czwartek, 7 czerwca 2012

Tydzien

Jeszcze sie nie skonczyl co prawda i jutro jedziemy do DC do Barratek i zostajemy na noc, ale mielismy kilka bardzo udanych chwil na ktore milo popatrzec...

z ogrodka zjadamy pierwsze marchewki - malo smaczne, sa nawet czerwone i biale; groszki slodziutkie i bylo tez kilka ziemniakow, ktore Olaf bardzo chce wykopywac.





na placu zabaw klon daje nam cien i noski ktore teraz sie idealnie kleja!



zrobiliscie sobie z pudla telewizor i na kartkach kazdy narysowal jakis program, tutaj gracie w gre w ktorej wygrywa Olaf,




tyle emocji



koniec szkoly w Baltimore, zaczely sie wakacyjne dluugie spotkania, mija wam pierwszy rok znajomosci





to zdjecie wam wydrukuje i bedziecie je rozrywac i sklejac, bo tak miedzy wami juz jest ze w zlosci od siebie uciekacie a zaraz smiejecie do bolu brzucha





Bylismy tez na wycieczce w Baltimore. Zostawilismy auto pod domem i na pieszo przeszlismy do stacji kolejki, skrotem przez rzeczke. Wieczor wczesniej na rowerach tato pokazal nam droge do stacji, Olaf byl troche przerazony. Ale w dniu wycieczki byl z niego prawdziwy zuch, kolejka podobala sie wszystkim, pozniej jechalismy autobusem miejskim a pozniej troche na nogach i dalismy rade! Cwiczymy przed Nowym Jorkiem....











mijalismy kaczki i byly tez male, spotkalismy zolwia przy wodzie, chodzilismy po murkach, byly budowy i dzwigi i polski sklep z kielbasa i jakis maly miejski plac zabaw gdzie golebie lubia zagladac i swietnie bo Olivia bardzo planowala ze bedzie ganiac golebie i sie udalo!
A do miasta wybralismy sie z Kira, Jimmim, ich malutka siostrzyczka i mama Alana bez ktorych zgubilibysmy sie piec razy!

A wczoraj mielismy wypadek, malo przyjemny, bardzo wazny.
Dalam Olivii czekoladke z orzechami. Niechcacy. Czekoladki byly cztery, 3 bez orzechow a jedna z. Tak sie stalo ze ta felerna trafila na Olivie. Sprawdzilam sklad jednej, myslalam ze wszystkie sa takie same. Przez godzine patrzylismy jak organizm walczy na rozne sposoby i wyrzuca z siebie intruza orzecha! spuchniete czerwone usta, pokrzywka, drapanie w gardle, katar, zapchany nos i wymioty. Szczescie ze bylo lagodnie jak na orzecha, wystarczylo zeby nam uswiadomic powage sytuacji. Wypadkow uniknac sie nie da, trzeba byc na nie przygotowanym i miec plan - uslyszalam od doktora.
Olivia byla super dzielna i spokojna. Ja mniej. Ten incydent byl potrzebny dla nas wszystkich. Olivia przekonala sie co robi z jej cialem orzech my jak bardzo trzeba uwazac.

Oby zycie bylo wypelnione takimi chwilami jak te na zdjeciach i o ile wiecej je doceniamy gdy nam czarne chmury slonce zakryja.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz