środa, 13 czerwca 2012

Salatka wspomnien

Pamietam taka salatke. Ogrodowa, ktora przynosi wspomnienie lata i tych z ktorymi ja robilam i jadlam. Pomidor z foliaka, ogorek malosolny, cebulka, rzodkiewka wszystko z ogrodka na to wszystko sol i pieprz. Cale lato niemalze kazdego ranka trzeba bylo sie przejsc do foliaka po pomidory a reszte warzyw wlasnorecznie trzeba bylo wygrzebac z ziemi. Pamietam, czasami ja, czasami Marcin. Rano jeszcze chlodno, rosa na trawie, Argos biegal i przeszkadzal. Bardzo czesto sie nie chcialo, a teraz takie mile wspomnienie, dzieki mamo. Marcina to pamietam jak ja kroil, cieniutko. A najlepszy byl ten sok, jak sie wszystko przezarlo jak to mama mowi. Spijalam go z talerza na koniec.
Do tego buleczka albo rogalik z bialym serem, musial byc swiezy bo inaczej biada sprzedajacemu oj biada, nie raz pamietam jak mama z serem biegla z powrotem.
Pozniej jak nas widzieli rano w sklepie to wiedzieli ze nam starego sera dac nie mozna.





A jak juz mi sie tak na wspomnienia zebralo to Olaf mi dzisiaj kogos bardzo przypominal.









no kogo?
Ci co go znaja dobrze wiedza o kim mowie, mojego brata Marcina.
Pasjonata zolnierzykowego. Pamietam nawet takie jedno zdjecie podobne do tego pierwszego Olafa. Zolnierze byly wszedzie, pamietam jak mi je podkladal wszedzie albo strzelal we mnie z ukrycia. Pamietam jak czasami chcial zebym sie z nim bawila, wtedy to czulam sie super wazna.

To Olafa pierwsza armia, za 1$! Opowiadalam mu o wujku i o jego kolekcji. Denerwowal sie ze te lezace nie chca stac, wiec mu zademonstrowalam ze oni sie czolgaja, podobalo mu sie.

Bardzo mi sie za bratem zatesknilo, nie dlugo ma urodziny, najlepszego brat!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz