sobota, 1 listopada 2008

Halloweenowo :) dyniowo....

Oliwka zdecydowala sie na pszczolke Maje. "Babcia zrobila mi stroj w swoich raczkac" dumnie mowi. Olafek wystapil jako smok, zupelnie nieswiadomie. Stroj wykonalam sama i z wielka duma to podkreslalam. Oliwka pamieta ubiegle Halloween. Wspomina ze byla misiem, mama Baba Jaga a Olafek byl u mamy w brzuszku. Juz tradycyjnie przygotowalismy przyjecie i bez Olivii pomocy byloby ciezko. Pomagala przy galaretce (wkladala zelki - glizdy do salaterek i podjadala przy tym), rozsmarowywala olej pedzelkiem na chipsach duszkach wycinanych z tortilla byly tez serduszka na zyczenie Oliwki bo przeciez mnie kocha :) :) :)
Mama byla motylkiem - Oliwka sama wybrala mi skrzydla, ktore niestety okazaly sie niemozliwe do noszenia, a tata wyczekiwany,(Oliwka od rana pytala: ciekawe za kogo przebierze sie tata?,)pojawil sie przebrany za znak STOP.
Zosia byla sloniem, Amelka Mickey Mouse, Liam sie nie przebral (choc chcial byc ksiezycem i mama zrobila mu piekny kostium) i malo mowil ale zjadajac galaretke zawolal "I love it!", Daniel i Nathaniel mieli byc Thomasami, jako dowod ich intencji mama trzymala stroje w torbie i na tym sie skonczylo. Amelki mama byla prawdziwa Indianka! a mama Zosi prawdziwa kobieta w ciazy!
Bylo malowanie farbami, wyklejanie dyni z papieru ale najlepsze bylo wyjscie na ulice gdy przyszla pora na TRICK OR TREAT! Jak dla dziewczynek super! Pukac do drzwi wolac TRICK OR TREAT i dostawac cukierki. Troche bardziej w glab ulicy Oliwka wskoczyla mi na rece i orzekla ze dalej isc nie chce, zaczynalo sie robic troche strasznie jak dla maluszkow ( choc nie wszystkich Zosia byla zachwycona). Na ulicach wrzalo, bylo juz ciemno, domy pobrzebierane, gdzies Oliwka zobaczyla ogien w krzaku, zielony dom i lecaca babe jage i miala dosc. Olafek w wozku nie wiele wiedzac o co chodzi rozgladal sie z zainteresowaniem a na koniec dreptal za raczke.
Przez reszte wieczoru spozywane byly zdobyczne cukierki, " czy moge jeszcze jednego?", " a czy ten cukierek ma jajo? " pytala Oliwka.
Tyle wrazen ze nawet przy takiej ilosci cukru Oliwka i tak padla ze zmeczenie i od razu zasnela.


Z okazji Halloween byla tez parada jak co roku na naszej ulicy. Oliwka w stroju, Olafek nie (jeszcze stroj byl niegotowy) z zachwytem palaszowali lizaki. A jak slicznie razem siedzieli w wozku gdy tata ich ciagnal! Ach!

Visit www.moblyng.com to make your own!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz