Obecnie w Baltimore, 6 wieczor, mamy 16 Celsjusza na termometrze. Od dwoch dni mamy wiosenna pogode. Wczoraj w pierwszy dzien zimy wpadla do nas wiosna i zatrzymala sie na kilka dni.
Jak dla mnie to troche dziwnie, choc przyjemnie bylo wieczorem pojsc na spacerek pogladac domy przyzdobione w swiatelka na swieta. Przygotowalismy tez lampion z lodu w ktory wstawilismy swieczke, to takie uczczenie swiatla, jak dobrze ze jest.
A w dzien jedni sie bawili, inni pracowali a jeszcze inni jedno i drugie.
To bylo wczoraj, dzisiaj poniedzialek dzien deszczu.
Idealny dzien na skonczenie naszego domku z piernika. Zajal nam tydzien.
Olivia nadzorowala, wydrukowalam przepis i zlapalam za aparat. Oczywiscie sluzylam pomoca ale jak na pierwszy raz samodzielnej pracy swietna z was zaloga!
Oczywiscie byly przepychanki itp. Ale te sa potrzebne tez.
Dzien pierwszy.
Mierzenie, warzenie itd.
Dzien drugi,
Wykrajanie czesci domku i pieczenie.
Dzien trzeci.
Robienie lukru i dekorowanie.
Najbardziej wyczekiwana chwila.
Emil dlugo jeszcze zdobil jak wszyscy odeszli od stolu.
Widac, ze jest zadowolny efektem koncowym.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz