Mielismy tygodniowa wizyte zlozona nam przez Basie z dziecmi. Fajnie bylo. Zabralismy ich do naszych ulubionych miejsc czyli do Zoo, Wegmans, plac zabaw przy rzece, Irvine Nature Center na story time, do biblioteki, na snowballs!... , do rzeki. Bardzo udal nam sie wyjazd do sadu do samej Pennsylvanii. Troche przypadkowy, bo tam gdzie planowo jechalismy owszem byl sad ale samemu zbierac nie mozna bylo. A na miejscu okazalo sie ze sezon brzoskwiniowy sie pomalu konczy, a brzoskwinie byly piekne duze i soczyste. Sprzyjalo nam szczescie, przesympatyczny starszy pan sprzedal nam dwa koszyki owocow za 2 dolary! A jaka droga my jechali do tych drzewek! Pod same drzewka samochodem :) to tylko w Ameryce tak sie da ;) Pozniej na sliwki, a przy sliwkach stare maszyny do pracy w polu, co nie ktorzy zapomnieli o sliwkach i podziwiali z bliska maszyny. A na koniec lody, a w drodze powrotnej wiecej milych niespodzianek, ktos wystawil cala skrzynke pieknych dojrzalych pomidorow za darmo! No oczywiscie ze sie zatrzymalismy. Mijalismy tez sarenki, i zbladzonego pieska a przez spory kawalek drogi nie mijalismy ani jednego samochodu.
Sporo czasu spedziliscie na wspolnej zabawie na naszym podworku. Byly zabawy blotem, woda, duzo biegania i chustania. Czesto zagladaliscie do naszego ogrodka, fajnie sie wyrywalo marchewke i szukalo pomidorow.
Tatusie zorganizowali wam bardzo smieszna wycieczke. Zabrali was w wagonikach przymocowanych do taty traktorka-kosiarki na przejazdzke, dotarli do placu zabaw i zabraklo im paliwa, buahahahaha! Mysle ze bedzie to niezapomniany wypad!
A gdzie Olivia na tych zdjeciach? Pewnie czyta, bo bardzo jest ostatnio zaczytana.
I tak bylo jak na zdjeciach albo byliscie ubloceni albo mokrzy, duzo na boso, duzo dobrej zabawy.
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
czwartek, 30 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
Sniadanie z Paziem Krolowej
Dostalismy od Alany gasienice w pudelku. Znalezli trzy takie same u siebie na ogrodzie.
Jeszcze raz bylismy swiadkami pieknej przemiany. Tym razem mamy dziewczynke (niebieskie centki). Jeszcze nie byla gotowa do latania jak sobie tak po nas chodzila i skrzydelka suszyla. A pozniej Olivia zaprowadzila ja na ogrod, gdzie jeszcze troche motyl sie obsuszyl i odlecial.
Umilil nam nasze sniadanie.
Jeszcze raz bylismy swiadkami pieknej przemiany. Tym razem mamy dziewczynke (niebieskie centki). Jeszcze nie byla gotowa do latania jak sobie tak po nas chodzila i skrzydelka suszyla. A pozniej Olivia zaprowadzila ja na ogrod, gdzie jeszcze troche motyl sie obsuszyl i odlecial.
Umilil nam nasze sniadanie.
:)
Mama ma duza buzie. To moje slowa. Czasami powiem za duzo. Czasami nie potrzebnie.
Ostatnio rozdrazniona pospiechem i waszym ponaglaniem ze chcecie pic albo kupe albo jeszcze cos, niby pod nosem ale wystarczajaco glosno powiedzialam " wy to myslicie ze mama ma motorek w dupie!".
Pozniej po poludniu, Olaf widzi tate jak po pracy wysiada z auta i wola do niego przez okno z werandy :
"TATO! MAMA MA MOTOREK W DUPIE!"
Poza tym z Olafa zrobila sie przesympatyczna gadula. Mowi duzo, mowi smiesznie, zartuje, zaczepia, przedrzeznia ale gada tez madrze. Czesto mowi ze jak bedzie tata to:....np kupi sobie jakies tam narzedzie, albo ze bedzie umial robic pierogi leniwe jak bedzie tata...
Wczoraj zapytal dlaczego ludzie umieraja. To z tych trudniejszych pytan.
Olivii wypadaja mleczaki. Kiedys przy stole zazartowal, ze moze Tooth Fairy przyniesie jej ipod'a.
Dzisiaj rano zapytal siostre jak sie spi z takim wypadajacym zebem.
Rozdraznia ja takimi pytaniami.
Ostatnio rozdrazniona pospiechem i waszym ponaglaniem ze chcecie pic albo kupe albo jeszcze cos, niby pod nosem ale wystarczajaco glosno powiedzialam " wy to myslicie ze mama ma motorek w dupie!".
Pozniej po poludniu, Olaf widzi tate jak po pracy wysiada z auta i wola do niego przez okno z werandy :
"TATO! MAMA MA MOTOREK W DUPIE!"
Poza tym z Olafa zrobila sie przesympatyczna gadula. Mowi duzo, mowi smiesznie, zartuje, zaczepia, przedrzeznia ale gada tez madrze. Czesto mowi ze jak bedzie tata to:....np kupi sobie jakies tam narzedzie, albo ze bedzie umial robic pierogi leniwe jak bedzie tata...
Wczoraj zapytal dlaczego ludzie umieraja. To z tych trudniejszych pytan.
Olivii wypadaja mleczaki. Kiedys przy stole zazartowal, ze moze Tooth Fairy przyniesie jej ipod'a.
Dzisiaj rano zapytal siostre jak sie spi z takim wypadajacym zebem.
Rozdraznia ja takimi pytaniami.
Jak Olaf byl strazakiem
Olaf nas dzisiaj uratowal.
Zatrzasnelam drzwi.
Nie pierwszy raz.
Godzina pierwsza, za dwie godziny przyjda goscie na teczowe przyjecie.
Biegam wokol domu wszystkie drzwi zamkniete, a mamy ich troche.
Gdzie moj Telefon w domu zatrzasniety.
Sa ze mna Olaf, super zaaferowany zupelnie jak ja i Olivia super zmartwiona.
Emil spi ZATRZASNIETY!
Sprawdzam okna. Lazienka ma odblokowany zamek. Olaf przynosi mi male drewniane krzeselko udaje mi sie otworzyc okno ale nie umiem przez nie przejsc. Probuje jeden raz i drugi, tato sie ze mnie smial pozniej, obiecal mi ze mi pokarze jak on wchodzi.
Nagle mysle Olaf!
Olaf pomyslem jest zachwycony, i juz drzwi otwarte. Olivia tez chce wejsc przez okno. Prosze bardzo!
Jakie szczescie ze to jedno okno mielismy otwarte, jakie szczescie ze byl ze mna Olaf!
Wieczorem tato nazwal go strazakiem i pochwalil za odwage :).
Ale byles szczesliwy!
Zatrzasnelam drzwi.
Nie pierwszy raz.
Godzina pierwsza, za dwie godziny przyjda goscie na teczowe przyjecie.
Biegam wokol domu wszystkie drzwi zamkniete, a mamy ich troche.
Gdzie moj Telefon w domu zatrzasniety.
Sa ze mna Olaf, super zaaferowany zupelnie jak ja i Olivia super zmartwiona.
Emil spi ZATRZASNIETY!
Sprawdzam okna. Lazienka ma odblokowany zamek. Olaf przynosi mi male drewniane krzeselko udaje mi sie otworzyc okno ale nie umiem przez nie przejsc. Probuje jeden raz i drugi, tato sie ze mnie smial pozniej, obiecal mi ze mi pokarze jak on wchodzi.
Nagle mysle Olaf!
Olaf pomyslem jest zachwycony, i juz drzwi otwarte. Olivia tez chce wejsc przez okno. Prosze bardzo!
Jakie szczescie ze to jedno okno mielismy otwarte, jakie szczescie ze byl ze mna Olaf!
Wieczorem tato nazwal go strazakiem i pochwalil za odwage :).
Ale byles szczesliwy!
Rainbow Party
Mielismy dzisiaj.
Bylo zaplanowane od wiosny na jeden z wakacyjnych dni. I dzisiaj sie wydarzylo.
Zabawa od poczatku do konca.
Olivia - jako glowna organizujaca i zarzadzajaca, na wlasnej skorze przekonala sie ile pracy trzeba wlozyc w przygotowanie przyjecia.
Olivia zrobila zaproszenia. Razem roznioslysmy je do skrzynek sasiadow jednego wieczora, Olivia byla super podekscytowana ta czescia.
Tydzien przed planowalysmy co bedzie do jedzenia i jakie beda zabawy.
Stanelo na teczowej salatce z owocow i sorbecie owocowym.
Jak te dzieci kochaja owoce! ;) Co sie stalo? wszystko zniknelo! Tak to byl bardzo mily wspolny posilek przy stole.
OLivia chciala zeby kazdy byl jednym kolorem teczy. Sama wybrala dla siebie niebieski. Na poczatku kazdy wylosowal jeden Skittles i ten wylosowany kolor cukierka byl kolorem dla tej osoby. Kazdy dostal w tym kolorze kolko z papieru, ktore OLivia sama przygotowala dzien wczesniej.
Robiliscie razem teczowe tamburyny z papierowych talerzy. Mialy w srodku wsypany ryz.
Fajna byla gra w kolorowanie teczy. Kazdy dostal tecze z ponumerowanymi paskami do pokolorowania. Trzeba bylo rzucic kostka i zamalowac ten numer na ktory wypadlo, ale tylko osoba rzucajaca, nie wszyscy. Kto pierwszy zakoloruje cala tecze wygrywa. WSzyscy siedzieli na podlodze i mimo duzego kolka kazdy czekal na swoja kolej i wszyscy zakolorowali do konca. Bardzo udana zabawa.
A pozniej slonce wyszlo zza chmur pora na tecze!
Wystarczy stanac tylem do slonca a przed siebie lac wode ze szlaufa. To wlasnie przy takiej zabawie powstal nam pomysl na to przyjecie.
Pokaz teczy zamienil sie w chlapanie woda za sprawa Olafa :), co niektorzy rozebrali sie do majtek i bawili sie w najlepsze.
A po ogrodzie pochowana byla tecza. Kolorowe wstazki w kolorach teczy czekaly az je odnajdziecie w zabawie w poszukiwanie teczy. Ja jeszcze znajduje jej resztki.
A zabawa nie odbylaby sie bez obecnosci Luisy, Colleen, Abby, Kiry, Jimmiego, Riley i Brodie. Cieszymy sie ze ich mamy za kolegow!
Bylo zaplanowane od wiosny na jeden z wakacyjnych dni. I dzisiaj sie wydarzylo.
Zabawa od poczatku do konca.
Olivia - jako glowna organizujaca i zarzadzajaca, na wlasnej skorze przekonala sie ile pracy trzeba wlozyc w przygotowanie przyjecia.
Olivia zrobila zaproszenia. Razem roznioslysmy je do skrzynek sasiadow jednego wieczora, Olivia byla super podekscytowana ta czescia.
Tydzien przed planowalysmy co bedzie do jedzenia i jakie beda zabawy.
Stanelo na teczowej salatce z owocow i sorbecie owocowym.
Jak te dzieci kochaja owoce! ;) Co sie stalo? wszystko zniknelo! Tak to byl bardzo mily wspolny posilek przy stole.
OLivia chciala zeby kazdy byl jednym kolorem teczy. Sama wybrala dla siebie niebieski. Na poczatku kazdy wylosowal jeden Skittles i ten wylosowany kolor cukierka byl kolorem dla tej osoby. Kazdy dostal w tym kolorze kolko z papieru, ktore OLivia sama przygotowala dzien wczesniej.
Robiliscie razem teczowe tamburyny z papierowych talerzy. Mialy w srodku wsypany ryz.
Fajna byla gra w kolorowanie teczy. Kazdy dostal tecze z ponumerowanymi paskami do pokolorowania. Trzeba bylo rzucic kostka i zamalowac ten numer na ktory wypadlo, ale tylko osoba rzucajaca, nie wszyscy. Kto pierwszy zakoloruje cala tecze wygrywa. WSzyscy siedzieli na podlodze i mimo duzego kolka kazdy czekal na swoja kolej i wszyscy zakolorowali do konca. Bardzo udana zabawa.
A pozniej slonce wyszlo zza chmur pora na tecze!
Wystarczy stanac tylem do slonca a przed siebie lac wode ze szlaufa. To wlasnie przy takiej zabawie powstal nam pomysl na to przyjecie.
Pokaz teczy zamienil sie w chlapanie woda za sprawa Olafa :), co niektorzy rozebrali sie do majtek i bawili sie w najlepsze.
A po ogrodzie pochowana byla tecza. Kolorowe wstazki w kolorach teczy czekaly az je odnajdziecie w zabawie w poszukiwanie teczy. Ja jeszcze znajduje jej resztki.
A zabawa nie odbylaby sie bez obecnosci Luisy, Colleen, Abby, Kiry, Jimmiego, Riley i Brodie. Cieszymy sie ze ich mamy za kolegow!
