Mam takie jedno postanowienie noworoczne zeszloroczne ze bede wstawala pierwsza. Dzisiaj mi sie udalo. Pierwszy raz. Bo trzeba bylo bo do doktora na 7 rano. Jestem cala i zdrowa, trzeba bylo usunac jedna czarna kropke bo sie lekarzom nie podobala a mi jakos strasznie na niej nie zalezalo.
Ale to byl piekny ranek. Wstalam o szostej. Nikt mnie nie odrywal od ubierania, nikogo nie musialam ratowac i moglam pomalu sie obudzic az w koncu bylam na wszystko gotowa. Fajnie. Jedno ale, co jesli ktos mnie uslyszy i wstanie ze mna o szostej?? I czy ta szosta mi wystarczy bo chcialabym zaczac cwiczyc joge i zaczac czytac Biblie i popisac bloga.
A dzisiaj bylo tak.
A jak jechalam do doktora to mijalam ludzi spieszacych sie do pracy, po kawe, z kawa, z mokra glowa, eleganckich i nie, spoznionych i nie.. i przypomnialo mi sie jak ja kiedys otwieralam kafejke. A pozniej wracalam od doktora i dalej ich mijalam i rozkoszowalam sie mysla ze poki co jade do moich wspanialych dzieci do mojej pracy najlepszej na swiecie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz