niedziela, 28 września 2008

pozegnanie lata

Visit www.moblyng.com to make your own!

No to lato zostalo przez nas pozegnane! Na biwaku, nad jeziorem, przy ognisku, w sloncu w dzien i w chlodzie w nocy. Na zyczenie Oliwki pojechalismy na camping, juz ostatni w tym sezonie ( szkoda ze tak pozno odkrylismy walory takich wypadow).
Mimo Artka opowiesci o niedzwiedziach babcia tez sie dala namowic. Niedzwiedzia nie spotkala (cos sie Artek malo postaral ;)), byl zato patyczak na babci ramieniu i ojeju iiile lamentu!
Jesli juz o robactwie mowa to wspomne tez jak Oliwka (za namowa tatusia) zaniosla babci wielonoznego czarnego robala na swojej raczce, na co babcia zareagowala jakby spotkala stado niedzwiedzi poczym Oliwka powiedziala "Ale baciu to nieprawdziwy robak" robal okazal sie swietna przyneta na ...babcie bo to babcia dala sie nabrac a nie ryby.
Olivia i tata mieli przygode. Tatus mial swietny pomysl zeby wynajac dla nas wszystkich lodke. Super jest na to idealny dzien! zabral Olivie i razem pojechali autem do przystani, gdzie auto mieli zostawic i przyplynac po nas lodka. Minelo troche czasu a ich cos nie bylo widac. Moze troche za pozno na takie refleksje ale zaczelam sie zastanawiac czy Artek kiedys plynal taka lodka w roli sterujacego. ??? . Zadzwonilam. "Co robicie?" "Plyniemy, nie moge rozmawiac bo wiosluje" "Wioslujesz?" "Tak, wysiada akumulator w lodce wiec musze wioslowac" "???!!!Oliwka????" "Rozglada sie" Okazalo sie ze marynarz Artur wyplynal w przeciwnym kierunku i gdy sie zorientowal to byl juz niezly kawalek w glab jeziora. Wracajac zaczal siadac akumulator wiec chcial wrocic do przystani po nowa lodke i juz nowa lodka uderzyc we wlasciwym kierunku. Mial jednak dosyc wioslowania a i Oliwka sie naplywala bo na koniec usnela mu na kolanach, wrocili wiec bez lodki, z przygoda i wrazeniami tylko ich. Fajnie. Musialo byc fajnie bo na drugi dzien, poplyneli znowu, krocej i w dobrym kierunku tym razem wioslujac czulnem. Korzystajac z obecnosci babci, poplynelismy sobie razem bez dzieci i bylo przepieknie.
Olafek zachwycony piachem, bo piach wszedzie, gdyby mogl to by z piachu nie schodzil. No i bieganie po namiocie to ich ulubiona zabawa.
Przy ognisku Olivia spiewala "Plonie ognisko w lesie" ... Czuj czuj czuwaj! bardzo jej sie podobalo. Babci tez. W koncu byla z niej harcerka, przy ognisku wymienialismy wspomnienia z obozow harcerskich dwoch roznych pokolen. Babcia jezdzila na obozy gdzie harcerze sami kopali dziury w ziemi na latryny, my mamy prysznice z goraca woda na naszym polu namiotowym :)
Rano nad jeziorem mgla, Olivia patrzyla dlugo w zdumieniu troche niepewna. Piekne widowisko.
Tato zlowil rybke! Olivii oczy zrobily sie jeszcze wieksze a usmiech!, bezcenne sa takie chwile.
Noce byly zzzzimne. Ale w kocach przy ognisku, kto nie lubi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz