wtorek, 18 października 2011

Homeschooling

Zaczal sie szosty tydzien naszej domowej szkoly. Nie bylo dnia ani chwili zebysmy zalowali naszej decyzji. Ba! kazdego dnia sie w niej umacniamy. Kazdego dnia cos sie nowego uczymy, jak nie z ksiazki to z zycia. Kazdego tygodnia bierzemy do reki nowa ksiazke, ktora towarzyszy nam przez kilka dni. Ostatni tytul "How to make an apple pie and see the world" tak nam sie spodobal ze przerabiamy go juz trzeci tydzien. Coz, skoro temat jablkowy zupelnie na czasie. Przy okazji nauczylysmy sie ze Sri Lanka to wyspa w ksztalcie gruszki i z tamtad pochodzi najlepszy cynamon z drzewa kurundu! Olivia kolorowala dzisiaj flage Sri Lanki ktora ja ujrzalam na oczy po raz pierwszy a o drzewie kurundu tez nie slyszalam wczesniej. Podziwiajac piekne ilustracje, Olivia nauczyla sie co to kontrast i poznala kolory cieple i zimne, tak ze przez reszte dnia rozpoznawala i nazywala je wszystkie. W poprzedniej ksiazce pt "Madeline" tytulowa dziewczynka miala wycinany wyrostek. Temat wyrostka tak bardzo zainteresowal Olivie , ze przerobilysmy caly uklad trawienny. A matematyke robilysmy dzisiaj w domku na drzewie. Calosc zajmuje nam 10 minut tu 15 tam. A reszte niesie dzien.
W ubiegla srode bylismy na przedstawieniu w teatrze dla dzieci o malej czerwonej kurce. Olivia byla tak wpatrzona, ze wszyscy mogliby wyjsc a ona by nie zauwazyla. Olaf i Emil wytrzymali choc dla nich calosc sie dluzyla.

Jutro znowu cos sie nauczymy.