Skad te klatki? Ano, jakos dzisiaj dzieci sobie przez cale rano wchodza w droge i jecza albo warcza. Glowny winowajca Emil zabiera wszystkim wszystko i burzy i nie liczy sie z czyjas kolejka, starsi krzycza albo jecza zamiast wyrazac sie slownie. Mamy za soba dwa dni chorowania mamy, wszystko jest troche wybite z rytmu i ludzie i przedmioty w tym domu, tata ile mogl tyle pomagal nawet (cale szczescie !)udalo mu sie wyrwac wczoraj z pracy o 12 zeby mama wydobrzala. Przez moment myslelismy ze bedzie nas wiecej ;))))) oj trzeba bylo by wiecej klatek kupic! Najpierw ogarnelo nas zaskoczenie i przerazenie, szybko przeszlo do normalnosci dnia a pozniej jak sie okazalo falszywym alarmem przeszlo w zal, chwilowy zal ;) bo nasza wspaniala trojka szybko sprowadzila nas na ziemie.
Jak sie jezdzi z czworka dzieci na zakupy??
:))))
Tato skwitowal "Szkoda" (?!?)
A gdyby nie fakt, ze w tym chorowaniu sie kiepsko czulam to byloby calkiem fajnie bo:
- byl tato w domu
-Olaf pozyczyl mi swoja poduszke
-Olivia pocieszala mnie swoimi pieknymi rysunkami, ktore powiesila mi nad lozkiem w sypialni
-Olaf czytal mi ksiazki, tzn opowiadal co bylo na prawde ciekawe, bo Olaf ostatnio bardzo ciekawie mowi i duzo ma tez do powiedzenia
-Olaf bardzo mnie pilnowal zebym wypila lekarstwo tzn bardzo, a na bolacy zoladek kazde lekarstwo jest wstretne i takie namawianie prowadzi do jeszcze wiekszej choroby... no ale wypilam bo doslownie siedzial przy mnie i pilnowal
-dwie noce poszlam spac o 9 wieczorem.
Emilowi sie lezaca mama w ogole nie podobala i probowal sciagac mnie z lozka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz