czwartek, 22 grudnia 2011

Przesilenie zimowe czyli winter solistice

Czyli pierwszy dzien zimy. Trudno uwierzyc bo my sie raczej rozbieralismy z cieplych kurtek. U nas wiosennie. Wykorzystalam dzisiejszy dzien na wytlumaczenie tym starszym, ze dzisiejszy dzien jest najkrotszy w roku. I kazdy nastepny bedzie sie robil dluzszy i dluzszy, taka obietnica wiosny i tego ze te dlugie dni znowu wroca. Olivia, skoro pierwszy dzien zimy to bardzo byla nastawiona na snieg... a, ze zima sie zaczela pojechalismy do PetSmart po ziarenka dla ptaszkow. A tam oprocz ziarenek, rybki, chomiki, swinki morskie, papuzki i kanarki i koty opuszczone albo znalezione czekajace na adopcje. Emil chcial do nich wejsc. A Olivia chciala uslyszec historie jak tam trafil kazdy z nich.

Po ziarenkach pojechalismy na "stary" albo przedszkolny plac zabaw na szyszki.
Ponoc dzisiaj cien byl najdluzszy, wiec bawilismy sie z nim na rozne sposby. A chodzil za nami wszedzie! Emil ganial za nim po calym boisku i probowal go zlapac. A my bawilismy sie w odrysowywanie naszych konturow patykiem po piasku.







a pozniej z szyszkami wrocilismy do domu i zrobilismy z nich cos dla ptaszkow.




a wieczorem korzystajac z pieknej pogody wyszlismy na dwor zapalic takie piekne lodowe lampiony, ktore nawet pachnialy pomarancza i gozdzikami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz