o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
czwartek, 5 stycznia 2012
o swietach jeszcze
Byl Mikolaj. Zjadl wszystkie ciasteczka (az dwa, byle nie za duzo zeby dla nas starczylo - na pewno martwila sie Olivia). Wszedl przez kominek co to to na pewno, bo popiolem nasypal i kratke zapomnial zaciagnac z powrotem. Wiedzielismy ze bedzie, bo nam tak w liscie napisal. Tak ,tak , tego roku Olivia dostala od Mikolaja odpowiedz na swoj list. Na naszej sasiadujacej poczcie bylo specjalne pudelko na listy do Mikolaja, pojechalismy wiec kiedys tam specjalnie w tym celu z listem tzn kopia listu bo Olivia z oryginalem rozstac sie nie chciala :). Kilka dni pozniej w skrzynce na listy byl list od samego Swietego i co sie okazalo Olivia jest na liscie tych grzecznych ba! widnieje na niej jako pierwsza najgrzeczniejsza! Bravo Olivia! A z ciekawostek to Timonium bylo jego pierwszym przystankiem, tak...
Z prezentami Mikolaj trafil idealnie i ilosciowo i jakosciowo. Tato dostal kapcie, mama kubek na kawe a dzieci to o czym marzyly czyli mikrofon dla Olivii - ktory bardzo sie wszystkim spodobal i malym i duzym, widac wszyscy tu skrycie marza o wystepach na scenie. Olivia spiewala do niego, czytala, tata opowiadal kawaly, mama wolala na obiad, mama spiewala koledy, Emil spiewal, Olaf nawolywal az mikrofon sie zepsul. Olaf dostal bardzo fajna ciezarowke z McQueen, karnister na wode na plecy dla poczatkujacego strazaka ;), klocki - tinkertoy ktore sa super trudne jesli ktos chcialby wybudowac cos z instrukcji - mama podchodzila do nich 5 razy w koncu Emil odkryl w nich czar na swoj wlasny sposob. Emil dostal karetke i ksiazke o kolach ktora sie zaczytuje doslownie.
A na choince Mikolaj zostawil czekoladowe babki. taki zartownis..
Tego roku, uprzedzilam wszystkich o nowej zasadzie - przeciez ja kocham zasady!, jedna osoba prezent otwiera a reszta czeka i tak po kolei, i udalo sie, kazdy mial swoj moment i wszyscy razem sie z niego cieszyli.
Byl to uroczy poranek, aczkolwiek Olivia musiala nas doslownie z lozek zciagnac. Obudzila sie o 5 rano ale niestety musiala poczekac na reszte i dala rade, oficjalnie zaczelismy o 6:30?
Tacie udalo sie nawet zdrzemnac 15 minut ;) przed wyjsciem do kosciola. Do kosciola poszlismy wyjatkowo wszyscy. Wyjatkowe to bylo wyjscie. Dobrze ze kosciol posiada specjalne odizolowane miejsce od reszty gdzie nikomu nie przeszkadzalismy. Olaf czolgal sie po lawkach, Emil zaraz za nim. Dobrze ze spoznilismy sie cale pol godziny, zupelnie nie swiadomie dodam na usprawiedliwienie, 15 minut mszy dla naszych chlopcow to akurat! Ale warto bylo, kosciol wygladal pieknie a i szopke w swieta zobaczyc trzeba.
A pozniej leniuchowanie, spacer, zabawa z tatem na podworku.
I po swietach. Zawsze za krotkie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)