wtorek, 29 marca 2011

O Olivii tworczosci

Ktos mi nie dawno powiedzial, ze Olivia ma umysl matematyczny... hm, nie jestem zbyt sklonna zeby ja w ta szuflade wlozyc bo wiele innych jej cech charakteru nie pasuje mi do scislowca ale zauwazam pewne sklonnosci ku temu zeby tak pomyslec i spostrzezenie to uznalismy razem z tata za interesujace. Olivii prace bywaja bardzo schematyczne, bardzo lubi figury geometryczne i to prawda widzi je wszedzie, lubi robic cos na wzor czegos, zasady ZASADY! ach jak ona kocha zasady! Mamy ksiazke pt " Rainy day crafts " i prawdziwym wykroczeniem byloby zrobic cos z niej w dzien nie deszczowy, byla zdumiona gdy skomentowalam jej teskne westchnienie za deszczem, tym ze " nie zawsze trzeba sie trzymac czegos tak kurczowo". Dostalam spojrzenie mandatowe zupelnie jakbym powiedziala ze dzisiaj nie wymyjemy zebow.
Oto Olivii prace z przeciagu ostatnich dni:



Dwa pierwsze sa wynikiem naszej nowej zabawy. Rano na stole, czekaja na nich kartki z czyms przeze mnie narysowanym np. kolo albo linia przekatna jak na tych dwoch pierwszych rysunkach. Z pierwszego zrobila buzke, co bylo latwe do przewidzenia ale z rysunkiem drugim mnie nie powiem zaskoczyla, no tu widac wyraznie uzycie wzoru i schematu... Rysunek trzeci to Olaf jak odbija pilke, kolo narysowala przy uzyciu kontomierza a pozniej podzielila ja na kwadraty i narysowala tez zygzaka zeby pokazac pilke w ruchu, bardzo lubie ten rysunek.

Ale najlepsze przed nami...
Dzisiaj dostali kartke z narysowanymi malymi kuleczkami, jak wstalam zastalam w kuchni Olivie bardzo skoncentrowana, nie wychodzilo jej cos wedlug pomyslu jaki miala w glowie, cztery kartki pozniej pelen sukces i jeszcze "mamo poszukaj dwa diamenty!"



Prosze spojrzec na wazon z kwiatami. Postawilam na stole wazon z zonkilami i wlaczylam Vivaldiego wiosne i az sama chwycilam za pedzel. A wiosne Olivia kazala mi puszczac jeszcze pare razy. Olivia poczatkowo nie bardzo byla zadowolona ze swego wazona bo krzywy, zaskoczyla mnie woda w wazonie TRZEBA narysowac bo jest no przeciez widac. A Olaf pieknie rozmiescil kolory na stronie i bardzo go za to pochwalilam i powiedzial nam ze narysowal banana i rzeczywiscie banan jest.






niedziela, 27 marca 2011

sobotnie wyglupy

Sobota to taki dzien wolny na ktory nie planuje nic z zajec dla dzieci, co sie napatoczy i wykluje po drodze to bedzie. No, chyba ze mamy tate to co innego, wtedy go wykorzystujemy do roznych atrakcji.Dzisiaj dlugo krzatamy sie w pizamach, czytamy, Olivia zaczyna dzien ciezka praca bierze sie za szycie, musi uszyc materac dla swojej malutkiej laleczki i z mamy pomoca powstaje materac.
Olivia bierze aparat i pyta czy moze zrobic mi zdjecie z Olafem, chetnie sie godze, przytulamy sie smiejemy i dla zabawy mama rzuca haslem "robimy smieszne miny" powstaje nam super smieszna zabawa w miny, pozniej ogladamy zdjecia i bardzo sie smiejemy. Oto wyniki zabawy:




Moje ulubione warczacy Olaf i wsciekla Olivia.

czwartek, 24 marca 2011

A u Emila..


Emil kocha muzyke! Na kazdy dzwiek muzyki podryguje, dupcia na dol i do gory, gora i dol. Podaje tez rece do tanca dzisiaj bardzo prosil do tanca i siostre i brata. W aucie w fotelu tez tanczy. Poza tym mowi "pa!" i "nie" i ja tam slyszalam "Olivia" jakos tak w jego wersji ktorej nie potrafie powtorzyc. Wspina sie na krzesla i lozka rodzenstwa i spada duzo ostatnio. Stoi przy drzwiach i blaga jak piesek zeby go na dwor wypuscic. Pieknie je lyzeczka, chce nabierac na nia wszystko, nawet malinki.
Rosnie i zachwyca :)

Wypiekowy obled czyli rozwazania o jaju

Olivii probna jajeczna dieta trwa. Teraz z jednego jaja przeszlismy na dwa co oznacza ze skoro do upieczenia 12 mufinek wczesniej dawalam jedno jajo teraz mam dawac dwa. I choc brzmi to prosto to wierzcie dostaje wypiekow od tego wypiekania!
Trzeba przyznac ze lekarze zajmujacy sie Olivia, na alergiach sie znaja; Dr.Wood napisal nawet ksiazke "Allergies for dummies" ale o pieczeniu pojecia nie maja. Poradzili do tego samego przepisu POPROSTU dorzucic jedno jajo wiecej, co uczynilam nie wiele myslac i mufinki mi sie z foremek prawie wylaly bo przeciez ciasto zrobilo sie zadsze na dodatek przepis od samego J.Oliver'a wiec temperatura w celsjuszach wiec jak kazal tak nastawilam na 200 i co i czekalam do samego konca 20 minut az sie upieka i jakos sie zarumienic nie chcialy.W koncu wypiekaly sie jeszcze 20 minut. Czy ktos uwierzy ze smakowaly dobrze?!
Wiec, problem w tym, ze powstal nie oczekiwany problem. Mianowicie Olivii sie nudzi jedzenie na okraglo tych samych mufinek, kazdego dnia po jednej - CALEJ, bywa tak ze zje pol a na reszte dnia zabraknie, byly tez dni bez mufinek na co doktor cale szczescie sie zgodzil.. Poszukuje wiec pomyslow na urozmaicenie tego eksperymentu i nie latwo bo musimy byc akuratni co do ilosci jaja w tym czyms, co wiecej to jajo ma byc upieczone w wysokiej temp. przez minimum 20 minut.
Byly juz scones, rozne wersje lepszych lub gorszych mufinek i dzisiaj bananowa babka bardzo pochwalona. Byly tez babeczki ale skonczyly w koszu na smieci jeszcze przed upieczeniem, zastapilam maslo margaryna, slabo wymieszalam z cukrem, jaja nie byly w temp. pokojowej sama nie wiem co zrobilo ze sie zwazylo...
Ach te jaja, poza tym zapominam je kupic no bo poco nam jaja..

Okazalo sie ze to jajo to madrzejsze nie tylko od kury jest bo od mamy piekarki tez :)
Za dwa tygodnie mam na ta sama ilosc ciasta dac 3 jaja! 3 jaja!

A Olivia czuje sie i wyglada swietnie, ale ponoc nie hucha sie na zimne.

niedziela, 20 marca 2011

Banda



Spedzacie z nimi wiekszosc waszego czasu, taka z was podworkowa banda.
Joshua, Seth i Cloe - Kathy wnuki, mieszkaja "nad" nami od 4 miesiecy. Podworko tetni gwarem, wyscigi, kopanie pilki, budowanie fortow, wspinanie na drzewa. Moje ulubione chwile to jak Seth i Olaf, odnalezli w sobie kumpli po dlugim czasie niesmialosci, Seth do Olafa "Do you want to play ball?" - zagrasz w pilke? I jeszcze jak Olivia przychodzila do domu po tasme i jeszcze kawalek i jeszcze i razem z Seth nad czyms mocno pracowali az powstala proca.. i jak budowalismy forty ze sniegu i jedliscie sniegowe snowballs.. i jak smiejecie sie z kazdego zartu starszego kolegi (Josh lat 8)az was boki bola i jak nauczyli was wspinac sie na drzewo ktore wydawalo sie wcale nie byc drzewem do wspinania i wiele innych o ktorych pewnie nie wiem ale mam nadzieje ze wy bedziecie te chwile pamietac.
Kazde z was inne, kazde ze swoim pomyslem na zabawe. Nie dlugo wyprowadzaja sie do swojego nowego domu, bedziemy tesknic.
Wczoraj swietowalismy urodziny Seth'a i Cloe, przyszli tez Daniel i Nathanael.




A i jeszcze Summer, dzieki ktorej Olivia przelamala swoj lek do psow, Olaf zaczyna sie przelamywac a Emil chcialby miec ja na zawsze :)

zupa jarzynowa



Dzieci chcialy ugotowac zupe, koniecznie jarzynowa. Ciekawilo mnie jakie jarzyny wybierze z talerza Olivia bo przeciez ugotowanej marchwii nie lubi a i plywajace zielone warzywa tez nie. A wszystko dzieki Bazyliemu z polskich "Domiskow", ktory za nic w swiecie nie chcial zjesc zupy, tak wybrzydzal ze az zachecil moje dzieci do sprobowania.
Przystapilismy do pracy.
Najpierw kazdy dostal po marchewce, pietruszce, natce selera, fasole i brokuly.
Kazdy swoje wymyl. Najbardziej sie dzieciom podobalo krojenie prawdziwymi nozami i musze przyznac, ze bylam pod niesamowitym wrazeniem wielka ostroznoscia jaka sie kucharze wykazali. Nauczylam was tez oprocz krojenia, obierania skrobaczka (?)marchewke i to byl prawdziwy hit! Dlugo tez kroiliscie w kostke ziemniaki ktore mama wczesniej obrala.
Swietny pomysl ta zupa bo poznaliscie warzywa przez dotyk i zapach.
A na koniec dalismy miesko i wode i sol i czekalismy.
Gotowa zupe postawilam na stole jeszcze w garnku, goraca pachniala pieknie i para wzosila sie nad stolem i Olaf powiedzial " pachnie ten dym ".
Mama zjadla pelny talerz z dokladka tato tez. Chyba stesknilismy sie za taka "zasmiecona zupa". Tato znalazl kilka ogonkow od fasoli ;), mama wlosa ;). Sami kucharze skromnie oceniali swoje dzielo.
A Emil to by chcial zebyscie mu taka zupe gotowali chociaz raz na tydzien :).

środa, 16 marca 2011

Najslodsza tecza na swiecie

Olivia uczy sie w przedszkolu o swiecie Sw.Patryka. To takie wiosenne swieto pelne legend i przypowiesci. Tecza i czterolistna koniczyna ladnie zdobia ten dzien. Olivii szczegolnie spodobala sie legenda o skrzacie co pilnie strzeze garnka pelnego zlota na koncu teczy, sama chcialaby byc takim skrzatem:
"Mamusiu czy mozesz mi uszyc takie zielone ubranko z rozowa konieczynka, bo chcialabym sie w takiego skrzata czasami pobawic?"

Tymczasem, mama i Olaf przystapili do teczy, dla Olafa okazalo sie to smacznym bardziej niz zajmujacym zajeciem. Oto skonczona tecza Olafa, ktora tak naprawde skonczyla w brzuchu autora :), Olaf poprosil o mleko.




A oto tecza Olivii. Kazdy kolor byl mocno kosztowany.





Fruit Loops to taki rarytas. Dzieci kochaja fruit loops. U nas kwalifikuja sie jako deser ;)



Happy St.Patrick's Day!

A Olivia mnie dzisiaj spytala czy pojde z nia kiedys w strone slonca.
Tak, pojde, bardzo chetnie.

A Olaf zapytal czy moze "popachnic" kawe.
Bardzo lubi wachac kawe.

poniedziałek, 14 marca 2011

Poranne natchnienie




Emilek towarzyszyl z pelnym zapalem przy porannym rysowaniu.
Rano czekaly kredki, budzicie sie z wielkim zapalem tworczym.
Najpierw sztuka pozniej sniadanie ;)

Niedziela




Moja ulubiona czesc niedzieli, poranek, sniadanie. Tata w kuchni ma nalesnikowy dyzur. Dzisiaj z truskawkami.

Rowery od taty

Tato pracuje nad rowerami z przerwami rok? Ale jeden juz jest skonczony. Olaf chce zeby byl czerwony.




Tato! Masz zlote rece!

sobota, 12 marca 2011

Wspomnienie tygodnia

Porzadkuje zdjecia na komputerze i tyle milych chwil za nami o ktorych nie mialam czasu napisac..
:)8 marca :)chlopaki daja kwiatki dziewczynom, ku pamieci polskiego "Dnia Kobiet"



tato pracuje dlugie godziny, tesknimy, jednego dnia czekaja na niego listy przyklejone na drzwiach, Olivia ma juz dobre rozeznanie kiedy tata "powinien" byc w domu a go nie ma :(




tutaj spi motyl



Olaf malowal obrazki z piany, ale to nie malowanie go cieszylo najbardziej tylko mieszanie kolorow i robienie piany!



Olivia probuje sil w haftowaniu, to poczatki, szybko sie nudzi ale wraca do tego



Olivia stawia powazne kroki w czytaniu! Zaczelo sie od umiejetnosci rozpoznawania osobnych wyrazow w roznych przypadkowych miejscach, potrafi odczytac pokazane palcem w ksiazce wyrazy, czasami z nasza pomoca co raz czesciej bez. Dzisiaj w ksiazce przeczytala : "Your doctor is your friend.." Jej!

Prubowalismy tez ulepic gniazdo z blota i galazek,igiel,kory.

Emil mowi "ka!"-bajka i siada na swoim krzeselku przed telewizorem.

piątek, 11 marca 2011

Zzzimno

Moje dzieci bez wyjscia na zewnatrz zyc nie potrafia. Wczoraj lalo jak nigdy, Olivia troche zmokla ;), najpierw z parasolem a pozniej nie czula ze na nia pada.




Dzisiaj na podworko wyciagnal mnie Emil, widzac ze rodzenstwo bawi sie na zewnatrz stal przy drzwiach z przyklejonym nosem i jasno wyrazal chec dolaczenia do nich. Bylo zimno ale fajnie.



I taka mila scenka.
Emil potrzebuje pomocy przy zejsciu.
Olivia spieszy z pomoca.
Olaf oczywiscie tez chce pomoc.



Konczy sie upadkiem, ale i tak jest fajnie, przeciez siostra mnie trzyma!



Odchodze z taaka dumna mina.



Szczescia trzy: