Olivii probna jajeczna dieta trwa. Teraz z jednego jaja przeszlismy na dwa co oznacza ze skoro do upieczenia 12 mufinek wczesniej dawalam jedno jajo teraz mam dawac dwa. I choc brzmi to prosto to wierzcie dostaje wypiekow od tego wypiekania!
Trzeba przyznac ze lekarze zajmujacy sie Olivia, na alergiach sie znaja; Dr.Wood napisal nawet ksiazke "Allergies for dummies" ale o pieczeniu pojecia nie maja. Poradzili do tego samego przepisu POPROSTU dorzucic jedno jajo wiecej, co uczynilam nie wiele myslac i mufinki mi sie z foremek prawie wylaly bo przeciez ciasto zrobilo sie zadsze na dodatek przepis od samego J.Oliver'a wiec temperatura w celsjuszach wiec jak kazal tak nastawilam na 200 i co i czekalam do samego konca 20 minut az sie upieka i jakos sie zarumienic nie chcialy.W koncu wypiekaly sie jeszcze 20 minut. Czy ktos uwierzy ze smakowaly dobrze?!
Wiec, problem w tym, ze powstal nie oczekiwany problem. Mianowicie Olivii sie nudzi jedzenie na okraglo tych samych mufinek, kazdego dnia po jednej - CALEJ, bywa tak ze zje pol a na reszte dnia zabraknie, byly tez dni bez mufinek na co doktor cale szczescie sie zgodzil.. Poszukuje wiec pomyslow na urozmaicenie tego eksperymentu i nie latwo bo musimy byc akuratni co do ilosci jaja w tym czyms, co wiecej to jajo ma byc upieczone w wysokiej temp. przez minimum 20 minut.
Byly juz scones, rozne wersje lepszych lub gorszych mufinek i dzisiaj bananowa babka bardzo pochwalona. Byly tez babeczki ale skonczyly w koszu na smieci jeszcze przed upieczeniem, zastapilam maslo margaryna, slabo wymieszalam z cukrem, jaja nie byly w temp. pokojowej sama nie wiem co zrobilo ze sie zwazylo...
Ach te jaja, poza tym zapominam je kupic no bo poco nam jaja..
Okazalo sie ze to jajo to madrzejsze nie tylko od kury jest bo od mamy piekarki tez :)
Za dwa tygodnie mam na ta sama ilosc ciasta dac 3 jaja! 3 jaja!
A Olivia czuje sie i wyglada swietnie, ale ponoc nie hucha sie na zimne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz