OK. Wiele sie u mnie duchowo przez ostatnich kilka lat zmienilo. Gdzies w momencie gdy dzieci pojawily sie na scenie. Z Bogiem latwiej. Przeciez caly czas cos od niego chce.
Pamietam jak trzymalam test ciazowy w reku i jak szybko mu dziekowalam za ten dar. Teraz szesc lat dalej, kazdego dnia staram sie pamietac zeby podziekowac za kazdy dzien i za kazda chwile spedzona z moimi dziecmi. Kazdego dnia go o cos prosze. Wczoraj mialam chwile zwatpienia, homeschooling. Za nami piekny rok, pamietam to uczucie gdy pomysl przyszedl do glowy, to nie byl tylko pomysl taki jak pomysl wycieczki do zoo. To byl pomysl od Boga, ktory mi podpowiadal na rozne sposoby ze chce zebysmy to zrobili. Przed nami rok nastepny, chcemy go i cieszymy sie na niego. Ale potrzebowalam potwierdzenia ze to co robimy jest dobre. Emil usypia na drzemke to moja chwila na rozne rozmyslania. Pytam Go wiec i prosze o znak ' czy homeschooling jest dla nas, czy przestac czy podazac dalej do przodu??" To bylo wczoraj, dzisiaj w sklepie przy kasie, obslugiwala nas starsza pani . Zapytala Olivie o szkole. Od tego momentu przez kolejne 5 minut, rozmowa z ta pania podniosla mnie na duchu, dodala energii i wiary w to co robie. Pani opowiadala a ja sluchalam o tym jak jej synowa uczyla syna w domu, ktory obecnie jest w collegu z dwuletnim wyprzedzeniem. Wiec :) to mogla byc zupelnie przypadkowa rozmowa ktora przytrafila sie w dobrym mi momencie, albo mozna tu zobaczyc odpowiedz Boga na moje wolanie. Mi podoba sie wersja druga :)Bo ja wierze, ze nic nie dzieje sie przez przypadek.
A jesli chodzi o zbladzona droge to kilka dni temu naprawde zbladzilam a jechalam do bardzo waznego miejsca gdzie nie moglam sie spoznic. Olivii proba generalna, nie uczestniczenie w probie skreslalo ja z listy wystepujacych. Nie spieszylam sie myslalam ze wiem gdzie jade, maz przeciez mi wytlumaczyl. Tylko, ze maz sie pomylil tzn byl przekonany ze to miejsce gdzie chcialam pojechac jest tym o ktorym on myslal. Niestety nie. Mialam 3 minuty zeby dojechac do wlasciwego adresu, ktorego nie mialam. GPS ze mnie jest kiepski, rozeznanie na mapie mam fatalne, dokad jechac. Zawracam, ida jacys mlodzi ludzie pytam o szkole, tlumacza jade jak mi powiedzieli, drogi nie znam spiesze sie, Olivia ma mine kiepska ale jest twarda, nie placze dobrze bo przeciez ma makijaz (obowiazkowy!)cala sie rozmaze, pytam jeszcze kogos, jade dalej i przez cala droge prosze Boga zeby nam sie udalo, Panie Boze przeciez to pryszcz dla ciebie i udaje sie. Trafiamy, ostatnie , spoznione ale w sam raz przed wejsciem na scene. cos ich musialo chwile opoznic :).
A dzisiaj rozwiazywalismy zadania tzw problem solving. Czyli bulka z maslem dla pani Olivii bo ona takie rzeczy kocha!! Np. Artur wzial 2 ciastka wiecej, teraz ma 5 ile mial ciastek na poczatku? Teraz Olivii kolej na jej wymyslone zadanie. Przeslodkie. Alicja zlapala 5 swietlikow, wieczorem niezapoznym i poznym wieczorem zlapala jeszcze dwa. Ile Alicja zlapala swietlikow tego wieczora?? Nie chodzi o collage z dwuletnim wyprzedzeniem. Chodzi o to ze chcemy to robic, bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz