Zrobilysmy dzisiaj chlebek, mial pomagac tez Olaf ale zasnal. A zeszlo nam nad nim popoludnie cale.
fascynujacy poczatek
zagniatanie to najgorsze zrobil za nas mikser
gotowy teraz czekamy az urosnie, Olivia podbiega co chwile i sprawdza
pachnie w calym domu, idealny do lapki na podworko
A jesli juz o pieczeniu mowa.. Nasze ostatnie pieczenia rodzinne nie przebiegaja najlepiej. Zrobilo nas sie duzo do tego pieczenia, wyglada to tak ze kazdy chce robic te sama praca, kazdy chce byc pierwszy, a jeszcze jeden chce czerwona lyzke a ten drugi nie chce zielonej miski, a Emil to chce wszystko i najlepiej juz. Wiec ja jako nadzorujaca ten caly nieporzadek staram sie w skupieniu czytac przepis zeby czegos nie pominac ale nie jest to latwe bo przy stole piekarze krzycza. Ktos cos dosypie i rozsypie.. a kiedys to nawet probowalam z piatka bo sobie jeszcze dwie sasiadki do pomocy zaprosilam .. Wiec pieczenie zbiorowe unikam, czekam lepszych czasow, bo to nie zabawa wszyscy sie na koniec zaczeli zloscic a balagan nie do opisania. Najgorsze ze wszystko sie dzieje w jednym momencie Emil przejal make i siega do miski z odmierzonymi skladnikami, Olaf krzyczy na niego i probuje miske ratowac co wywoluje u Emila placz, Olivia ma jakies pytanie odnosnie jej czesci pracy a mi przypala sie maslo na gazie. Dziekuje bardzo, bedziemy piec jeden za plecami drugiego do czasu az dorosniemy i bedziemy moze wtedy z usmiechami na twarzy grzeczni i zgodni. Bedziemy??!
o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
czwartek, 29 września 2011
środa, 28 września 2011
Montessori nam
Wtorek to u nas Montessori dzien. Musialam okreslic konkretny dzien bo inaczej zawsze zostawal mi na liscie rzeczy do zrobienia niezrobiony. Przygotowuje wam na ten dzien zabawy wyszukiwane w sieci, ktore sa sugerowane przez szkoly montessori. Bardzo was wszystko wciaga i potraficie sie zajac takimi zajeciami na spora chwile, czesto dane zadanie przeistacza sie w inna zabawe podpowiedziana przez wasza wyobraznie i to juz jest pelen sukces.
Emila ulubione to kulki i przekladanie ich za pomoca lyzeczki z miseczki do miseczki. Rekordowy czas 30 minut. Miales nerwy jak spadaly na podloge ale poza tym to swietna zabawa.
Olaf najbardziej lubi wbijac w deske gwozdzie.
Olivia mniej wiecej spedza tyle samo czasu na kazde zajecie.
Wszystko bardzo zajmujace i pouczajace.
Rewelacyjna okazala sie swinka na wykalaczki, znaleziona na yard sale u sasiadki, za darmo!
poniedziałek, 26 września 2011
Domek
Tata wybudowal wam domek na drzewie. Bardzo mu przy tym pomagaliscie i dopingowaliscie go w tej pracy non stop. Jest piekny. Jeszcze nieczynny bo bez schodow.
W sobote przez 3 godziny byliscie z tatem w warsztacie. Bardzo lubicie tam z nim byc. A ja zdarzylam rozpakowac 2 nastepne pudla i pozbuc sie troche rzeczy. Jej! Emilek w tym czasie delektowal sie cisza w domu i spal przez ten caly czas.
W niedziele trzeba bylo wszystkie czesci przywiezc i zaczac go montowac. Oczywiscie, ze pojechaliscie z tatem a ja tym razem moglam zabrac sie za wykopywanie i przesadzanie kwiatkow, ktore rosly na samym srodku trawnika ? I byl rosol! I wspominanie ze w Polsce sie siada do rosolu co niedziele! Taka piekna staropolska tradycja.
Olivia poprosila o apple pie. Zainspirowana przepisem z ksiazki, ktora przynieslismy z biblioteki, ksiazki o 4 porach roku i jablonce. A apple pie jak to apple pie slodka i mocno jablkowa. Ale z lodami byla przepyszna. Natrafili nam sie tez na ciasto goscie zza plotu.
A domkiem ciesza sie wszystkie dzieci w okolicy.
A w piatek mielismy tecze i to nie jedna tylko dwie na raz!
W sobote przez 3 godziny byliscie z tatem w warsztacie. Bardzo lubicie tam z nim byc. A ja zdarzylam rozpakowac 2 nastepne pudla i pozbuc sie troche rzeczy. Jej! Emilek w tym czasie delektowal sie cisza w domu i spal przez ten caly czas.
W niedziele trzeba bylo wszystkie czesci przywiezc i zaczac go montowac. Oczywiscie, ze pojechaliscie z tatem a ja tym razem moglam zabrac sie za wykopywanie i przesadzanie kwiatkow, ktore rosly na samym srodku trawnika ? I byl rosol! I wspominanie ze w Polsce sie siada do rosolu co niedziele! Taka piekna staropolska tradycja.
Olivia poprosila o apple pie. Zainspirowana przepisem z ksiazki, ktora przynieslismy z biblioteki, ksiazki o 4 porach roku i jablonce. A apple pie jak to apple pie slodka i mocno jablkowa. Ale z lodami byla przepyszna. Natrafili nam sie tez na ciasto goscie zza plotu.
A domkiem ciesza sie wszystkie dzieci w okolicy.
A w piatek mielismy tecze i to nie jedna tylko dwie na raz!
piątek, 23 września 2011
Cape May
Taty spontanicznosc zabrala nas nad sam ocean.
Najpierw byl telefon zebym spakowala nas na trzy noce.
Przeczuwalam wycieczke do Lancaster, Pennsylvania do wesolego miasteczka Dutch Wonderland, bo mielismy zalegla ale dalsze plany mnie zupelnie zaskoczyly.
Na wiadomosc o sekretnym wyjezdzie dzieci ucieszyly sie bardzo. Olivia troche ze lzami w oczach zegnala sie ze swoim biurkiem, bo bedzie tesknila za naszym homeschooling buuhuuuu.. Pocieszylam ja ze na wyjezdzie tez mozna homeschooling robic i wystarczylo na osuszenie lez.
Czwartkowy wieczor spedzilismy w pieknym hotelu z wodnym placem zabaw, pozniej hotelowe luksusy pt: mydlo - bo to najlepsza zabawa w wannie mydlem jak ucieka z rak, karta - klucz do pokoju, lozka idealne do skakania doslownie przyciagaja zeby na nich poskakac.
Piatek rano sniadanie u Friendly's nalesniki z czekoladkami! a do tego wiadomosc od taty tajniacka na telefonie czy wole na jutro do parku wodnego czy do Cape May??? Pewnie ze do Cape May!
Zajezdzamy pod wesole miasteczko, hm jakos tak dziwnie pusto.. Zamkniete otwieraja tylko na weekendy bo juz po sezonie.. Jeszcze przed chwila w aucie slychac bylo radosne okrzyki na widok miasteczka, jeszcze przed chwila bylo mamie i tacie do smiechu ze ale bedzie jak jest zamkniete a teraz cisza co jest czemu nie wysiadamy??? Twardzi byliscie tyle wam powiem, bliscy lez ale wiadomosc o Oceanie nas uratowala.
Jechalismy 3 godziny. Az wreszcie....
Pogoda na kapanie w oceanie to nie byla, ale dzieki temu trzeba bylo odkryc inne walory plazy. Szum oceanu, fale, niebo ktore zadziwialo kolorami, kamyczki, muszelki, wydmy gdzie mozna bylo ukryc sie od wiatru i zrobic siusiu albo nawet cos wiecej. Plaza jeszcze wieksza niz zwykle bo po odplywie, mewy, latawiec z ktorym dzieci biegaly i tanczyly tak pieknie jakby tez chcialy zeby je ten wiatr uniosl. Plaza praktycznie pusta, pozostawilismy na wygladzonym przez wiatr piasku nasze slady, dowod najlepszej zabawy w ganianego - przegralam z Olivia ktora bylaby pierwsza gdyby sie tata nie dolaczyl bez ostrzezenia ;), roznych zabaw w tarzanie i spacerow ..
Tak bardzo nam tego trzeba bylo..
A i znalezlismy zabawke, wozek do ciagniecia, tak mocno zakopana ze wszystkich rak trzeba bylo zeby ja wykopac, a ile zabawy przy odgadywaniu co to moze byc i jaka mila niespodzianka ze to nie lopatka ani polamane auto a pozniej najlepsza zabawa i troche sporow kto ma miec kolej..
A Olivia zrobila pieknego zolwia, wiele ja kosztowal pracy bo co go zaczynala to ktos w niego wszedl. Pozniej wspolnie ozdobiony wygladal pieknie.
Bedziemy tesknic za takimi chwilami, marzy mi sie domek i cale lato nad oceanem, ach marzenia..
Pierwszy raz na Cape May bylismy dokladnie dwa lata temu. Z sentymentem wspominalismy tamte chwile bo Emilek byl w brzuchu, Olivia zaczynala przedszkole jak Olafek teraz a Olafek byl taki duzy jak Emilek. Hahahaha!
A homeschooling w podrozy? Takie wakacje Oliwko to najlepsza szkola w zyciu..
A co sie nauczyliscie?
Ze trzeba miec plan B na wypadek gdyby plan A nie wypalil ;) a to w zyciu bardzo wazne.
Tak sie zlozylo ze kilka dni wczesniej ukladalysmy puzzle USA i patrzylas na te wszystkie stany a w podrozy przejechalismy trzy z nich jeden po drugim, i jak ci o tym powiedzialam to mine mialas super szczesliwa, bo palcem po mapie to nie to samo.
Pieknie pisalas patykiem po piasku wszystkie nasze imiona, co nie jest dla ciebie jeszcze latwe.
Wykopaliscie skarb.
Doswiadczylismy luksusowej nocy w luksusowym hotelu i spokojnej nocy w obskurnym motelu to tez wazna lekcja.
A najwazniejsze beda wspomnienia. A od taty uczcie sie spontanicznosci, bo nie zawsze da sie wszystko zaplanowac, to dla mamy lekcja tez bo ja tez sie z wami ciagle ucze.
Najpierw byl telefon zebym spakowala nas na trzy noce.
Przeczuwalam wycieczke do Lancaster, Pennsylvania do wesolego miasteczka Dutch Wonderland, bo mielismy zalegla ale dalsze plany mnie zupelnie zaskoczyly.
Na wiadomosc o sekretnym wyjezdzie dzieci ucieszyly sie bardzo. Olivia troche ze lzami w oczach zegnala sie ze swoim biurkiem, bo bedzie tesknila za naszym homeschooling buuhuuuu.. Pocieszylam ja ze na wyjezdzie tez mozna homeschooling robic i wystarczylo na osuszenie lez.
Czwartkowy wieczor spedzilismy w pieknym hotelu z wodnym placem zabaw, pozniej hotelowe luksusy pt: mydlo - bo to najlepsza zabawa w wannie mydlem jak ucieka z rak, karta - klucz do pokoju, lozka idealne do skakania doslownie przyciagaja zeby na nich poskakac.
Piatek rano sniadanie u Friendly's nalesniki z czekoladkami! a do tego wiadomosc od taty tajniacka na telefonie czy wole na jutro do parku wodnego czy do Cape May??? Pewnie ze do Cape May!
Zajezdzamy pod wesole miasteczko, hm jakos tak dziwnie pusto.. Zamkniete otwieraja tylko na weekendy bo juz po sezonie.. Jeszcze przed chwila w aucie slychac bylo radosne okrzyki na widok miasteczka, jeszcze przed chwila bylo mamie i tacie do smiechu ze ale bedzie jak jest zamkniete a teraz cisza co jest czemu nie wysiadamy??? Twardzi byliscie tyle wam powiem, bliscy lez ale wiadomosc o Oceanie nas uratowala.
Jechalismy 3 godziny. Az wreszcie....
Pogoda na kapanie w oceanie to nie byla, ale dzieki temu trzeba bylo odkryc inne walory plazy. Szum oceanu, fale, niebo ktore zadziwialo kolorami, kamyczki, muszelki, wydmy gdzie mozna bylo ukryc sie od wiatru i zrobic siusiu albo nawet cos wiecej. Plaza jeszcze wieksza niz zwykle bo po odplywie, mewy, latawiec z ktorym dzieci biegaly i tanczyly tak pieknie jakby tez chcialy zeby je ten wiatr uniosl. Plaza praktycznie pusta, pozostawilismy na wygladzonym przez wiatr piasku nasze slady, dowod najlepszej zabawy w ganianego - przegralam z Olivia ktora bylaby pierwsza gdyby sie tata nie dolaczyl bez ostrzezenia ;), roznych zabaw w tarzanie i spacerow ..
Tak bardzo nam tego trzeba bylo..
A i znalezlismy zabawke, wozek do ciagniecia, tak mocno zakopana ze wszystkich rak trzeba bylo zeby ja wykopac, a ile zabawy przy odgadywaniu co to moze byc i jaka mila niespodzianka ze to nie lopatka ani polamane auto a pozniej najlepsza zabawa i troche sporow kto ma miec kolej..
A Olivia zrobila pieknego zolwia, wiele ja kosztowal pracy bo co go zaczynala to ktos w niego wszedl. Pozniej wspolnie ozdobiony wygladal pieknie.
Bedziemy tesknic za takimi chwilami, marzy mi sie domek i cale lato nad oceanem, ach marzenia..
Pierwszy raz na Cape May bylismy dokladnie dwa lata temu. Z sentymentem wspominalismy tamte chwile bo Emilek byl w brzuchu, Olivia zaczynala przedszkole jak Olafek teraz a Olafek byl taki duzy jak Emilek. Hahahaha!
A homeschooling w podrozy? Takie wakacje Oliwko to najlepsza szkola w zyciu..
A co sie nauczyliscie?
Ze trzeba miec plan B na wypadek gdyby plan A nie wypalil ;) a to w zyciu bardzo wazne.
Tak sie zlozylo ze kilka dni wczesniej ukladalysmy puzzle USA i patrzylas na te wszystkie stany a w podrozy przejechalismy trzy z nich jeden po drugim, i jak ci o tym powiedzialam to mine mialas super szczesliwa, bo palcem po mapie to nie to samo.
Pieknie pisalas patykiem po piasku wszystkie nasze imiona, co nie jest dla ciebie jeszcze latwe.
Wykopaliscie skarb.
Doswiadczylismy luksusowej nocy w luksusowym hotelu i spokojnej nocy w obskurnym motelu to tez wazna lekcja.
A najwazniejsze beda wspomnienia. A od taty uczcie sie spontanicznosci, bo nie zawsze da sie wszystko zaplanowac, to dla mamy lekcja tez bo ja tez sie z wami ciagle ucze.
poniedziałek, 12 września 2011
Homeschooling
Dzisiaj pierwszy dzien homeschooling. Po wielu miesiacach przygotowan, poszukiwan, rozmyslan, spotkan nadszedl ten pierwszy wyczekany przez nas dzien. Olivia nie rozpoczela szkoly - kindergarten tego roku jak wiekszosc jej rowiesnikow, zdecydowalismy ze zostanie w domu i bedziemy sie uczyc w domu. Dlaczego? Bo uwazamy, ze powinna spedzac czas na zabawie, przez ktora i tak uczy sie teraz najwiecej. Bo nie podobaja nam sie dlugie godziny w szkole. Bo powinna byc jak najwiecej czasu z bracmi. Poza tym srodowisko domowe dostarcza tyle zrodel do nauki jakich szkola nigdy nie dostarczy.
Wiec zaczelismy! Homeschooling! (Edukacja pozaszkolna?!) Najpierw gdy pomysl wpadl do glowy to sie balam, pozniej cieszylam sie na mysl ile razem jeszcze mozemy zrobic a pozniej znowu sie balam czy tata mnie wesprze a tata sie ucieszyl i wspiera najmocniej jak sie da !
Nie moglas sie doczekac, wczoraj przygotowywalas sobie klase. Twoj pomysl, od poczatku do konca. Dzis rano jak tacie zadzwonil budzik - 6 rano! powiedzialas mu zeby go szybko wylaczyl bo ty musisz byc wypoczeta bo zaczynasz homeschooling :). Chwile pozniej wstalas i zapytalas mnie czy mozesz juz zaczac poranne obowiazki bo ty chcesz zaczac juz juz juz!
Ale pomalu... W tym tygodniu sie okarze na ile dobrze rozpisalam nam plan. Mamy materialy, ciezko mi sie bylo zdecydowac tyle wspanialych madrych rzeczy znalazlam i przeczytalam przez ten czas a tu trzeba sie na cos zdecydowac, ale przede wszystkim mamy sie bawic coreczko i czytac i czytac bo to kochamy robic najbardziej. Wiec wybralam Five in a Row a poza tym Right Start Math i materialy do nauki pisania. Pierwszy dzien poszedl nam super, matematyke zrobilysmy w 10 minut zupelnie bez swiadomosci ze teraz cos sie uczymy. Chlopcy w tym czasie mocno zajeci zabawa tuz obok nas. Piosenka o liczbach siedziala ci w glowie przez caly dzien, mi zreszta tez. Pozniej czas na ksiazke z ktora spotkamy sie jeszcze kilka razy. Zasada jest taka zeby ja czytac kazdego dnia przez 5 dni i kazdego dnia cos z nia zwiazanego zrobic.
Ach, jak sie ciesze z tej naszej decyzji. To byly wspaniale miesiace przygotowan i tak milo bylo dzisiaj patrzec jak sie uczysz i bawisz w tym samym czasie, a do tego masz czas na zabawe i nas i zabawe na ogrodzie i zabawe z kolezanka....Wiem ze nie wszystkie dni udadza sie wedlug planu i ze beda chwile zawachania i zwatpienia ale na chwile obecna jestem super szczesliwa ze robie to co kocham z tymi ktorych kocham najbardziej.
A zeby rok szkolny byl dla was pelen sukcesow jak co roku czekaly na was schultute, ktore bardzo sie wkradlo w nasze rodzinne zwyczaje. Dla Olafa super wazne bo jego pierwsze!
piątek, 9 września 2011
Olafek zaczal przedszkole
A tak odliczal 3 dni przed, byl super ucieszony ze kazdego dnia cos ulubionego czekalo do odkrycia. Olivia go mocno dopingowala, prawdziwie z serca, szczerze!
I przyszedl ten dzien
Mamusiu zobacz wygryzlem serduszko!
i jesien nam przez okno zajrzala
a byl to dzien jak kazdy inny
i siostra cie mocno wysciskala i ciezko jej bylo sie z toba rozstac
i miales na sobie koszulke z super Grover, ktora kupilismy razem w Old Navy specjalnie na ten wazny dzien, i nie mogles zdecydowac ktora ubrac z Georgem czy z Groverem?
i pojechales z tatem, w twoj pierwszy dzien przedszkola, super dumny i ciekawy, moze troche wystraszony, ale nie dawales poznac w ogole.
Taki juz duzy ten nasz Olafek.
I przyszedl ten dzien
Mamusiu zobacz wygryzlem serduszko!
i jesien nam przez okno zajrzala
a byl to dzien jak kazdy inny
i siostra cie mocno wysciskala i ciezko jej bylo sie z toba rozstac
i miales na sobie koszulke z super Grover, ktora kupilismy razem w Old Navy specjalnie na ten wazny dzien, i nie mogles zdecydowac ktora ubrac z Georgem czy z Groverem?
i pojechales z tatem, w twoj pierwszy dzien przedszkola, super dumny i ciekawy, moze troche wystraszony, ale nie dawales poznac w ogole.
Taki juz duzy ten nasz Olafek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)