wtorek, 27 grudnia 2011

Swieta

Moze pierwsze z ktorych Olivia cos zapamieta, tak na zawsze.. Bo chlopcy jeszcze chyba za mali.
Dlatego usiade i zapisze teraz najwiecej ile pamietam.

Nareszcie mamy tate, przez ostatni tydzien pracowal po nocach. Tato trzyma nadzor w kuchni, swietnie gotuje, w takie swieta to on szefuje w kuchni. Nareszcie zaczelismy swiateczne gotowanie. Mamy duzo do zrobienia ale lubie to wigilijne krzatanie.



Trzeba tez skonczyc ciasteczka, ktore chcemy zaniesc sasiadom z zyczeniami swiatecznymi. Olivia chce isc z tata, to dobrze bo moge z Olafem zrobic prezent dla nich. Dla Olivii paluchy w czekoladzie a dla taty kalendarz - Olaf maluje farbami kawalek tektury a ja pozniej przyklejam na nia kalenadarz na caly rok, wychodzi nam w 5 minut calkiem fajny prezent.

Wczoraj byli razem w warsztacie i pracowali nad klockami dla Emila. Olivia rysowala wzory, tato wycinal i czyscil, piekne wyszly.

Ja mam na celu zrobienie makowca, nigdy nie robilam. Zajmuje mi to caly dzien ;), wychodza dwa piekne i ciesza mnie ogromnie.

W miedzy czasie prosze dzieci o pomoc przy zmianie poscieli, zdjely poszwy i nie tylko bo wszystko jest z lozek wyjete na podloge :), trzeba tez odkurzyc.

Jest piekna pogoda, wyciagam was na podworko, sama ucinam galazki na wianek nad stol i Olivii udziela sie moje swiateczne ozdabianie i przystraja elfom ich czesc ogrodowa galazkami i wstazkami, powstaje jej przy tym piekna wiazanka, ktora decyduje powiesic nad kominkiem i rzeczywiscie trzeba mu czegos bylo zielonego.



A wianek nad stol wyszedl bardzo strojny, bardzo go bylo tam potrzeba bo nie mamy choinki w pokoju jadalnym.

Rozmawiamy z bliskimi w Polsce, ktorzy albo koncza przygotowania albo sa juz po Wigilii.

Mniej wiecej 10 razy przypominam Artkowi zeby nie zapomnial kupic ryby bo jeszcze jej nie mamy.

Olaf kroi ziemniaki na salatke, swietnie mu to idzie dopoki ich nie miazdzy.


Ach te zapachy!

Ach te polskie koledy...

Claudia zaprasza mnie na kawe i ciasto. Nie bardzo mi sie chce bo tyle przygotowan, ale jakos nie wypada odmowic, mysle pojde na chwile z zyczeniami i szybko wroce. Zachodze, brudna z maki w dresie a tam gospodyni drzwi mi otwiera strojnie ubrana, stol nakryty chinska porcelana, reszta rodziny odswietnie ubrana.. szybko tlumacze sie, ze nie zrozumialam ...przepraszam, pytaja gdzie reszta wiec dzwonie po moich i przychodza tak jak stali, ale wszystko okazuje sie nie wazne i milo spedzamy godzine na pysznym torcie czekoladowym, a pozniej z powrotem do pracy.

Wracamy i po takiej przerwie jeszcze bardziej nam sie chce tej Wigilii.

Olivia klei skrzydla aniolka z filtrow do kawy.

Mamy kilka seansow bajkowych.

Nakrywamy do stolu. Olivia juz rano chciala ubrac swoja odswietna sukienke, nareszcie przyszla pora. Chlopaki bardzo chetnie ubieraja koszule, bardzo lubia. Zaczyna sie robic tak ladnie, tak uroczyscie. Nasz adwentowy wianek, przypomina nam o 4 tygodniach przygotowan do tego dnia, teraz doczekal sie bialego obrusu i Wigilii. Oplatek musimy chowac az bedziemy gotowi do zyczen, bo wszyscy mali chca go zjesc. Olivia widzi wolne miejsce przy stole. Piekna polska tradycja - dodatkowego nakrycia dla zbladzonego goscia. Przez cala kolacje patrzy w drzwi i tak bardzo chce zeby ktos przyszedl. Emil jako pierwszy zaczyna jesc, bo juz dluzej czekac nie moze, ach jaka tA ryba pyszna! Lamiemy sie oplatkiem, skladamy zyczenia i przystepujemy do najlepszej kolacji w roku. I tak jak na zoladku tak i na sercu nam jest, cieplo.












Po kolacji, tata rozpala w kominku i przystepujemy do prezentow. Pod choinka leza te ktore sami dla siebie przygotowalismy. Te od Olivii lezaly juz bardzo dlugo, a w srodku niespodzianka czyli to co kochamy najbardziej. Przypomnialam sbie teraz jak przyszlas kiedys i zapytalas co tata kocha najbardziej, powiedzialam ze nas a ona na to ze nas nie moze zapakowac. Chlopcy bardzo sie ucieszyli jak znalezli swoje maskotki. A dla taty zrobilas ksiazke o sniegu. Na kazdej stronie pada snieg, wiecej i wiecej az na ostatniej stronie jest sniezna burza. Pomysl caly twoj, zadnej podpowiedzi.

A przez te 3 dni czytalysmy piekna swiateczna, przez przypadek znaleziona ksiazke w bibliotece o tym jak rzeczy sie nie dzieje przez przypadek. Piekna, dluga, smutna ale ze szczesliwym zakonczeniem "Holly and Ivy". Przypomina nam o tym jakie wazne jest to co mamy w te swieta czyli siebie, dom, cieple lozka, stol nakryty, choinke i prezenty.

cdn..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz