Tata wybudowal wam domek na drzewie. Bardzo mu przy tym pomagaliscie i dopingowaliscie go w tej pracy non stop. Jest piekny. Jeszcze nieczynny bo bez schodow.
W sobote przez 3 godziny byliscie z tatem w warsztacie. Bardzo lubicie tam z nim byc. A ja zdarzylam rozpakowac 2 nastepne pudla i pozbuc sie troche rzeczy. Jej! Emilek w tym czasie delektowal sie cisza w domu i spal przez ten caly czas.
W niedziele trzeba bylo wszystkie czesci przywiezc i zaczac go montowac. Oczywiscie, ze pojechaliscie z tatem a ja tym razem moglam zabrac sie za wykopywanie i przesadzanie kwiatkow, ktore rosly na samym srodku trawnika ? I byl rosol! I wspominanie ze w Polsce sie siada do rosolu co niedziele! Taka piekna staropolska tradycja.
Olivia poprosila o apple pie. Zainspirowana przepisem z ksiazki, ktora przynieslismy z biblioteki, ksiazki o 4 porach roku i jablonce. A apple pie jak to apple pie slodka i mocno jablkowa. Ale z lodami byla przepyszna. Natrafili nam sie tez na ciasto goscie zza plotu.
A domkiem ciesza sie wszystkie dzieci w okolicy.
A w piatek mielismy tecze i to nie jedna tylko dwie na raz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz