W tym tygodniu, kazdego ranka, zaraz po sniadaniu ;) pakujemy reczniki stroje i jedziemy do domu Michaela i Ellen na basen.
Michael i Ellen, pojechali na wakacje a my pod ich nieobecnosc korzystamy z basenu. W basenie woda podgrzewana prawdziwy luksus :).
Michael i Ellen znam od czasow pierwszego przyjazdu do USA na wakacje jako au-pair. Sa bardzo bliscy z rodzina Mattesonow u ktorych wtedy mieszkalam. Michael lubi nas odwiedzic jak jest przejazdem gdzies niedaleko nas, dzieci bardzo go lubia. Zawsze dzwoni i pyta co u nas slychac. Taki dobry Michael.
W niedziele udalo nam sie jako jedyny raz pojechac z tatem. W poniedzialek przywital nas deszcz ale nie przegonil poczekalismy az sobie pojdzie. Mialam tez maly incydent z alarmem, po tym jak wpisalam zly kod i zaczal wyc, przyjechala pani policjantka jakies 20 minut pozniej :) a dzieci wystraszylam na calego i pozniej za kazdym razem gdy wychodzilismy i wchodzilismy baly sie zeby sie znowu nie wlaczyl.
skoki
chcialabym zobaczyc to ujecie z przodu
Bawilismy sie swietnie az do lunchu, a dzisiaj to nawet i do po lunchu. A na lunch pudelkowe macaroni mniam. Podobalo wam sie tez w dzakuzji dla Emila troche za goraco.
A na koniec Adult Swim :) Dzieci z basenu, na krzeselka z lizakami a mama ma caly basen dla siebie i nikt nie chlapie ;)
Jutro ostatni dzien, fajnie bylo.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz