No niewypadalo zeby w swoje swieto sie "zrywal" i nalesniki dla nas robil.
Zart, tato sie nie zrywa z lozka, nie w niedziele ;).
Ale swiateczne bylo to ze ja go z lozka nie musialam spychac.
Za to ja zrobilam mu to co on lubi na sniadanie czyli jajecznice z boczkiem i cebulka.
Nawet sie Emil dolaczyl.
A jak juz sie obudzil po takim sniadanku to i gofry w ekspresowym tempie zrobil i jeszcze nawet do Kosciola na 9 z dwojka dzieci zdazyl, to dopiero super tato!
A po kosciele zabralismy go na lody bo nas dzien wczesniej zaprosil to znaczy siebie zaprosil. Ach jakie to byly pyszne lody.
A po lodach pojechalismy na cos bardzo fajnego. Cos co Baltimore nam sprezentowalo czyli pokazy Blue Angels i to sie wszystkim tak podobalo ze nie wiem komu bardziej!
Mielismy dylemat czy pojechac do centrum miasta zeby obejrzec pokazy w powietrzu czy na ltnisko skad wystartowali?? Zniechecil nas tlum wyczekujacych w Baltimore wiec stanelo na lotnisku. A tam samoloty wojskowe przerozne i helikoptery i piloci i pilotka!
Mielismy super miejsca bo przy samym pasie gdzie sie do startowania szykowali, moglismy sobie popatrzec jak sie ubieraja, wspinaja do kabiny, drabinke zwijaja
a pozniej jeden wlaczyl silniki i zrobilo sie glosno...
a bylo ich 5 albo 6 i jak wszyscy wlaczyli silniki to dopiero zrobilo sie glosno!!!
a tak w takim huku stalismy z 20 minut, bo tak chyba trzeba a jak juz byli gotowi i zaczeli kolo nas jechac to jak nam zawialo goracym powietrzem prawda z tych silnikow to poczulismy o co chodzi.
A pozniej wreszcie wyczekiwane Blue Angels, ktore ja uparcie zwe Blue Eagels jakos sie mnie uczepilo. I ktore to poczatkowo spotkalismy na naszym ostatnim wypadzie do Baltimore jak nam nisko nad glowami przelecieli. Olivia od razu poznala ze to Blue Angels a ja nawet nie wiedzialam kto to sa te samoloty.
Ale na lotnisku juz wiedzialam duzo bo po naszym przeletowym spotkaniu chcielismy sie dowiedziec czegos wiecej. Wiec jest ich szesc i tworza zespol akrobacyjny Marynarki Stanow Zjednoczonych.
i odlecieli w charakterystycznym diamencie i pozostale dwa za nimi i tyle ich bylo widac
i tato zaczepil pilota i Olaf dal mu czesc
a tu zaloga
Olivia cos ma z tym lataniem
A po powrocie relaks na ogrodzie. Chlopcy zasneli w aucie nie moglismy ich dobudzic, wyjeci z auta dalej spali w najlepsze na naszych kolanach. A jak juz wstali to pojechalismy na zakonczenie do Bertuccis na najlepsza pizze ever!
Pytalam dzieci tatowe zagadki np ile tata ma lat wiec sie dowiedzialy bo nie wiedzialy,
i z innych ciekawych to o czym zapomina? o kanapkach do pracy prawda.