Wiec dla Olafa najwazniejsze jest, zeby wszystko bylo gladko i rowno. Dotyczy to garderoby, obrusa, poscieli, miskow na poduszce, pokrowca na foteliku w aucie i wszystkiego innego co sie zmarszyc albo krzywo polozyc moze.
A zaczelo sie od kresek.
"Mamo, mam kreski!!!!"
"Gdzie, jakie kreski??"
"W bucie!"
Sciagam buta zagladam, szukam
"Nie ma zadnej kredki.."
"Nie kredki, kreski!"
Wiem, musze naciagnac porzadnie skarpetki.
Kreski pojawiaja sie tez pod bluzka na podkoszulce. Chodzi o zagiecia materialu.
Teraz juz wiem i potrafie pomoc jak trzeba. Ale jeszcze nie dawno nie wiedzialam ze goraco to zimno.
"Mamo. Goraco mi" Olaf dopiero wstal, hm.. moze sie spocil w nocy, tlumacze mu ze zaraz sie ochlodzi. Zaczyna plakac, prawie mowie zeby sie rozebral ale spogladam na niego i widze ze raczej wyglada na zmarznietego.
"Ubrac ci bluze, zimno ci?" "Tak"
Teraz juz wiem.
Pytam go dzisiaj skad ja go mam takiego fajnego czy kupilam go w Wegmans??
Smieje sie i mowi mi "Przeciez ty masz mnie zawsze"
Slodkie.