Z nocnikiem sie zapoznalismy 2 m-ce temu. Olivia - Nocnik, Nocnik - Olivia.
Olivka miala nowa zabawke, ale jakies dluzsze posiedzenie sie nie zapowiadalo. Nie chciala na nim nawet usiasc zupelnie tak jakby ja parzyl. Nocnik wyladowal w szafie. Nie bedziemy klasc na malej presji ponoc moze to miec odwrotny skutek. Wiec postanowilismy czekac.
Do dzisiaj. Olivka przytargala nocnik do kuchni i powiedziala "siiiiiiii". Ona wie do czego sluzy nocnik! No to do roboty! Sciagnelam jej do kolanek rajtuzki, zdjelam pampersa (usmiech przy tym miala przeogromny chyba sama byla ciekawa co sie dalej stanie) i posadzilam na tronie.
1,2,3 koniec. 3 sek. posiedziala, wstala, zajrzala, po mamie powtorzyla nie ma "mmma" i tyle.
Poszlam po pampersa, wracam Olivka stoi z podciagnietymi rajtuzkami, stoi i przyglada sie swojemu odbiciu w piekarniku. "Sama sobie podciagnelas rajtuzki?!!!" To my juz mamy takie dorosle dziecko?? Ach jak takie rzeczy ciesza!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz