czwartek, 29 września 2011

chlebek

Zrobilysmy dzisiaj chlebek, mial pomagac tez Olaf ale zasnal. A zeszlo nam nad nim popoludnie cale.


fascynujacy poczatek




zagniatanie to najgorsze zrobil za nas mikser




gotowy teraz czekamy az urosnie, Olivia podbiega co chwile i sprawdza


pachnie w calym domu, idealny do lapki na podworko


A jesli juz o pieczeniu mowa.. Nasze ostatnie pieczenia rodzinne nie przebiegaja najlepiej. Zrobilo nas sie duzo do tego pieczenia, wyglada to tak ze kazdy chce robic te sama praca, kazdy chce byc pierwszy, a jeszcze jeden chce czerwona lyzke a ten drugi nie chce zielonej miski, a Emil to chce wszystko i najlepiej juz. Wiec ja jako nadzorujaca ten caly nieporzadek staram sie w skupieniu czytac przepis zeby czegos nie pominac ale nie jest to latwe bo przy stole piekarze krzycza. Ktos cos dosypie i rozsypie.. a kiedys to nawet probowalam z piatka bo sobie jeszcze dwie sasiadki do pomocy zaprosilam .. Wiec pieczenie zbiorowe unikam, czekam lepszych czasow, bo to nie zabawa wszyscy sie na koniec zaczeli zloscic a balagan nie do opisania. Najgorsze ze wszystko sie dzieje w jednym momencie Emil przejal make i siega do miski z odmierzonymi skladnikami, Olaf krzyczy na niego i probuje miske ratowac co wywoluje u Emila placz, Olivia ma jakies pytanie odnosnie jej czesci pracy a mi przypala sie maslo na gazie. Dziekuje bardzo, bedziemy piec jeden za plecami drugiego do czasu az dorosniemy i bedziemy moze wtedy z usmiechami na twarzy grzeczni i zgodni. Bedziemy??!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz