Do tego buleczka albo rogalik z bialym serem, musial byc swiezy bo inaczej biada sprzedajacemu oj biada, nie raz pamietam jak mama z serem biegla z powrotem.
Pozniej jak nas widzieli rano w sklepie to wiedzieli ze nam starego sera dac nie mozna.
A jak juz mi sie tak na wspomnienia zebralo to Olaf mi dzisiaj kogos bardzo przypominal.


no kogo?
Ci co go znaja dobrze wiedza o kim mowie, mojego brata Marcina.
Pasjonata zolnierzykowego. Pamietam nawet takie jedno zdjecie podobne do tego pierwszego Olafa. Zolnierze byly wszedzie, pamietam jak mi je podkladal wszedzie albo strzelal we mnie z ukrycia. Pamietam jak czasami chcial zebym sie z nim bawila, wtedy to czulam sie super wazna.
To Olafa pierwsza armia, za 1$! Opowiadalam mu o wujku i o jego kolekcji. Denerwowal sie ze te lezace nie chca stac, wiec mu zademonstrowalam ze oni sie czolgaja, podobalo mu sie.
Bardzo mi sie za bratem zatesknilo, nie dlugo ma urodziny, najlepszego brat!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz