poniedziałek, 24 marca 2014

Pisanki

Doslownie cale niedzielne popoludnie spedzilismy nad pisankami. Zajely nam dluzsza chwile przygotowania bo barwniki musza wystygnac a jajka miec temp. pokojowa, a pozniej nauka jak uzywac specjalny przyrzad do nabierania wosku. Swietne zajecie przy stole, fajny klimat, zapalona swieczka, zapach topionego wosku, trzyma przy stole i tych co pracuja i tych co patrza. Magia znikajacego wosku i zmieniajace kolory jajka robia ze nie mozna sie doczekac efektu koncowego.
Tradycja malowania woskiem pochodzi z Ukrainy. Ozdobione jajka wreczalo sie w prezencie.
Nasze pierwsze pamiatkowe zostana w domu. Dzisiaj zaczelismy prace nad nowymi, moze tez stana sie swiatecznym prezentem dla kogos szczegolnego.

Olaf tez sprobowal, bardziej z doskoku i troche z naszymi dodatkami powstalo mu piekne jajko

Lubie takie porzadne projekty, nad ktorymi sie trzeba napracowac. Az milo popatrzec na efekt koncowy.

wtorek, 11 marca 2014

A jak nie uczymy sie w domu

To jestesmy w jakims fajnym miejscu
i tez sie uczymy.


Walters Art Museum to muzeum sztuki w Baltimore. Jest za darmo, jej! i organizuja zajecia dla Homeschoolers raz w miesiacu za $6, jej! W czasie gdy Olivia sie uczy my mamy ponad dwie godziny na muzeum i spacer po miescie, oraz koniecznie piknik na pomniku z swietnym punktem widokowym czyli ruch miejski, dla chlopakow bomba bo my jedziemy ze wsi zeby takie atrakcje poogladac. W drodze do muzeum mijamy pomnik Jana Pawla II i lubimy do niego zajrzec na chwilke, koniecznie musimy mu przyniesc kwiatuszka z Polska flaga nastepnego razu.

Co drugi piatek u nas w domu uczymy sie o malarstwie i rysunku. Mamy tez raz w miesiacu Show&Tell, czyli kazdy moze przed wszystkimi o czyms opowiedziec lub cos pokazac.


Tutaj jedyne zdjecie jakie mam z Fullerton. Do Fullerton jezdzimy raz w tygodniu na kilka godzin, gdzie wspolnie z innymi homeschooling rodzinami spotykamy sie i odbywaja sie rozne zajecia. Na tym zdjeciu Olaf i Emil z ich grupa bawia sie na lekcji gimnastyki. Olivia jest w grupie starszej i nigdy nie widze co robi, ale chodzi na geografie, plastyke, science, book club.


Moje ulubione to zajecia w lesie, Oregon Ridge Park. Miss Pam uczy was o przyrodzie. Na tych zajeciach pokazywala wam jak zanieczysza sie wode. Zawsze udane lekcje zakonczone super spacerem po lesie cala grupa.

sobota, 8 marca 2014

Roundtop Snow Tubing Fun od rana do nocy




Udalo nam sie pojechac w tygodniu, bylismy pierwszymi klientami i prawie ostatni wyszlismy. Pogode mielismy zamowiona:) Caly dzien z gorki na tubie i z powrotem tasma. A jak juz zmarznelismy to do srodka na kakao i znowu do zabawy. I tak kilka rundek az do wieczora.

Wycieczka do Nowego Jorku

Nareszcie udalo mi sie wybrac z dziecmi do Basi i rodziny, z tygodniowa wizyta. Byla fajna okazja Zosi 7me urodziny. Wygralam wyscig ze sniegiem ;), najpierw przyjechalismy my a niedlugo po nas pojawil sie w wielkim miescie snieg i to nie byle jaki.


A na urodzinach bylo zabaw co niemiara i roznych pysznosci, tort z drazami, draze wrocily z nami do Baltimore z jednego wypadu do polskiego sklepu. Wypad do polskiego sklepu do nielada gradka. Sklep sklepem ale jaka droga do niego prowadzila! same gory do pokonania..


odwiedzilismy tez zasniezony plac zabaw


Basia jest wspaniala gospodynia. Wszyscy mieli wilcze apetyty na jej sniadania i obiadki. Bardzo lubiliscie zasiadac razem do stolu. Zaczynalo sie od zawrotu krzeslowego, czyli Emil przychodzil ostatni i domagal sie miejsca ktore juz bylo zajete i zostalo mu tylko miejsce z przyklejona naklejka na siedzeniu albo taboret a pozniej ktos, czesto byl to Adam, rozbawial towarzystwo jakimis jedzeniowymi zartami.
A dalej czysta przyjemnosc, siadaly mamy. Milo powspominac.


Doswiadczylismy troche miejskiego zycia. Przyszlo nam czekac na przystanku autobusowym chyba godzine. Basia tlumaczyla miasto, ze to jakis skandal i ze sie tak nigdy nie dzieje. Ale sie stalo, troche mielismy malo miejsca na zabawe ale wy i tak daliscie rade sie przemoczyc w sniegu na tym skwerku. W autobusie za to najlepsze miejsca, z tylu! Tak tak dla nas to gradka! A jechalismy do do Alicji i Damiana, gdzie nam bylo bardzo milo.


A tutaj pieknie wszyscy sie ustawili super glodni przed restauracja Polska z rycerzem. Wszyscy zawsze pytaja czy on jest prawdziwy! Dziekujemy panu rycerzowi za zdjecie, jest bardzo fotogeniczny.

Dalej zaluje ze nie zamowilam flaczkow... byla za to ogorkowa i chlopaki wcinali az im sie uszy trzesly! Pierogow nie umialysmy zamowic odpowiedniej porcji, zawsze bylo za malo na taka zgraje i trzeba bylo dozamawiac ;

A w niedziele pojechalismy metrem na lody, pyszne i duze miejsce, fajnie jest wejsc do duzego miejsca Z DUZO GRUPKA LUDZI i sie nie tloczyc i jeszcze zjesc cos dobrego z kubeczka. Bardzo fajnie ze nam sie to udalo zrobic, przeciez to wasza pierwsza przejazdza metrem.


Ale najlepiej bylo w domu. Zabawy w kotki, zwierzatka, Olaf byl bykiem :), bawiliscie sie strzelbami co wam tata wystrugal, Emil i Adam bawili sie tunelem na rozne mozliwe sposoby. Ja sprulam 3 razy szalik poczym go skonczylam i mi sie dalej nie podoba i dochodze do wniosku ze to gatunek welny nie taki. Byly sledzie pozna noca, rybka wedzona jedna lanczowa pora, filmy dobre i gorsze na wszystkich Sebastaian zasnal.

Bardzo nam bylo milo byc tak cieplo przyjetymi. Dziekujemy.