tamtad wyjsc.
Pomalu zajmujemy gorna czesc domu. Ktorregos dnia udalo sie tacie tam pomalowac a kiedys przyszedl pan i polozyl wykladzine. Lubicie sie tam bawic.
Ranek dzieci wypelnily ranek bardzo udana zabawe w dom. Ja bylam babcia mieszkalam w Polsce i przyjechala do mnie mala lalka Amelka wnuczka a jej mama Olivia mowila do mnie Mamus. Bo tak tez jest w prawdziwym zyciu, ze tak ja nazywam moja mame..Olaf, tato bardzo zapracowany, duzo go nie bylo ale czynnie uczestniczyl w tej zabawie. W pewnym momencie mial dzidziusua - malpke w brzuchu. A pozniej lalki byly chore.
Lubie te dlugie zabawy ktorych nie musze im niczym przerywac.
Mi udalo sie wstAwic rosol.
Brzoskwinie bardzo juz potrzebowaly zeby cos z nimi zrobic. Teraz sa zmiksowane razem z jagodami i mroza sie nam lody.
A przy lunchowej kanapce podziwialam przez okno ten spokojny piekny dZien, rozmyslajac o tych na wybrzezu co musza sie martwic nadchodzacym huraganem Irena i wtedy jeszcze bardZiej docenilam ten spokojny dzien. Spojrzalam na Olivie zajeta zabawa w nawlekanie obrazka na sznurek i pomyslalam o moich chlopakach w swoich lozeczkach jak nabieraja sil na reszte dnia i pomyslalam: to jest idealny dzien. Podzielilam sie moimi myslami z Olivia i ucieszylo mnie jej towarzystwo.
Udalo mi sie tez podlac nasza mloda nowa trawke. Jeszcze tydzien temu nie wiele jej bylo.Pamietam jak bardzo ucieszyly jej pierwsze zdzbla mala Zosie.
Udalo mi sie odkurzyc.
A na kolacje podalam corce placka ziemniaczanego z kremem.;)
kremem do ciala, w harmidrze calym sie pomylilam, szczescie sie zorientowalismy w pore..:)))
Udalo nam sie tez usiasc razem do stolu. To takie mile zakonczenie dnia, ktore cieszy jak nam sie uda.
Byl czas na ksiazki i nawet dolaczyl do nas Emil a ze ksiazki na jego poziomie dzialaja jak magnes na Olivie i Olafa szybko sie dosiedli. Emil jest na etapie nasladowania "paszcza" dzwiekow jakie wydaja zwierzeta i swietnie mu to wychodzi. Olaf nie wiem czy sobie ze mnie zartowal czy co ale czasami mu sie mylilo, ale taki juz jest ten nasz Olaf. Zartownis.
Pojechalismy tez do Borders ksiegarni, ktorej niestety sie nie powiodlo i ja zamykaja w calej Ameryce. Maja tam aktualnie duze wyprzedaze, niestety z litertury dla dzieci nie wiele zostalo. Olaf zato znalazl ksiege o amerykanskich samochodach, album ktorego z ledwoscia udzwignal bo wazy chyba podobnie do niego, ale bardzo sie upieral wiec mu nie odmowilam. Oivia wyszla z pierscionkiem i kupilismy tez kilka papierniczych rzeczy. Na koniec Emil mial dosc i jasno sie wyrazil swoim krzykiem ze pora z tamtad wyjsc.
Pomalu zajmujemy gorna czesc domu. Ktorregos dnia udalo sie tacie tam pomalowac a kiedys przyszedl pan i polozyl wykladzine. Lubicie sie tam bawic.
czwartek, 25 sierpnia 2011
Kiedy bedzie ten tata?
Uslyszalam dzisiaj ze sto razy. Bo dzisiaj ma urodziny. W prezencie byl tort zupelnie nieudany ale jaki pyszny! Juz tradycyjnie wybralismy sie rano po balony, pozniej dzieci zrobily piekny plakat i odspiewaly pod nim Happy Birthday i Sto lat i smieszni byliscie bardzo w tym spiewaniu bo kazdy spiewal w swoim tempie i nic tylko was wycalowac za takie chwile..
Przednia zabawa
Z udzialem Olafa i Emila i goscinnie Alex'a.
To stare auto ktore nigdy nam nie dzialalo, to ulubione miejsce wielu zabaw. Przywiezione ktoregos lata z wyprawy campingowej, wypatrzone przez tate na ulicznej wyprzedazy.
Dzisiaj chlopaki pchali je pod gorke a pozniej dwoch wskakiwalo a trzeci pchal z gorki i tak z 30 minut.
