Bo w dniu prawdziwych urodzin prawdziwie swietujemy. Kazdy swietujacy dostaje swoja korone, swoje choragiewki rozwieszone nad stolem, swojego balona, mamy nawet talerz dla swietujacego. Najfajniejsze jest dmuchanie swieczek i babeczka na sniadanie.
W tym roku tak fajnie sie zlozylo ze w dniu Olivii urodzin w Baltimore Meyerhoff Symphony byl balet Dziadka od Orzechow. A dodatkowa atrakcja byl przejazd kolejka do celu i z powrotem. Dziewczyny na wystepie a my na spacerze po miescie.
Wystepem dziewczyny zachwycone w szczegolnosci babcia miejscami, bo mialy miejsca jak goscie honorowii ;). Niech zyje homeschooling !
Jeszcze urodzinowo byly zjazdy na zipline, wyprawa z babcia do Royal Farms po lody, babcia zrobila tez bezy, pierwsze w naszym domu.
Na kolacje jubilat wybiera co chce. Olivia chciala pizze w restauracji. Poszlismy do Bertuccis.
A na drugi dzien zmiana wystroju bo mamy swieto Olafa. Teraz kolej na jego balona i jego choragiewki. I z takiej okazji zabralam nas do Ultimate Playzone zeby sie wyskakac. To taki dmuchany plac zabaw. Ale sie wyszaleslismy! Srodek tygodnia 10 rano nie bylo tam nikogo. Czy ja pisalam ze kocham homeschooling! Oczywiscie w dniu urodzin nie ma u nas odpoczynku. Byliscie na placu zabaw i teraz dla Olafa w Royal Farms tym razem po cukierki. A na kolacje Olaf poprosil o ziemniaczki, kotlecik mielony, marchewka z jabluszkiem i brokulki.
Dzien pierwszy:





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz