poniedziałek, 31 stycznia 2011

Jak sobie poradzilismy z porannym pospiechem

Uwielbiam rutyne :)
Ucze jej dzieci, jaka jest wazna i jak bardzo nam pomaga jak jest obecna. Widze tez jak bardzo na niej polegaja.
Zrobilam na lodowce tabele porannych obowiazkow, osobna dla Olivii i Olafa. Oczywiscie zasady maja troche inne, wiadomo siostra starsza ale Olaf swietnie sie od niej uczy i czasami nawet uda mu sie zrobic wszystko w tym samym czasie. Dzisiaj np. udalo mu sie nas mocno zaskoczyc po tym jak po przebudzeniu przyszedl do nas do kuchni trzymajac w garsci zestaw do ubrania, ktory sam wybral i byly tez skarpetki!
Tabela sklada sie z 6 okienek. Zasada prosta, 6 obowiazkow - 6 okienek. Po kazdej czynnosci biegna do lodowki gdzie przyczepiaja magnes z obrazkiem przedstawiajacym co wlasnie zrobili i patrza co chca lub trzeba zrobic nastepne.

Na przyklad dzisiaj Olivia wstala o 7. Przez godzine, mogla krecic sie w pizamie i robic co chce. Ogladala ksiazki, siedziala na fotelu, lezala na fotelu, skakala na kanapie, posiedziala przy stole w kuchni i patrzyla co robie. Tak, to i kilka innych tego typu czynnosci zajelo jej godzine :). O 8 pokazalam jej na zegarku godzine i dalam 45 minut na wszystkie obowiazki. Do przedszkola musi wyjsc o 9, w taki sposob jesli skonczy w 45 minut zyska 15 minut zabawy przed wyjsciem, moze to byc bajka, sluchanie radia - lubi potanczyc sobie przed wyjsciem, cokolwiek. Ostatnio jak juz wszystko uda nam sie zrobic, robimy sobie koleczko i krotko cos spiewamy ich ulubione "Kolko graniaste" albo "Balonika" pozniej jakis krotki wierszyk rymowanka i modlitwa o dobry dzien. Wszystko razem 5 minut.
Ich poranne zadania to :
ubrac sie
poscielic lozko
uczesac wlosy ( to oczywiscie moja praca, ale trzeba do mamy przyjsc i poprosic :)
zjesc
umyc zeby
i moj ulubiony..dac przytulanca kazdemu po kolei

Olafkowi musze czesciej przypominac i pomagac przy ubieraniu, przy scieleniu lozka pomaga mu siostra.

Dzisiejszy poranek, prosze spojrzec:



Zadnej gonitwy, stresu czysta zabawa. Tyle zrobione!

Zatrzymac chwile

Jak w kazdy poniedzialek chce zatrzymac sie, zapatrzec i zachowac w pamieci na zawsze te zwykle chwile.



sobota, 29 stycznia 2011

Sniezynki

Olivia miala wczesniej faze na produkcje czapeczek papierowych, pozniej kotkow i myszek origamii teraz przyszla pora na sniezynki. Zaczelo sie od zajec w przedszkolu, gdzie panie nauczyly dzieci wycinac sniezynki z papieru. Od tej pory Olivia nas zasypuje sniezynkami i skrawkami ;) Nie wycina ich okraglych i dla mnie wygladaja bardziej jak serwetki, ale za kazdym razem gdy je tak nazywam jestem poprawiana.





Mama spiewa pod nosem piosenke, cos Raffi, Olivia wola:
"Mamo, zlapalas mnie za moja mysl!"
Okazalo sie, ze w tej samej chwili nucila w glowie ta sama piosenke.
Ladnie to okreslila, prawda?

Jedzie strazak

Za strazakow modlimy sie kazdego wieczora, Olaf zawsze pamieta zeby za ich ciezka prace i poswiecenie podziekowac :)
Dzisiaj, sam jako strazak, wyposazony w kask - bebenek, psikawke - mamy pasek od szlafroka, jezdzil swoim wozem strazackim na sygnale i ratowal co sie dalo.
Wlasnie tak:





A po obfitym dniu zasnal o tak:



zwarty i gotowy ;)

środa, 26 stycznia 2011

Lody ze sniegu

Sama nie dowierzalam jak sie przypadkiem na pomysl natknelam ale dzisiaj przy dostawie swiezego sniegu zaryzykowalam i eksperci zgodnie orzekli "thumbs up!" (kciuki do gory!)

:)

A oto przepis dla odwaznych:

miska swiezego sniegu :):):)(8 cups)
1/2 cup cukru
1/2 tbsp vanilii
1 cup mleka

wszystko wymieszac i zajadac

Jeszcze wiecej sniegu

A bedzie jeszcze wiecej, bo ciagle pada.
Dzisiaj swietna zabawa w towarzystwie sasiadow z gory.
Co moze lepiej smakowac od sniegu?
Snieg z syropem klonowym!
Pomysl Kathy, nie wpadlabym na taki przysmak .. nigdy.
Budowali balwany i mury, bo snieg sie super kleil.
Rano podworka nie poznamy, bo juz jest wszystko mocno pokryte.
Czekamy.


snieg polany syropem klonowym, brawo Kathy!


A tu Olivia juz mocno zaprzyjazniona z Summer.

wtorek, 25 stycznia 2011

Emil sie bardzo stara..

..nie zasnac. To chyba jakas epidemia ;), bo kolezanki na blogach tez pisza o bezsennych maluchach. Nasz zdecydowal po roku samodzielnego zasypiania, ze nie bedzie zasypial sam skoro mozno go do snu doglaskac. I bede sie upierala ze sam do tego doszedl, bo do niczego go nie przyzwyczajalam bo byl buziaczek, gacie mamy w piesc i dobranoc. Chyba ze....tata pokazal synkowi jak mozna to zrobic inaczej ;) Tak, tak gacie w piesc, mialam kiedys takie ladne spodnie pizamowe w jabluszka az pewnego wieczora pod moja nieobecnosc dla wytarcia lez tata spodnie dal Emilowi zeby go zapach mamy do snu ukolysal. Udalo sie. Syn zasnal. Mama stracila spodnie na zawsze, maja takie fajne sznurki ktore mozna sobie paluszkami dotykac przy zasypianiu.

Z dzisiejszym dniem, synek drzemie dwa razy. Za kazdym razem, trzeba go nalezycie zaglaskac tak gdzies 15-30 minut. Tak samo do nocnego spania. Starsi raczej czekaja, czasami wkladaja rece w uchylone drzwi i machaja cos do mnie, albo mi cos pokazuja i beda machac tak dlugo az zawolam, ale z reguly nauczyli sie ze czekac trzeba bo to bardzo wazne zeby Emil zasnal. Olivia nauczyla sie, ze nawet telefon od Magdaleny nie jest wazny, wybacz kolezanko ;)

Siegajac pamiecia do lozkowych rytualow to pamietam nie wiele bo z rytmu nie wyszlismy bo problem z zasypianiem u nas jest zawsze swiezy. I raz jest lepiej i jak juz sie jedno do czegos przyzwyczai to drugie cos zmieni a tu jeszcze trzecie. Jesli dobrze pamietam to i Olivia i Olaf mieli ciezkie okresy z zasypianiem a teraz padaja i spia, Olaf do rana a siostra ma nastawione w sobie budzenie o polnocy zeby do nas przejsc. Tak to juz jest ze przy takich przezyciach po calym dniu nie latwo co niektorym ukolysac sie do snu.

Olaf mnie podwojnie zadziwil

Od jakiegos czasu u Kathy na gorze mieszka z nia jej syn z rodzina. Dzisiaj Joshua, Seth i Cloe przyszli do nas sie pobawic. Najstarszy, 8 letni Josh sie wyglupia a reszta peka ze smiechu. Po zabawie playdough Josh chcial mnie wyreczyc z zamiatania, chetnie sie zgodzilam :)Olaf chcia pomoc, tlumaczylam ze mam tylko jedna miotle. Nagle slysze go jak pyta " Can I try too?" i juz trzyma miotle i zamiata, zamiata nalezycie!
To pierwsze wypowiedziane zdanie po angielsku od Olafa i ten fach w rekach!

A propos sasiadow fajnie ze sa. Sa na gorze do czasu kupna domu a dom juz kupiony i Olivia sie zmartwila. Bo dobrze bylo pobawic sie razem na podworku albo sie nawzajem odwiedzic po schodach. Dzieki nim przekonala sie tez do psa, ktorego na poczatku bala sie panicznie, Olaf dalej nie jest przekonany ale daje rade. Bedzie bez nich cicho, to na pewno ;)

...47,48..

..49, 50, 51!
A Olivia dalej liczy. Dzisiaj klawisze pianina, twierdzi ze jest 51?!
Sluchalam cale liczenie od jeden do konca i trzydziesci jest piekne, radosc dla uszu ;)
Nie wiedzialam ze ona juz tak liczy daleko, ponoc tacie w aucie liczyla do 100!

Zatrzymac chwile

Zatrzymac sie, zapatrzec i zachowac w pamieci na zawsze.


niedziela, 23 stycznia 2011

Olivia liczy



W Olivii odzywa sie naturalna potrzeba liczenia.
W zabawie w nauczycielke sama wymyslala dzialania na odejmowanie i dodawanie, ktore sama rozwiazywala za pomoca patyczkow. Wymiekla przy 10+9, za duzo liczenia.
A uczniowie pilnie liczyli, wpatrzeni w swoja pania.
A Olaf tez liczy, wymienia wszystkie liczby po kolei od 1 do 10 przy czym palcem wskazuje szybciej lub co dwa, pamietam jak Olivia zaczynala tak samo. Olaf zakolorowal dzis motor, siedzial i sumiennie wypelnial obrazek kolorem, po raz pierwszy.

A Emil tez chce, lapie kredke, calkiem ladnie jak na roczna raczke i bazgroli sobie do woli.

Tata przyniosl rure, taka na 5 metrow. Od dwoch dni, najlepsza zabawa, puszczanie pilek i aut, gluchy telefon, czolganie pod rura, przechodzenie przez rure - to dla Emila swietne cwiczenie. Teraz lezy w pokoju na dywanie, bo gdzie ja mam sie niby z ta rura podziac?

Emila pierwsze tea party



Troche sie wkrecil i wyjadal innym z talerzy. Podobalo mu sie wypijanie wody z filizanek a starszym nalewanie wody. Jedna z pierwszych udanych wspolnych zabaw.

Sankowe szalenstwo

Sniegu u nas nie wiele, ledwo pokrywa trawe ale na zjazdy na sankach starczylo.
Wczoraj bylismy na sasiedniej szkolnej gorce a dzisiaj z tatem zjezdzalismy z duzej gorki. Wszyscy lubia. Wszyscy 5. Olafka trzeba troche ponamawiac, ale jak juz zacznie zjezdzac to jedzie. Olivia im predzej i dziwaczniej tym lepiej. Emil zachwycony, na dole zawsze rozczarowany ze to juz. Dzisiaj na sankach zasypial. Tato mysli ze ma 15 lat. Zjezdzal na stojaco, na dwoch sankach i.. zjechal! Olivia tez chce zjezdzaja razem, przewracaja sie gdzies w polowie tato jeszcze narzeka na plecy, Olivia troche przestraszona ale krotke chwile, zaraz chce jeszcze. Sa zjazdy tylem, za rece, na konia, na kleczaco, przytulance.. Trzeba nam wiecej sniegu!

sobota, 22 stycznia 2011

Dzis Dzien Dziadka





Niech nam zyja 100 lat!

Dziadki wykonane przez pieciolatkowa Olivie. Dziadek w spodniach w gwiazdy to dziadek Bronek, ma koszule. A dziadek w spodniach w kwiaty to dziadek Jurek ma wasy.
Wzory kartek na wyklejanki wybrane przez Olivie. Koniecznie dziadkom trzeba takich spodni! Mama miala pomoc w wycinaniu koszuli, zatrzymalam sie na chwile glosno sie zastanawiajac jak sie rysuje koszule, zniecierpliwiona corka odrzekla ze mi pokaze i ekspresowo sama narysowala i wyciela calosc :)

piątek, 21 stycznia 2011

Dzis Dzien Babci!



Po domu chodzi babcia
w fartuchu, zielonych kapciach
Sprzata, kwiatki podlewa
i nigdy sie na mnie nie gniewa
A za to, ze jestes taka
kupie ci babciu lizaka!

środa, 19 stycznia 2011

Psyt.....

Rano, pod swoim lozkiem Oliwka znajdzie list.



List od Tinker Bell.
Odpisala, nareszcie..

My dearest friend Olivia,
What a beautiful girl you are!
Thank you for believing in us, because without little girls there would be no fairies!
Please take care of us, plant flowers in your garden cause we love them for our dresses and they attract butterflies and smell so beautifully.
I’m sorry I can’t teach you to fly. You need to be a little girl and girls don’t fly.
I have a dream too. I would like to be a little girl like you are one day, so I could go on a swing, ride a bicycle or swim in a water like you do! But you see, if I become a little girl there wouldn’t be a Tinker Bell and if you become a fairy there wouldn’t be Olivia.
So be who you are cause you’re great!
Maybe if you continue believing, you’ll fly in your dream?
I brought you a gift, some of my pixie dust.
You can use it anyway you like! Don’t use much, as tiny little bit can work magic! Sprinkle some when happy or sad, at night for good dreams or before you start a day. Share it with others you love, and when I see you’re using it wisely I promise to bring you some more.
I love your blanket !
Kisses for you and your little brothers.
Tink.

wtorek, 18 stycznia 2011

Schabowe

"Jak chcecie pomagac mi robic kotlety schabowe musicie szybko posprzatac pokoj!"
Szkoda ze nie moge robic kotletow kazdego wieczora, ...a moze moge??
Warto by bylo, bo ruszali sie jak na przyspieszonym przewijaniu.
Musze nabyc extra tluczek bo poganiaja sie niecierpliwie w oczekiwaniu na swoja kolej tluczenia kotleta. Tluczenie jest super ale obtaczanie kotleta w mace, mleku i bulce to dopiero zabawa.




A skoro o jedzeniu mowa, podwieczorki staly sie milym rytualem rodzinnym, robimy je razem, schodzi nam troche czasu a popoludnia zimowe bywaja dlugie i Olaf co raz mniej spi a w kuchni kocha byc. Dzisiaj zapieklam jablka z wymieszana przez male lapki owsianka z maka, cukrem i maslem i na to lody yhmmm.


Wczoraj upieklismy jogurtowo-miodowy chleb, Olivia zjadla pol bochenka na kolacje.
A zabawa ciastem drozdzowym i czekanie az urosnie zawsze mocno zajmujace.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Zatrzymac chwile

W kazdy poniedzialek popoludniu zatrzymam czas na zdjeciu.
Dlaczego poniedzialek, bo w poniedzialki popoludniu nigdzie sie nie spieszymy, mamy siebie i jakos tak po weekendzie zawsze odpoczywamy.
Dzisiaj poniedzialek, godzina 3 po poludniu, bylo tak:





Blondyn i serek miejski

Blondyn to taki kraj wedlug Olivii. Chodzi jej oczywiscie o Londyn. Slyszymy to juz jakis czas, wielokrotnie poprawiana nadal stawia na swoim. Co wiecej poprawia nas jak mowimy Londyn. Tak wiec w Blondynie mamy dziadka i ciocie.
A serek miejski padl dzis sniadaniowa pora gdy Olivia prosila o serka wiejskiego dokladke. "Czy moge prosic wiecej tego serka miejskiego?"
A autobusy miejskie nazywa wiejskimi.

niedziela, 16 stycznia 2011

Kocham Was



jak wroca to mnie za nie wysciskaja!

Storyville

Wybralismy sie dzisiaj do Storyville. To takie miejsce stworzone dla najmlodszych przy bibliotece. Miniaturka tego wszystkiego co my dorosli mamy na codzien. Sklep, poczta, kuchnia, dom, ogrod, kino, teatr i wiele innych. Dzieci kochaja to miejsce. Planowalam wybrac sie z trojka w czwartek, szczescie zabralam z nami tate i zrobilismy to dzisiaj. Mielismy zalegla nagrode za zebranych 10 usmiechow gdzies jeszcze w listopadzie, w koncu sie wybralismy a bylo tak:







Wbijanie gwozdzi to nie taka prosta sprawa bo jak sie dzisiaj dowiedzialam wazne jest uzycie wagi mlotka a nie sily w rekach. Okazalo sie ze Olafkowi wychodzi to calkiem naturalnie, tato byl zdumiony syna fachowa praca.