Dostalismy od Alany gasienice w pudelku. Znalezli trzy takie same u siebie na ogrodzie.
Jeszcze raz bylismy swiadkami pieknej przemiany. Tym razem mamy dziewczynke (niebieskie centki). Jeszcze nie byla gotowa do latania jak sobie tak po nas chodzila i skrzydelka suszyla. A pozniej Olivia zaprowadzila ja na ogrod, gdzie jeszcze troche motyl sie obsuszyl i odlecial.
Umilil nam nasze sniadanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz