.JPG)
Zwykly bo bez pospiechu i planowania. Nie taki zwykly jednak bo mamy w domu tate. Niedziela, piekny sloneczny nieupalny dzien. Jemy sniadanie na ogrodku, taty popisowe nalesniki. Kazdej niedzieli probuje nowy przepis zeby je ;) udoskonalic, dla mnie zawsze takie same pyszne. Smakuja podwojnie dobrze bo nie musze myslec co na sniadanie, do tego pachna i pasuja idealnie do kawy. Ciezko zatrzymac dzieci przy stole kiedy podworko zaprasza do zabawy.
Ten planowo zwykly dzien zaczyna sie zamieniac w coraz bardziej niezwykly, tata zabiera dzieci, jada kupic latawca a pozniej na plac zabaw. Czy to znaczy ze bede miala moje 2 godziny?? niemozliwe! Wszyscy odpoczniemy. Tak malo mamy taty w domu ostatnio, dzieci sa zachwycone. Ach coz by zrobic z moim czasem? Emilek spi. Moze malo wypoczynkowo ale biore sie za foliak. Nawet mi sie podoba to dlubanie w ziemi.
Wracaja, dlugo ich nie bylo, zdarzylam sie mocno ztesknic. Maja latawiec ale nie tylko, tata dal sie naciagnac na zabawki i cukierki. Olaf spi.
Olivia znalazla cme. Przyniosla mi ja w garsci, prosi o sloik. Ma ostatnio wielkie serce dla wszelkiego robactwa. Bawi sie z nia dobra godzine, mowi do niej, opowiada, pyta, pokazala jej nawet swoj pokoj. Cma chodzi jej po rece, Olivia piszczy z radosci.


Olaf pomaga tacie ladowac ziemie na taczke. Tak, to taki meski sposob na relaks ;)
naprawiaja nasza sciezke. Olaf trzyma lopate z prawdziwym fachem, silny jest przy tym nieslychanie. Przynosze mu loda, siada na chodniku i mowi ze ma przerwe.
I tak dzien sie konczy i wieczor juz blisko, spedzamy dobry dzien razem, Emil lezy na kocu i patrzy w gore na drzewa i niebo, klade sie kolo niego i nie chce mi sie wstawac, moglabym tak lezec jeszcze dlugo, ale wskakuje na mnie Olaf, zapomnialam ze tym grozi chwila leniuchowania - ktos mnie zaraz znajdzie.
Wieczorem widzimy pierwsze swietliki to lato.
Oby takich dni zwyczajnych bylo jak najwiecej.