Tak sobie pokolacyjnie konwersowalismy z tatem o was, oczywiscie drogie dzieci, o tym jak dzieciom wiele na podworku nie trzeba do szczescia tylko cegly, piach, woda, kilka starych garnkow i wtedy w te slowa tato sie zerwal z krzesla bo wlasnie wpadl na genialna nowa zabawe dla was.
Olaf chodzil w kolo domu ze stelarzem starego wozka i wtedy tato, ktory tak naprawde nigdy nie przestal byc malym chlopcem wymyslil to:
i super dzielny Emil
Olivia wjechala w drzewo i nabila siniaka. Ale mowi, ze warto bylo. No nie da sie tym pojazdem sterowac, ani hamowac, trzeba zeskoczyc w tyl wcale nie tak latwo :), nie wiem nie probowalam.
A i jeszcze jedno utrudnienie wozek sie sklada dlatego wazne jest opanowanie pozycji odpowiedniej.
A tak w ogole to zostal wyciagniety z garazu w celu przerobki. Kiedys, niedlugo bedzie z niego
go kart. Wierze.
A pozniej bawilismy sie w chowanego i mama sie posikala ze smiechu. Tak troszke. Jak wyscigowalam sie z tatem do zaklepywanki. Dobrze nam na tym podworku.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz