czwartek, 29 marca 2012

Kuchnia jak marzenie

bedzie zupa


trzeba tylko sprawdzic sklad na sloiku z przyprawa ;)

przyszla siostra do pomocy

teraz tylko czekac az sie ugotuje

i zupa z wiosennej trawy gotowa

Poprosilam tate zeby zrobil wam kuchnie na ogrodzie, nic wymyslnego, wrecz przeciwnie cos prostego bo gotujecie caly czas na kamieniach pod szopa.
Jest piekna!!!

poniedziałek, 26 marca 2012

Niedzielne wyglupy

Tak sobie pokolacyjnie konwersowalismy z tatem o was, oczywiscie drogie dzieci, o tym jak dzieciom wiele na podworku nie trzeba do szczescia tylko cegly, piach, woda, kilka starych garnkow i wtedy w te slowa tato sie zerwal z krzesla bo wlasnie wpadl na genialna nowa zabawe dla was.
Olaf chodzil w kolo domu ze stelarzem starego wozka i wtedy tato, ktory tak naprawde nigdy nie przestal byc malym chlopcem wymyslil to:






i super dzielny Emil




Olivia wjechala w drzewo i nabila siniaka. Ale mowi, ze warto bylo. No nie da sie tym pojazdem sterowac, ani hamowac, trzeba zeskoczyc w tyl wcale nie tak latwo :), nie wiem nie probowalam.
A i jeszcze jedno utrudnienie wozek sie sklada dlatego wazne jest opanowanie pozycji odpowiedniej.
A tak w ogole to zostal wyciagniety z garazu w celu przerobki. Kiedys, niedlugo bedzie z niego
go kart. Wierze.

A pozniej bawilismy sie w chowanego i mama sie posikala ze smiechu. Tak troszke. Jak wyscigowalam sie z tatem do zaklepywanki. Dobrze nam na tym podworku.

lezakowanie

Kazdego dnia oprocz weekendow zaraz po lunchu mozna uslyszec u nas cos nieslychanego.. CISZE.
Okolo 30 minut, kazdy sam, na swoj sposob odpoczywa. Przerwa.

Olaf w lozku. Sam w pokoju. Nie zawsze chce, ale wtedy to oznacza, ze tak naprawde CHCE. Czasami zasypia, przewaznie zasypia. A jak nie to lezy i oglada ksiazki.

Olivia na fotelu w duzym pokoju, czyta duzo i dlugo i szybko.

Emil w lozeczku, " nie ciem pac" "nie ciem pac" i jeszcze zmieni pozycje kilka razy, szuka sznurkow czasami sie caly nakryje az w koncu zasnie. A ja w tym czasie kolo Emila, siedze na lozku i mam swoja przerwe z ksiazka.

Kazdy wie, ze nikt nikomu ma nie przeszkadzac. Bo to wazne.

Ktos kiedys zapytal "takie lezakowanie?" usmiechnelam sie do siebie na wspomnienie nielubianego przedszkolnego lezakowania, "tak wlasnie tak"

Mlodsi odpoczywaja jeszcze jakis czas, a my zajmujemy sie "czyms". Dzisiaj robilysmy dwie rozne rzeczy w tym samym czasie.
Obydwie uczylysmy sie czegos nowego.
Czasami mi nie wyszlo, czasami Olivii sie nie udalo.
Olivia uczy sie pisac male "g" a ja ucze sie robic na drutach.
Zupelnie niezaplanowana chwila zamienila sie w dobrze spedzony razem czas.
Jedna podciagala w nauce druga. Olivia nie lubi cwiczyc pisania literek, rzadko to robi ale dzisiaj podobalo jej sie ze takie bylo to podobne co robilysmy.
Ona pisala ostatni rzadek literek ja dziergalam ostatni rzadek oczek.
Jej "g" wyszlo za chude mi oczko wyszlo za luzne.
Wszystko razem trwalo moze 5 minut i zrobione.


ja sobie dziergam na drutach a tu praca czeka..


jestem w trakcie przepakowywania ciuchow, tzn zamieniania zimowych na letnie, wszedzie mam pudla i ciuchy..


Tak rzegnacie tate co ranka, najpierw kilka skokow z rozbiegu z porzegnalnym usciskiem a pozniej ile sil do okna i przekrzykujecie sie wzajemnie "pa pa! tato!" i przesylacie mu jeszcze wiecej usciskow. Przez te porzegnalne rytualne buziaki i nie tylko czasami robi sie nerwowo, wyglada to zupelnie tak jakbyscie mysleli ze nie porzegnaliscie sie wystarczajaco dobrze. I nie chodzi tylko o rozstania z tatem ale tez przed spaniem nocnym gdy mowicie dobranoc Emilowi, albo przed Olivii gimnastyka. A moze ktos dal buziaka za duzo albo za malo, a jak ktos nie chce dac buziaka (Emil) to juz w ogole lepiej zeby dal.

Emil jak tylko wstanie stoi przy drzwiach gotowy do wyjscia na podworko.
8:30 tyle na dworze do zrobienia.


Czapki i rekawiczki wyciagniete tylko dla celow zabawowych, temperatury nadal wysoko dodatnie nawet o 8 rano.

Olivia w welonie i Emil w spodenkach, wszystko spod igly mamy. Spodenki mialy byc Olafa, ale wyszly duzo za male. A wykroj zostawila nam babcie zeszlego lata.


idealne do blota i na ogrodek ;)



lunch





a tutaj jeszcze nasz nature table czyli kacik przyrody

czwartek, 22 marca 2012

team work czyli praca zespolowa

Siedzimy z Olivia na deskach pod domem zaraz przy gorce.
Olaf i Luisa bardzo nad czyms pracuja, pakuja cegly do czerwonego wagonu.
Cegly sa ciezkie.
Jada. Luisa ciagnie. Olaf idzie za nia. Luisie ciezko idzie, Olaf pomaga. Luisa ciagnie Olaf pcha.

Olivia chwali ich prace zespolowa "That's a nice team work!"
Luisa na to obrusza sie ze to nie jest zadna team work bo sa tylko dwie osoby.
Jest, jest, jest! wolam ja, dwie osoby to juz grupa.
"No, it's not!" odkrzykuje mi Luisa.
"Olaf! pusc wozek!"
Olaf poslusznie robi co karze, w tym samym momencie Luisa zaczyna tracic sile i slizgac sie i przewracac.
"See! you cannot do without him! It is a team work!" "Olaf pomoz Luisie!" i znowu jest latwiej.

Taka fajna lekcja.





Nie dali rady we dwojke, prubowali sie te zmienic stronami, musialam pomoc, WTEDY przekonalam sie jaki ciezki byl ladunek 12 CEGIEL!

Pozniej chcieli wciagac cegly jedna po drugiej na gore domku w ich wiaderkowej windzie, szczescie zobaczylam w pore!

Emil bawi sie ostatnio tak:






a tutaj nasze zagadkowe drzewko






weeping cherry, placzaca wisnia ? poczatkowo mielismy ja wyciac, nie ma mowy zostaje.
malowanie jajek akwarelami



skakanie w gume




nie zawsze sie udaje

wtorek, 20 marca 2012

Dzisiaj

Olaf spotkal bratnia dusze. Luisa odkad moze sie z Olafem porozumiec po angielsku zaczeli sie dogadywac, co wiecej bardzo podobne maja zabawy. Buduja, gotuja. Olaf w swojej najlepszej koszuli, robili cementowe babeczki. Zajelo im to sporo czasu ale babeczki naprawde im wyszly! Emil chetnie sie dolaczyl, tak pieknie ja nazywa Isia.






a ja uczylam dziewczyny skakac w gumki! ale fajnie bylo sobie poprzypominac jak to kiedys ja do wieczora skakalam, az po szyje czasami sie udalo!



tato okazalo sie zna sporo figur i calkiem dobrze je pamieta!