W gosci
Pojechalismy do Nowego Jorku w gosci urodzinowo. Wszystko sie poprzesuwalo z powodu chorob i juz mialo do wyjazdu niedojsc ale jednak sie udalo. A urodziny mial Adam trzecie. Nocowalismy u rodziny Tuzinowskich, bo nie chcielismy pozarazac resztkami choroby jubilata i jego rodziny ale na tyle bycia ostroznym bo na nastepny dzien sie wprosilismy do nich w gosci. W ogole nie pomyslalam, mam nadzieje ze zdrowo sie maja.
A u Ani bylo bardzo milo.
Najpierw zasiedlismy do stolu. A kiepsko to przebiegalo bo nasi wymyslali gdzie usiada i kolo kogo. Troche zmeczeni (nie spali w drodze) a troche tak juz maja co niektorzy ;)
A pozniej pojechalismy na plaze. Ktora byla bardzo brudna, Ania bardzo sie przejela zupelnie jakby to byla jej plaza :) bardzo bardzo sie za tych co nasmiecili wstydzila.
Olaf na widok tego wszystkiego sie zalamal i nie chcial zdjac butow, ani usiasc.. W tym czasie Olivia skakala z tatem przez fale a Emil tez chcial do wody wiec biedny Olaf jako ze do wody nie chcial musial zostac na reczniku. Ale za chwile juz bylo fajnie bo zaczeli z Ania cos kopac i Damianem i Alicja, a pozniej Krzys - maz Ani, zbudowal z piachu wulkan, tata zamek i trzeba bylo konczyc bo przyszedl wieczor.
A na urodzinach bylo bardzo wesolo. To byly robakowe urodziny. Bo Adam robale lubi.
Chyba najbardziej podobal wam sie deser. Najpierw trzeba bylo pokruszyc ciasteczka Oreo za pomoca mlotka (Emilowi sie serce kruszylo na ten widok i najpierw byl troche oporny no bo jak mozna tak zniszczyc takie pyszne ciasteczka) a pozniej wymieszac z czekoladowym puddingiem i jeszcze do tego zelki glizdy. Wszyscy tez ladnie sie bawili w poszukiwanie robali (plastikowych - poukrywanych i prawdziwych). Zdjec nie mam, jakos sie zrobilam nieaparatowa ostatnio. Ale tam bylo tyle aparatow!
Dobrze tez ze zabralismy chlopakom rowery, bo mieli gdzie pojezdzic.
Po urodzinach do Zosi i Adama. Wspolna kapiel, pierozki ruskie z lubianej polskiej restauracji, troche Olimpiady, troche z Basia pogawedek, troche ksiazek przeczytanych (Olivia), troche drzemki (tata) i do domu.
Droga fatalna w burzy i ulewie noca. Chlopcy spali, Olivia przebudzila sie na siku i zalapala sie na frytki. Pozniej w drodze troche sie bala, ale moje bajki wymyslanki o dziewczynce co ma na imie Burza dzialaja na was rozweselajaco i zawsze pomagaja. Moze kiedys uda mi sie je zapisac. Ty tez nas uspokoilas, informujac nas o tym ze piorun nie trafia w sam samochod tylko wokol niego. Dzieki.
A u Ani bylo bardzo milo.
Najpierw zasiedlismy do stolu. A kiepsko to przebiegalo bo nasi wymyslali gdzie usiada i kolo kogo. Troche zmeczeni (nie spali w drodze) a troche tak juz maja co niektorzy ;)
A pozniej pojechalismy na plaze. Ktora byla bardzo brudna, Ania bardzo sie przejela zupelnie jakby to byla jej plaza :) bardzo bardzo sie za tych co nasmiecili wstydzila.
Olaf na widok tego wszystkiego sie zalamal i nie chcial zdjac butow, ani usiasc.. W tym czasie Olivia skakala z tatem przez fale a Emil tez chcial do wody wiec biedny Olaf jako ze do wody nie chcial musial zostac na reczniku. Ale za chwile juz bylo fajnie bo zaczeli z Ania cos kopac i Damianem i Alicja, a pozniej Krzys - maz Ani, zbudowal z piachu wulkan, tata zamek i trzeba bylo konczyc bo przyszedl wieczor.
A na urodzinach bylo bardzo wesolo. To byly robakowe urodziny. Bo Adam robale lubi.
Chyba najbardziej podobal wam sie deser. Najpierw trzeba bylo pokruszyc ciasteczka Oreo za pomoca mlotka (Emilowi sie serce kruszylo na ten widok i najpierw byl troche oporny no bo jak mozna tak zniszczyc takie pyszne ciasteczka) a pozniej wymieszac z czekoladowym puddingiem i jeszcze do tego zelki glizdy. Wszyscy tez ladnie sie bawili w poszukiwanie robali (plastikowych - poukrywanych i prawdziwych). Zdjec nie mam, jakos sie zrobilam nieaparatowa ostatnio. Ale tam bylo tyle aparatow!
Dobrze tez ze zabralismy chlopakom rowery, bo mieli gdzie pojezdzic.
Po urodzinach do Zosi i Adama. Wspolna kapiel, pierozki ruskie z lubianej polskiej restauracji, troche Olimpiady, troche z Basia pogawedek, troche ksiazek przeczytanych (Olivia), troche drzemki (tata) i do domu.
Droga fatalna w burzy i ulewie noca. Chlopcy spali, Olivia przebudzila sie na siku i zalapala sie na frytki. Pozniej w drodze troche sie bala, ale moje bajki wymyslanki o dziewczynce co ma na imie Burza dzialaja na was rozweselajaco i zawsze pomagaja. Moze kiedys uda mi sie je zapisac. Ty tez nas uspokoilas, informujac nas o tym ze piorun nie trafia w sam samochod tylko wokol niego. Dzieki.
czwartek, 2 sierpnia 2012
W tym tygodniu, kazdego ranka, zaraz po sniadaniu ;) pakujemy reczniki stroje i jedziemy do domu Michaela i Ellen na basen.
Michael i Ellen, pojechali na wakacje a my pod ich nieobecnosc korzystamy z basenu. W basenie woda podgrzewana prawdziwy luksus :).
Michael i Ellen znam od czasow pierwszego przyjazdu do USA na wakacje jako au-pair. Sa bardzo bliscy z rodzina Mattesonow u ktorych wtedy mieszkalam. Michael lubi nas odwiedzic jak jest przejazdem gdzies niedaleko nas, dzieci bardzo go lubia. Zawsze dzwoni i pyta co u nas slychac. Taki dobry Michael.
W niedziele udalo nam sie jako jedyny raz pojechac z tatem. W poniedzialek przywital nas deszcz ale nie przegonil poczekalismy az sobie pojdzie. Mialam tez maly incydent z alarmem, po tym jak wpisalam zly kod i zaczal wyc, przyjechala pani policjantka jakies 20 minut pozniej :) a dzieci wystraszylam na calego i pozniej za kazdym razem gdy wychodzilismy i wchodzilismy baly sie zeby sie znowu nie wlaczyl.
skoki
chcialabym zobaczyc to ujecie z przodu
Bawilismy sie swietnie az do lunchu, a dzisiaj to nawet i do po lunchu. A na lunch pudelkowe macaroni mniam. Podobalo wam sie tez w dzakuzji dla Emila troche za goraco.
A na koniec Adult Swim :) Dzieci z basenu, na krzeselka z lizakami a mama ma caly basen dla siebie i nikt nie chlapie ;)
Jutro ostatni dzien, fajnie bylo.
Michael i Ellen, pojechali na wakacje a my pod ich nieobecnosc korzystamy z basenu. W basenie woda podgrzewana prawdziwy luksus :).
Michael i Ellen znam od czasow pierwszego przyjazdu do USA na wakacje jako au-pair. Sa bardzo bliscy z rodzina Mattesonow u ktorych wtedy mieszkalam. Michael lubi nas odwiedzic jak jest przejazdem gdzies niedaleko nas, dzieci bardzo go lubia. Zawsze dzwoni i pyta co u nas slychac. Taki dobry Michael.
W niedziele udalo nam sie jako jedyny raz pojechac z tatem. W poniedzialek przywital nas deszcz ale nie przegonil poczekalismy az sobie pojdzie. Mialam tez maly incydent z alarmem, po tym jak wpisalam zly kod i zaczal wyc, przyjechala pani policjantka jakies 20 minut pozniej :) a dzieci wystraszylam na calego i pozniej za kazdym razem gdy wychodzilismy i wchodzilismy baly sie zeby sie znowu nie wlaczyl.
skoki
chcialabym zobaczyc to ujecie z przodu
Bawilismy sie swietnie az do lunchu, a dzisiaj to nawet i do po lunchu. A na lunch pudelkowe macaroni mniam. Podobalo wam sie tez w dzakuzji dla Emila troche za goraco.
A na koniec Adult Swim :) Dzieci z basenu, na krzeselka z lizakami a mama ma caly basen dla siebie i nikt nie chlapie ;)
Jutro ostatni dzien, fajnie bylo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




