środa, 18 lutego 2009

Jestesmy w Polsce!


Jestesmy w Polsce, choc przez chwile myslalam ze nie damy rady sie spakowac. Pakowanie trwalo 3 dni, 12 bagazy, podwojny wozek, fotelik samochodowy, kurtki zimowe ( to dopiero utrapienie) i dwojka dzieci... ufff. Przejscie przez kontrole paszportowa trwalo chwile, fotelik trzeba bylo zawinac w folie. Ale to jeszcze nic, najlepsze przed nami przejscie przez kontrole osobista ( bramki tak zwane). Bylismy mokrzy z wysilku na dodatek w kurtkach zimowych, utrapienie. Trzeba wyciagnac dzieci z wozka i zdjac im buty i sobie i zlozyc wozek o Oliwka patrzy z przerazeniem co sie dzieje ale nie ma za bardzo czasu na glebsze wyjasnienia bo trzeba sie spieszyc, nikt nas nie pogania ale stoi za nami tabun ludzi i chcemy miec to z glowy i nic nie zapomniec. Buty, kurtki, aparat, jedna torba druga trzecia poduszka wozek portfele, Oliwka patrzy zdziwiona na bramke i na tasme gdzie my to wszystko wkladamy??!
W samolocie 50 miejsc wolnych!!! Hurrra. Mamy duzo miejsca. Zajmujemy dwa srodkowe rzedy, w jednym ja z Olafkiem, za nami Oliwka z tata. Olafek jest przerazony. Nie podoba mu sie siedzenie w miejscu na moich kolanach. Nie przypominam sobie wczesniejszej sytuacji zeby tak u mnie siedzial z wyjatkiem choroby. Nerwowo sie kreci i drepcze mi na kolanach, odpycha mnie, widze jak sie rozglada i patrzy na wszystkich co wchodza na poklad samolotu, boi sie, wiem bo ciagnie mnie za bluzke chce sie przytulic do piersi. Oliwka siedzi zachwycona. Gdy jestesmy juz w gorze Oliwka wola "Mamusiu moje marzenie sie spelnilo ja latam!!"
Startujemy, Olafek zasypia przy piersi i tak juz spi do konca lotu. Mamy wolne miejsca wiec lezy rozlozony na dwoch fotelach, Zasypiam razem z nim. Oliwka przy startowaniu trzyma tate mocno za reke ale jest zachwycona. Pozniej dlugo oglada bajki ktore dlugo leca na wielkim ekranie. LOT mysli o dzieciach ;)
Jestesmy w Warszawie, mamy klopoty z rezerwacja, Artek idzie to zalatwic, My idziemy do ubikacji troche nam schodzi, Olafek ma rozwolnienie. Slysze jak nas wolaja przez megafon, trzeba gnac tylko gdzie jest Artek? Na szczescie na nas czeka przed ubikacja. Pedzimy. Pani informuje nas ze zobaczy czy ma transport (do samolotu wiezie pasazerow autobs) bo autobus juz odjechal. Cos na nas czeka, pani prowadzi nas do wyjscia otwiera drzwi a przed nami ..... schody, duzo schodow! Artek pcha wozek po schodach, Olivia sie glosno smieje my tez zaczynamy sie smiac.
Na widok rodziny Oliwka sie zawstydza. Jest wykonczona, nie chce zostac sama, wie ze ma ciocie, kuzynow, dziadkow ale tak naprawde ich nie zna, potrzeba jej troszke czasu. Na widok babci przytula ja mocno i widze ze juz jest spokojna. Na zajutrz pyta "Czy bedziemy u babci zawsze?" Olafek mnie nie opuszcza i tak jest przez kilka pierwszych dni. Pomalu przekonuje sie do otoczenia i poznaje ludzi ale jeszcze zostawic go nie moge na dluzej.
Jest tu piekna zima. Chodzimy na sanki. Pamietam jak tato zabieral mnie na sankach do babci przez miasto, super! Oliwce tez sie to podoba. Chodzimy na gorke pozjezdzac, sama dawno nie zjezdzalam na sankach. Marzniemy i wracamy do domu.
Oliwka ostatnio duzo pytala o Polske, pytala czy moze isc do babci kiedys jak z nia rozmawiala na internecie. Ciesze sie z tego pobytu, to takie dla nich wazne.