Szkoda ze nie moge robic kotletow kazdego wieczora, ...a moze moge??
Warto by bylo, bo ruszali sie jak na przyspieszonym przewijaniu.
Musze nabyc extra tluczek bo poganiaja sie niecierpliwie w oczekiwaniu na swoja kolej tluczenia kotleta. Tluczenie jest super ale obtaczanie kotleta w mace, mleku i bulce to dopiero zabawa.
A skoro o jedzeniu mowa, podwieczorki staly sie milym rytualem rodzinnym, robimy je razem, schodzi nam troche czasu a popoludnia zimowe bywaja dlugie i Olaf co raz mniej spi a w kuchni kocha byc. Dzisiaj zapieklam jablka z wymieszana przez male lapki owsianka z maka, cukrem i maslem i na to lody yhmmm.
Wczoraj upieklismy jogurtowo-miodowy chleb, Olivia zjadla pol bochenka na kolacje.
A zabawa ciastem drozdzowym i czekanie az urosnie zawsze mocno zajmujace.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz