wtorek, 25 stycznia 2011

Emil sie bardzo stara..

..nie zasnac. To chyba jakas epidemia ;), bo kolezanki na blogach tez pisza o bezsennych maluchach. Nasz zdecydowal po roku samodzielnego zasypiania, ze nie bedzie zasypial sam skoro mozno go do snu doglaskac. I bede sie upierala ze sam do tego doszedl, bo do niczego go nie przyzwyczajalam bo byl buziaczek, gacie mamy w piesc i dobranoc. Chyba ze....tata pokazal synkowi jak mozna to zrobic inaczej ;) Tak, tak gacie w piesc, mialam kiedys takie ladne spodnie pizamowe w jabluszka az pewnego wieczora pod moja nieobecnosc dla wytarcia lez tata spodnie dal Emilowi zeby go zapach mamy do snu ukolysal. Udalo sie. Syn zasnal. Mama stracila spodnie na zawsze, maja takie fajne sznurki ktore mozna sobie paluszkami dotykac przy zasypianiu.

Z dzisiejszym dniem, synek drzemie dwa razy. Za kazdym razem, trzeba go nalezycie zaglaskac tak gdzies 15-30 minut. Tak samo do nocnego spania. Starsi raczej czekaja, czasami wkladaja rece w uchylone drzwi i machaja cos do mnie, albo mi cos pokazuja i beda machac tak dlugo az zawolam, ale z reguly nauczyli sie ze czekac trzeba bo to bardzo wazne zeby Emil zasnal. Olivia nauczyla sie, ze nawet telefon od Magdaleny nie jest wazny, wybacz kolezanko ;)

Siegajac pamiecia do lozkowych rytualow to pamietam nie wiele bo z rytmu nie wyszlismy bo problem z zasypianiem u nas jest zawsze swiezy. I raz jest lepiej i jak juz sie jedno do czegos przyzwyczai to drugie cos zmieni a tu jeszcze trzecie. Jesli dobrze pamietam to i Olivia i Olaf mieli ciezkie okresy z zasypianiem a teraz padaja i spia, Olaf do rana a siostra ma nastawione w sobie budzenie o polnocy zeby do nas przejsc. Tak to juz jest ze przy takich przezyciach po calym dniu nie latwo co niektorym ukolysac sie do snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz