wtorek, 28 stycznia 2014

Wiec jak my to robimy?

Naprawde fajnie jest homeschool.
Nasza szkola nasz dom codziennie ma cos nowego, cos innego. Po trzech latach wspolnej nauki, zaczyna byc widac wydaptana sciezke po ktorej idziemy mniej wiecej kazdego dnia ale lubimy tez na chwile z niej zboczyc albo przysiasc na chwile.
W naszej szkole wszystkim sie podoba :)


Do godziny 8 rano mozna byc w pidzamach. Czasami pomagacie przy sniadaniu, czasami poprosicie o bajke, czasami ktos sie czyms bardzo zajmie, a jeszcze ktos spi do 8.

Ale po 8ej to juz nie fajnie ;) byc w pidzamie. Chyba ze mamy sobote! W sobote mozna wszystko !

8 - 8:30 sniadanie. Przy sniadaniu czytam Biblie dla najmlodszych. Chca jeszcze i jeszcze ale w koncu trzeba ta czesc sniadaniowa zakonczyc.

9:15 Olivia zaczyna swoja nauke. Codziennie zaczyna od czytania paragrafu ze swojej Biblii. Pozniej opowiada mi o tym o czym przeczytala po Polsku. To bardzo wazne, widze ze przychodzi jej to z trudem ale bardzo sie stara.
Pozniej zaczyna swoje szufladki. Kazda na oddzielny przedmiot. Pierwsza jest zawsze ta sama. Kalendarz, skrzypce, pisanie liter. Pozostale jej zamieniam. Niektore moze robic sama, inne z moja pomoca.

Chlopaki w tym czasie sie bawia a ja sprzatam po sniadaniu, albo nawet po kolacji jesli nam sie nie chcialo o to zadbac wieczorem :) To tylko zlew to nie czlowiek.
Jak koncze zwoluje ich do stolu i razem pracujemy nad ich ksiazeczkami, uczymy sie liter, kolorujemy, wycinamy, gramy w bingo z literami i zawsze sa nagrody (dzisiaj mandarynki). Zajmuje nam to moze 30 minut i starczy na dzisiaj.
Biegna sie bawic dalej.

A ja dosiadam sie do Olivii i pracujemy razem nad reszta.

O 11 pora cos przekasic malego czasami kontynuujac prace nad czyms czasami robimy sobie przerwe.

To dobra pora na podworko.

12 - 2 Lunch, spacer, odpoczynek ktory odkad nikt juz nie spi jest takim czasem wolnym, chodzi o to ze ma byc cicho i nikt nic od nikogo nie chce. Czesto okazuje sie ten czas bardzo produktywny. Olaf buduje z lego, Emil bawi sie w tym samym pokoju czyms innym a Olivia jest u siebie i czyta albo czesze lalki i przebiera albo szyje na maszynie.

3 - 4 Zabawa, porzadki, podworko.

Reszta dnia to przygotowania do kolacji, czasami zabawa z sasiadami, bajka, jakies zajecia plastyczne wspolnie przy stole, powrot taty

A co sie uczymy?

Olaf woli liczby od liter. Namietnie wypisuje je wszedzie a jego 5 sa piatke z plusem. 2 zawsze w druga strone.

Olivia dzisiaj uczyla sie o kontynentach, o najwyzszej gorze i najdluzszej rzece. Z matematyki razem uczymy sie dodawac w pamieci 8ki i 9ki. Np 68+9, 37+8, 8+76.. Pozniej czytamy o Chinach, bo uczymy sie o poczatkach Chin. Wiec napotykamy kilka ciekawostek i sprawdzamy je glebiej, wszyscy probujemy chinskiej sztuki walki Tai Chi przed komputerem i nie jest to takie proste i robi sie smiesznie. A pozniej bawimy sie w Tangrams, zabawa ktora pochodzi z Chin w ktorej trzeba ukladac figury geometryczne w rozne obrazki.

Uczymy sie rysowac ptaki, naprawde ladnie. Obserwujemy je przez okno i dokarmiamy i patrzymy czy wracaja. Bo o ptakach uczymy sie w tym roku z Zoologii.

Czytamy Chatke Puchatka przy lunchu. A wieczorem na dobranoc tato czyta Emilowi co zechce, z Olafem zaczeli "Ronie corke rozbojnika" a my z Olivia "Przygody Filonka Bezogonka".

Olivia czesze mi, kazdego dnia jak tylko mnie znajdzie usadowiona gdzies, warkocze. I to jest takie wspaniale uczucie , o ktorym pojecia nie mialam zachodzac w ciaze 8 lat temu.

O tym i o tych wszystkich wspanialych rzeczach ktore doswiadczam kazdego dnia ktore przynosi rodzina pojecia nie mialam.

Nie wiedzialam tez jakie frustrujace jest to, jak sie cos mowi dwa razy i nie slychac! i odbioru nie ma zadnego.

Jakie smieszne jest jak 4latek probuje za moimi plecami cos zalatwic ze swoim starszym bratem, cos na co mama nie pozwolila! (sprawa plynu do plukania zebow, mama nie pozwolila mlodszemu bo boi sie ze polknie)

Wiec tak sie uczymy. Tak nam mijaja dni gdy sie nigdzie nie spieszymy.
Razem.