To stare auto ktore nigdy nam nie dzialalo, to ulubione miejsce wielu zabaw. Przywiezione ktoregos lata z wyprawy campingowej, wypatrzone przez tate na ulicznej wyprzedazy.
Dzisiaj chlopaki pchali je pod gorke a pozniej dwoch wskakiwalo a trzeci pchal z gorki i tak z 30 minut.
środa, 24 sierpnia 2011
Pod namioty
Pod namioty chcialo nam sie od dawna. Wreszcie udalo nam sie zorganizowac razem z goscmi z NY i nawet udalo nam sie namowic rodzine Barrych. Pojechalismy do naszego ulubionego Gifford Pinchot w Pennsylvanii. Blisko. Im blizej celu bylismy tym ciemniejsze chmury nadciagaly nad nami. Zaczelo sie od burzy i sporego deszczu, szczescie nasze byl to krotki deszcz, przez dzieci nasze przeczekany w aucie z bajka. Gdy juz padac przestalo tatusie zabrali sie do rozbijania namiotow reszta poszla przywitac sie z jeziorem. Co nie ktorzy witali sie w pelnej euforii rzucajac sie na wode (Emil) wiec trzeba bylo sie szybko porzegnac i wrocic na pole. Olaf i siostra szybko do nas dolaczyli podobnie mokrzy. Olaf mial na sobie swoj ulubiony zolty plaszcz strazacki przeciwdeszzowy, przemoczony doszzetnie. Ponoc w nim plywal, wierze..
A pozniej to juz byly same kempingowe przyjemnosci. Ognisko. Rombanie i pilowanie drzewa. Olaf pilowal prawdziwa pila prawdziwy kawalek drzewa jak prawdziwy drwal ;) Mine mial przy tym najszczesliwsza i naprawde swietnie mu to wychodzilo, bo sama sprobowalam zeby wiedziec o co chodzi z tym pilowaniem i uwierzcie mi wszyscy, to nie jest wcale takie proste. Rowery. Do ulubionych zaliczam nasze przejazdzki rowerowe. Chlopcy w wagoniku z tata a Olivia z mama na doczepke. Uwielbiam ja sluchac po drodze, spiewa, mowi do siebie, opowiada...Tutaj plaza blisko wiec mozna na plaze rowerem. Bylismy tez na wieczornej przejazdzce, ktora wszystkim bardzo sie podobala tak ze nikt nie zasnal mimo ze bylo ciemno ale bylo tyle ciekawych rzeczy po drodze plonace ogniska, iskry lecace w niebo, lampki porozwieszane na polach, i plaza taka spokojna a na niej plac zabaw i jak sie tu nie zatrzymac. Plaza. Jezioro. Nasze dzieci kochaja wode, bez wyjatku. Szalenstwom nie bylo konca. Las i podchody. Lubie to miejsce bo mozna pojsc na spacer w las. Rok temu swietnie bawilismy sie w podchody wiec trzeba bylo powtorzyc zabawe i tego roku. Olivia bardzo wszystkich namawiala i bardzo starannie objasniala zasady gry. Bardzo chciala byc ta uciekajaca osoba razem z tata w parze. Wyszli przed nami. A my za nimi po sladach, po strzalkach z patykow, kamieni albo rysowanych ale nagle cos tych strzalek nie bylo, mniej wiecej w momencie kiedy Olaf chcial wracac i nagle wybiegli nam za plecow i naprawde nas zaskoczyli. I ta chwile Olivia wspomina najbardziej.
Olaf nauczyl sie jezdzic na hulajnodze i rowerze, wlasnie tu na campingu. Bardzo to polubil.
A Emil? Co robil Emil? Wszedzie go bylo pelno, wielokrotnie probowal wyjsc na ulice ale najbarziej podobala mu sie plaza i rowerowe przejazdzki.
A ja najbardziej lubie spanie w namiocie, szczegolnie jak nad ranem trzeba mocniej koldre na glowe naciagnac bo czuc jeszcze zimno. I sniadania biwakowe z maluchami i wieczorne wspomnienia ze starszymi.
a ta piekna nowa fryzura Olafka to sprawka Basi, slicznie mu prawda?
A pozniej to juz byly same kempingowe przyjemnosci. Ognisko. Rombanie i pilowanie drzewa. Olaf pilowal prawdziwa pila prawdziwy kawalek drzewa jak prawdziwy drwal ;) Mine mial przy tym najszczesliwsza i naprawde swietnie mu to wychodzilo, bo sama sprobowalam zeby wiedziec o co chodzi z tym pilowaniem i uwierzcie mi wszyscy, to nie jest wcale takie proste. Rowery. Do ulubionych zaliczam nasze przejazdzki rowerowe. Chlopcy w wagoniku z tata a Olivia z mama na doczepke. Uwielbiam ja sluchac po drodze, spiewa, mowi do siebie, opowiada...Tutaj plaza blisko wiec mozna na plaze rowerem. Bylismy tez na wieczornej przejazdzce, ktora wszystkim bardzo sie podobala tak ze nikt nie zasnal mimo ze bylo ciemno ale bylo tyle ciekawych rzeczy po drodze plonace ogniska, iskry lecace w niebo, lampki porozwieszane na polach, i plaza taka spokojna a na niej plac zabaw i jak sie tu nie zatrzymac. Plaza. Jezioro. Nasze dzieci kochaja wode, bez wyjatku. Szalenstwom nie bylo konca. Las i podchody. Lubie to miejsce bo mozna pojsc na spacer w las. Rok temu swietnie bawilismy sie w podchody wiec trzeba bylo powtorzyc zabawe i tego roku. Olivia bardzo wszystkich namawiala i bardzo starannie objasniala zasady gry. Bardzo chciala byc ta uciekajaca osoba razem z tata w parze. Wyszli przed nami. A my za nimi po sladach, po strzalkach z patykow, kamieni albo rysowanych ale nagle cos tych strzalek nie bylo, mniej wiecej w momencie kiedy Olaf chcial wracac i nagle wybiegli nam za plecow i naprawde nas zaskoczyli. I ta chwile Olivia wspomina najbardziej.
Olaf nauczyl sie jezdzic na hulajnodze i rowerze, wlasnie tu na campingu. Bardzo to polubil.
A Emil? Co robil Emil? Wszedzie go bylo pelno, wielokrotnie probowal wyjsc na ulice ale najbarziej podobala mu sie plaza i rowerowe przejazdzki.
A ja najbardziej lubie spanie w namiocie, szczegolnie jak nad ranem trzeba mocniej koldre na glowe naciagnac bo czuc jeszcze zimno. I sniadania biwakowe z maluchami i wieczorne wspomnienia ze starszymi.
a ta piekna nowa fryzura Olafka to sprawka Basi, slicznie mu prawda?
Dzisiaj u nas swieto
"Boze Narodzenie?" pospiesznie pyta Olaf. Nie, 9 rocznica slubu mamy i taty. "A co to jest rocznica?" chce wiedziec Olivia. Sushi i wino na ogrodzie, tato wczesniej w domu i odkad Olaf nauczyl sie jezdzic na hulajnodze i rowerze (a o tym juz wkrotce) i wypady na ulice przed dom staly sie calkiem regularne i tak bylo i dzisiaj. Mily wieczor w gronie tych najwazniejszych.
wtorek, 23 sierpnia 2011
Goscie
Przyjechali do nas goscie. Basia z dziecmi, Adamem i Zosia. Na tydzien! Fajnie bylo, szybko zlecialo.
Najfajniej bylo posadzic wszystkich malych do stolu i nakarmic. Pelny stol a apetytu im nie brakowalo. A i moim dzieciom w towarzystwie wszystko lepiej smakowalo. Zosia tak szczerze chwalila jak smakowalo i zawsze bylo od niej "Dzieki". Adam przy stole byl pierwszy..zawsze nie przy swoim talerzu ;)
Najfajniej bylo jak poszlismy po kolacji na deser na paczki do Royal Farms.
Najfajniej bylo jak wykapani w pizamach biegaliscie po ogrodzie ile sil w nogach
Najfajniej bylo jak pojechalismy na farme po owoce i Olivia sprobowala swojego pierwszego w zyciu pomidora
Najfajniej bylo jak hustawka was hustala pod samo niebo, woda w basenie byla ciepla albo i nawet deszczowka i jak lody byly w zamrazarce
Najfajniej bylo jak Basia rozdawala gumy balonowe
Najfajniej bylo jak trzeba bylo was wszystkich wykapac i mycie zebow i plukanie zebow plynem Zosi ..
Ale najfajniejsze to bylo to ze bylo z kim sie bawic przz caly tydzien i rano budzic i w nocy spac i ksiazki czytac i malowac i bawic sie bawic i bawic.
Ach wakacje..
Najfajniej bylo posadzic wszystkich malych do stolu i nakarmic. Pelny stol a apetytu im nie brakowalo. A i moim dzieciom w towarzystwie wszystko lepiej smakowalo. Zosia tak szczerze chwalila jak smakowalo i zawsze bylo od niej "Dzieki". Adam przy stole byl pierwszy..zawsze nie przy swoim talerzu ;)
Najfajniej bylo jak poszlismy po kolacji na deser na paczki do Royal Farms.
Najfajniej bylo jak wykapani w pizamach biegaliscie po ogrodzie ile sil w nogach
Najfajniej bylo jak pojechalismy na farme po owoce i Olivia sprobowala swojego pierwszego w zyciu pomidora
Najfajniej bylo jak hustawka was hustala pod samo niebo, woda w basenie byla ciepla albo i nawet deszczowka i jak lody byly w zamrazarce
Najfajniej bylo jak Basia rozdawala gumy balonowe
Najfajniej bylo jak trzeba bylo was wszystkich wykapac i mycie zebow i plukanie zebow plynem Zosi ..
Ale najfajniejsze to bylo to ze bylo z kim sie bawic przz caly tydzien i rano budzic i w nocy spac i ksiazki czytac i malowac i bawic sie bawic i bawic.
Ach wakacje..
Troche nam sie ziemia zatrzesla pod nogami
Calkiem serio. Dzisiaj po poludniu przezylismy krotkie i nie silne (5.8) cale szczescie, trzesienie ziemi. Mysle ze bedziemy ta chwile wyjatkowo mocno pamietac, bo trzeba przyznac bylo to niesamowite przezycie. Siedzielismy przy stole na werandzie i poczulam nagle ze mna trzesie i krzeslem najbardziej i widzialam ze lodowka sie trzesie tez. Pomyslalam najpierw ze ze mna cos nie tak a po chwili uderzyla mnie mysl ze to trzesienie ziemi. Trwalo to wszystko moze 10 sekund, zapytalam dzieci czy czuja jak sie weranda trzesie, Olivia powiedziala ze tak i to chyba od tego auta co przejechalo, bo akurat w tym momencie przejezdzal jakis ciezki i glosny samochod, hm.. pomyslalam i wrocilam do szycia. Chwile pozniej zadzwonil tato i zapytal czy czulam trzesienie ziemi i wtedy wszystko bylo jasne...Tato nawet slyszal towarzyszacy temu halas...
czwartek, 11 sierpnia 2011
wspomnienie soboty
Zeszlej soboty Olaf powiedzial mi tak " Sobota przysla poto zeby tata z nami zostal."
Nie zawsze nam sie uda miec tate w sobote w domu, ale czasami zrobi nam mila niespodzianke w inny dzien i wymysli cos fajnego. W sobote zabral was do Home Depot na zajecia dla dzieci zrobiliscie drewniane piorniki na kredki i wrociliscie z torebkami skitles i m&m's, bo tata ma ustalona zasade z mama, ze on przy kasie slodycze moze wam kupowac, bo to jest jak swieto, jak tato jest z wami gdzies przy kasie :)Kiedys zabral was po pracy na lody albo na snowballs. Wracacie zawsze bardzo brudni :)) Te chwile z tatem sa ograniczone ale takie szczegolne.
Nie zawsze nam sie uda miec tate w sobote w domu, ale czasami zrobi nam mila niespodzianke w inny dzien i wymysli cos fajnego. W sobote zabral was do Home Depot na zajecia dla dzieci zrobiliscie drewniane piorniki na kredki i wrociliscie z torebkami skitles i m&m's, bo tata ma ustalona zasade z mama, ze on przy kasie slodycze moze wam kupowac, bo to jest jak swieto, jak tato jest z wami gdzies przy kasie :)Kiedys zabral was po pracy na lody albo na snowballs. Wracacie zawsze bardzo brudni :)) Te chwile z tatem sa ograniczone ale takie szczegolne.
Slodko i klejaco uplynal nam wtorek. A to za sprawa babeczek slicznie ozdobionych cytrynowym lukrem bo wydal nam sie taki bardzo wakacyjny. I taki szybki dla zniecierpliwionych, 2tbsp soku z cytryny i 1 cup cukru pudru.
a pozniej trzeba bylo stol szykowac do kolacji, a mamy w domu takiego jednego pracusia, ktory nigdy nie odmowi pomocy
a kluskom slaskim albo jak my wolimy "z dziurka" od dawna nalezalo sie zdjecie na blogu
a pozniej trzeba bylo stol szykowac do kolacji, a mamy w domu takiego jednego pracusia, ktory nigdy nie odmowi pomocy
a kluskom slaskim albo jak my wolimy "z dziurka" od dawna nalezalo sie zdjecie na blogu
Subskrybuj:
Posty (Atom)