Piatek godz 8:30Ruszylismy i jedziemy. Ale fajnie trzesie. Siedzimy z przodu w trojke: mama, tata i Olivia. Olaf za nami, spi. Jakie jest piekne niebo! Polamanczowe! wola Olivia. Spiewamy Little Einsteins "We're going on a trip in our favorite rocket ship..." bo piosenka wydaje sie idelnie pasowac do sytuacji. Jak dojedziemy bedzie ciemno. Tata obiecal ze rozlozy namiot jedna reka. Troche sie martwie pocichu, a co jak pole namiotowe bedzie zamkniete? mysle, ale jedno spojrzenie na Olivie i wiem ze warto.
Olivia jest ubrana w tutu. Ostatnio ma problem z ubieraniem spodni, mowi ze jest dziewczynka.
Olivia patrzy jak krece korbka zeby otworzyc szybe "Mamusiu co ty robisz?"
Godz.9:30Tatus chce kawy. Oj! mysle, nie jest to dobry pomysl. Olaf spi, Olivia jest szczesliwa. Ja to bym darla do celu bez postoju. Stoimy. Olaf sie budzi. Olivia chce kupe. Tata ma kawe. Jedziemy. O o! Stoimy. Stoimy. Nie mozemy zapalic. Oczywiscie mowie "A nie mowilam!" Szczescie ze obok pomoc drogowa komus innemu z pomoca nadjechala. Szybko odpalamy i jedziemy dalej. Uffff
A jaka droga my jedziemy! Szkoda ze ciemno i nic nie widac. Ale chyba wysoko jestesmy, bo czuje jak cisnienie uszy zatyka. Znaki drogowe mowia nam ze pod gore bedziemy jechac dobrych pare mil a pozniej z gorki. Po drodze dwa ostre zakrety. Serce me odmawia "Ojcze nasz.."
Jedziemy dluzej niz wedlug planu. Mialo byc 100 mil, nawigacja pokazuje 170!
Przypominaja mi sie wycieczki Faelowska nyska jak bylam mala. Tata w delegacje a my na pace z tylu, pamietam jak spalismy na siedzeniach z tylu przykryci kocami, ale to byla frajda. Rozne zapachy przypominaja mi rozne chwile. Tak wlasnie zapach wewnatrz tego auta - starej tapicerki (?) przypomnial mi o tych wyprawach.
11 w nocy. Dojechalismy!
Malo widac ale za to slychac! Pieknie! Cykady, zaby i inne lesne robaki graja dla nas naprawde glosno. Mamo co to za halas ? Tata rozklada namiot, nie jedna reka ale swietnie mu to idzie.
Olivia biega po lesie jak dzikie zwierze. Ma swietna zabawe, podaje tacie sledzie, jest z siebie taka dumna ze moze w tym wszystkim uczestniczyc. Zabawa z latarka podoba sie tez Olafowi, super smakuje a najlepiej jak swieci po oczach - jak to mozliwe ze dzieciom to nie przeszkadza.
Olivia jakie zwierzeta mieszkaja w lesie?
" Yyy moze zebra?? "
Namiot stoi, dzieci leza.
Rodzice zasluzyli na lampke wina, po czym padli jak dzieci.
Biwakowanie.Pierwszy wstaje Olaf, podoba mu sie skakanie na materacu. Mama idzie do ubikacji, Oliwka oczywiscie towarzyszy mamie. Ojej jaka ta ubikacja smierdzaca! mowi, ma racje :) Ubikacja to dziura w ziemi. Hmmmm prawdziwy camping. I nie ma prysznicow ??pytalam meza ze trzy razy zeby sie upewnic ze dobrze od niego slysze, ...A moze sa gdzies indziej?? Hmmmm chyba nie... A wydawalo mi sie ze szukalam miejsca z prysznicami.
Mamo popatrz jaka duza mrowka! Olivia krzyczy z podekscytowaniem. Rzeczywiscie jest wielkosci jej malego palca u nogi, jak dla niej to gigant! Olivia nie moze oderwac spojrzenia od duzej zielonej gasienicy. A ja nie moge oderwac oczu od niej, a w szczegolnosci od jej nog. Sa czarne, oklejone kurzem i posiniaczone. Spogladam na Olafa, moga podac sobie rece, oklejony lasem tak jak siostra. Widok naszych brudnych dzieci wypelnil moje serce wielka radoscia. Moje dzieci sa brudne, czy nie tak powinny wygladac dzieci latem?
Tate ugryzla osa. W usta. Oliwka mowi ze osa ugryzla tate zebami i trzeba przykladac lod. Tata mial urodziny. Zrobilysmy mu torta z marshmallow. Mial byc niespodzianka, Oliwka go najpierw schowala a pozniej szybko zaprowadzila tate do niego :)
Swieczki zapalil tata palnikiem. Oliwka zdmuchnela. Oliwko ile tata ma lat? 77!
Caly pobyt wypelniony jest prostymi czynnosciami ktore staja sie super atrakcyjne na takim wypadzie. A jak smakuje herbata przy ognisku z blaszanego kubka! Zapach ogniska, noszenie drzewa, wieczorne mycie w kubku wody, mycie zebow na trawie. Super.
Budze sie w nocy zeby nakarmic Olafa. Slucham, nadstawiam uszu i slysze jak cos warczy. Mysle niedzwiedz. Slucham jeszcze raz, to tylko chrapanie.
Wracamy. " Mamusiu podobaja mi sie te wakacje ".
"Mamusiu pozimniaj sobie nogi"
"Co mam zrobic?"
"Pozimniaj sobie nogi"
"A co to znaczy pozimniaj?"
"Przyklada sie nogi do klimatyzacja i ona pozimnia nogi."
"Achaaa."
Wybieramy sie ponownie wkrotce po wiecej wrazen.