o tym co wymysla trzy male glowy, gdzie pobiegna trzy pary nog i co potrafi zrobic szesc malych rak.
wtorek, 9 października 2012
Ostatni dzwonek
Tak to sie mowi jak cos sie na ostatnia chwile robi. My sie tak na jablka wybralismy. Pogoda kiepska, cale rano padalo, juz myslelismy ze nic z tego nie bedzie. Ale przestalo wiec sie skusilismy na te jabluszka. W sadzie pusto, po drzewkami pelno spadow, unosil sie zapach gnitych jablek. Nie bylo przejazdzki traktorem, trzeba bylo sie przejsc. Nie bylo pszczolek i nie bylo nam goraco jak w roku ubieglym. Bylo zimno i Emilek wyrwany z drzemki jaka sobie w aucie ucial, chcial byc noszony. Olivia bardzo zrywala, zawdzieczamy jej caly kosz jablek. A na koniec jablka w karmelu. Bardzo smaczne, bardzo sklejaly. Nasze pierwsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

