Oliwki przedszkole jest na naszej ulicy. Doskonale kojarzy budynek i przedszkolny plac zabaw z naszych codziennych spacerow, dlatego nie takie obce i nowe to przedszkole dla niej. Wspolnie odliczalysmy ostatnie 5 dni do tego waznego dnia. W kazdy dzien Oliwka otwierala mala niespodzianke z numerem dni pozostalych, tak ze sama wiedziala ze nadszedl ten dzien.
DZIEN PIERWSZY
Dzisiaj Oliwka idzie do przedszkola na godzine z mama.
Wchodzimy sa juz dzieci, panie nauczycielki podchodza sie z nami przywitac, Olivia rozglada sie w kolo i odchodzi sama do zabawek. Znajduje stroje do przebierania i pyta sie o skrzydla motyla, SA! oddycham z ulga, tylko jedne juz widze co sie moze dziac bo w grupie jest 9 dziewczynek ;D. Oliwka patrzy na auta i wspomina Olafa, ktory zostal w domu z tata, mowi ze beda mu sie podobaly te wszystkie auta. Podchodza do nas po kolei dzieci i ich rodzice, ale Oliwka nie jest zbytnio zainteresowana zawieraniem znajomosci, nie teraz. Na dlugo zajmuje sie zabawa w liczenie, magnesami - babeczkami. Podchodzi do niej Ms.Suzanne i jestem zdumiona jak swietnie udaje im sie porozumiec, przeciez Olivia nie mowi po angielsku.
Oliwka bawi sie klockami podchodzi nowy kolega i zabiera z jej budowli klocek, Olivia wola NO!, poradzi sobie.
Zabawa w kolku, dzieci mowia swoje imiona. Olivia mowi swoje najglosniej, widze ze podoba jej sie tu.
Wchodzimy do domu, Olivia niespodziewanie pierwsze co podchodzi do Olafa i przytula go najmocniej jak sie da, mowi mu o autach w przedszkolu. Stesknila sie za nim.
DZIEN DRUGI
Dzisiaj Olivia idzie sama na jedna godzine.
Z okazji tego waznego dnia dla niej i dla nas, mamy dla niej zrobiony rog pelen malych rzeczy, ktore przyniosa jej tyyyle radosci (playdough, skittles, banki mydlane, lizak, farby...) Olivia dumnie kroczy z nim do przedszkola i niesie go przez cala droge. Rog troche wazy, jestem zdumiona ze nic nie mowi moje dziecko bo czasami ma niesc list przez 1/3 tej drogi i rece ciagna jej sie po ulicy. Idea jest taka ze rog niesie sie do przedszkola, zostawia w szatni i zanosi z powrotem do domu po zajeciach i dopiero wtedy otwiera. Olivia byla zachwycona calym procesem.
Musimy wychodzic troche wczesniej. Olaf w wozku, Oliwka 10 metrow za mna. Troche nam schodzi, ale juz mi sie zaczyna podobac ten poranny spacer, musze tylko pamietac o kawie do reki. Jestesmy na miejscu.
Tylko pojawiamy sie w drzwiach pani wola radosnie Olivie, bierze od niej rog i zachwycona kladzie go na polce tak ze Olivia go widzi, pyta o brata jak ma na imie, wszystko dzieje sie bardzo szybko, Olivia jest juz przy stole z playdough. Zycze jej swietnej zabawy i prosze o buziaka, Olivia caluje mnie szybko, Olafa tez i odwraca sie z powrotem do stolu z playdough. Wychodze. Olaf ucieka mi do stolu z playdough. Musze zabrac go sila, najdyskretniej jak sie da, nie chce zeby Olivia widziala ze brat placze na jej pozegnanie.
Czekamy na nia na placu zabaw. Tylko ja i Olaf. To chyba nasz pierwszy wspolny wypad na plac zabaw. Hustamy sie razem, wrzucamy kamienie do rzeki. Pora wracac, Olaf nie chce isc. Otwieraja sie drzwi, pani wola Olivie, moje dziecko wybiega z takim samym usmiechem jak godzine temu. Mowi mi " Nie chcialo mi sie siku, przez caly ten czas"
i tyle i nic wiecej.