wtorek, 23 sierpnia 2011

Troche nam sie ziemia zatrzesla pod nogami

Calkiem serio. Dzisiaj po poludniu przezylismy krotkie i nie silne (5.8) cale szczescie, trzesienie ziemi. Mysle ze bedziemy ta chwile wyjatkowo mocno pamietac, bo trzeba przyznac bylo to niesamowite przezycie. Siedzielismy przy stole na werandzie i poczulam nagle ze mna trzesie i krzeslem najbardziej i widzialam ze lodowka sie trzesie tez. Pomyslalam najpierw ze ze mna cos nie tak a po chwili uderzyla mnie mysl ze to trzesienie ziemi. Trwalo to wszystko moze 10 sekund, zapytalam dzieci czy czuja jak sie weranda trzesie, Olivia powiedziala ze tak i to chyba od tego auta co przejechalo, bo akurat w tym momencie przejezdzal jakis ciezki i glosny samochod, hm.. pomyslalam i wrocilam do szycia. Chwile pozniej zadzwonil tato i zapytal czy czulam trzesienie ziemi i wtedy wszystko bylo jasne...Tato nawet slyszal towarzyszacy temu halas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz