czwartek, 15 lutego 2007

Na poczatek..

Olivka to wielki usmiech i duze niebieskie oczy. Prawdziwie niebieskie.
Usmiech jak wymalowany. O Olivce bedziemy tu pisac ja mama-Marta i moze tata-Artek tez cos czasami napisze.
Uplynal nam pierwszy wspolny rok. Wszystko bylo: pierwszy usmiech, pierwszy zab, kupy o wszystkich mozliwych kolorach i....zapachach, ale jakos wszystko poszlo zdumiewajaco gladko albo moze teraz tak nam sie wydaje. No, w kazdym badz razie nie bylo sturlania z sofki, jakiegos obfitego ulewania, glosnego ujadania przy wyrzynaniu zebow itp itp przed ktorymi ostrzegaly doswiadczone mamy. No ale Olivka sie rozkreca.......
Teraz ma 14 m-cy. Jest szybka. Nie zdaze posprzatac juz jest balagan. Hm, typowe. Ktos kiedys powiedzial "sprzatac przy dzieciach to jak odsniezac gdy pada snieg" prawda, przestalam sie przejmowac. Fakt, gdy to pisze to staram sie nie patrzec za siebie gdzie naczynia krzycza zeby je wymyc i juz mysle ze jak sie podniose z krzesla to zebym przypadkiem w cos nie wlazla.
Bede pisala! Obiecuje ci Olivko.

1 komentarz:

  1. Marta!!! Gratuluje pierwszego wpisu, oby dalej szlo gladko. Ale sliczna ta Wasza Olivka! Pozdrawiam goraco cala Wasza trojke,

    Kaszka

    OdpowiedzUsuń