czwartek, 8 grudnia 2011

Na bierzaco..

Odliczamy do swiat. Kazdego dnia kazdy pilnuje swojej kolejki kto kiedy powiesi ozdobe na choince adwentowej a kto rozpakuje ksiazke swiateczna. Z rozpakowanej ksiazki cieszycie sie tak samo mocno czy to nowa czy stara czy wypozyczona. A pomysl mi sie zrodzil stad ze ksiazki do przerabiania w homeschooling tak pakujemy i zawsze jestescie przy tym super podekscytowani.Tak wiec teraz kazdego dnia czeka na was zapakowana ksiazka zimowa albo swiateczna i musze pamietac kto rozpakowywal ostatnio bo sie moze zrobic malo swiatecznie ;)
Kartki swiateczne zrobione..



A i pierwsze ozdoby choinkowe. Wycinane z playdough, praca na caly dzien bo najpierw playdough robilismy wszyscy razem, na podlodze - a juz tak sie cieszylam ze udalo mi sie opanowac balagan kuchenny po tych wszystkich przyjeciach, maka byla wszedzie a rece mamy wszyscy z barwnikow jeszcze brudne. Olaf wycial choinki, Emil jedna niebieska lampke a Olivia wszystko rozowe. Czesc posypywania brokatem tez wprowadzila troche zametu, trzeba bylo tym mlodszym jak sie trzyma butelke pokazac.. ze nie do dolu , ze nie pionowo bo przeciez sypal sie jak woda tzn lal tzn sypal...
I tyle tlumaczylam i tyle pokazywalam a Emil jak juz wszyscy sobie poszli i o pracy zapomnieli posypal jak chcial i gdzie chcial... tak ze brokat znalazlam sobie rano w kawie..
A na ozdobach cos sie nie trzyma, wypieczone w piekarniku zrobily sie twarde i to zadziwilo Olafa.


A ten aniolek to dzielo Olivii od pomyslu do efektu koncowego. Teraz tak wszystko lezy i czeka na choinke i co chwile ktos do tego podchodzi i dotyka i przeklada..


Lubie nasze grudniowe popoludnia, zapalamy nasza adwentowa swieczke, ja biore do reki spiewnik koled i spiewamy. Czy juz mozna? Bo my cwiczymy, pozniej swieta takie krotkie, a tak ladnie mi idzie, dzieci sluchaja i ciesza sie jak spiewam po goralsku i namawiaja na jeszcze i zabawa im lepiej idzie przy tym spiewaniu i nikt sie nie kloci, magiczne te koledy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz