No to super! To nawet lepiej ze udalo ci sie rozpracowac twoj wlasny coreczko.
Tak to jest z tymi fajnymi projektami ze sie czasami do nich szykujemy, planujemy, wkladamy serce a tu nagle ktos cos i reszta nie idzie wedlug planu w ogole!
Olafek lepil sobie cegly, bardzo swoim projektem zajety, dalam mu serce od mamy ALE ulepione z porcji ciasta Olivii i tu sie zaczelo.. a zaczelo sie od proby siostry namowienia brata do oddania serca bo to jej kawalek ciasta! Nie szlo najlepiej, wiec powiedzialam im ze ich opuszczam chwilowo bo nie moge tego sluchac i poszlam do ich pokoju gdzie sie zamknelam w poszukiwaniu kogos kto potrafii sie dzielic, ustepowac i nie obchodzi go jakiego koloru widelcem je, zadzwonilam do Magdaleny, nie odebrala. W tym samym momencie zadzwonil, moj maz, akurat kiedy Olivia swoim placzem siegala naprawde wysokich dzwiekow, wiec nic dziwnego ze go nie slyszalam wiec zostal upomniany ze nalezy mowic glosno i wyraznie bo tutaj wszyscy tak mowia ostatnio!! Nie dowiedzialam sie poco dzwonil, moze zapytac jak mija nam dzien? Po moim powitalnym okrzyku nie mial ochoty na dalsza rozmowe.
A serca wyszly piekne. Jakos sie wszystko uksztaltowalo caly proces tworzenia idealnego ksztaltu serca przypomina mi ta sytuacje ktora wylepila sie jak idealne serducho. Olaf skonczyl sie bawic swoim kawalkiem, polaczylam wszystko razem i podzielilam na nowo.
Na koniec dalam je do piekarnika do podsuszenia, a gdy juz stwardnialy byly gotowe do malowania.
Jedno bedzie od mamy dla taty, za ten telefon ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz