Przyszla wiosna.
Wczoraj wieczorem oglosilam ze dzisiaj spedzimy dzien w ogrodzie.
Olaf nie mogl sie doczekac pracy.
Zaraz po sniadaniu, wybiegl do kopania grzadek.
O 8:30 bylismy juz wszyscy mocno w pracy.
Ach, jaka to fajna praca!
Kopiemy, haczkujemy, sprzatamy, grabimy i rozwazamy o tym jak nam latwo ze taki ogrod jest dla nas tylko przyjemnoscia i o ile trudniej by bylo nam gdybysmy musieli polegac na naszych zbiorach jako glownym zrodle porzywienia.
Spiewanie doxologii na ogrodzie wychodzi nam jeszcze lepiej niz w domu :)
Zostawiamy chlopakow przy pracy a my dziewczyny z Piotrkiem idziemy naszykowac piknik. Olivia robi lemoniade, ja kanapki, troche nam schodzi..
Pora na przerwe :)
Zasluzona!
Piotrek psuje caly piknik :) swoja zabawa.. wlewa lemoniade do jagod i chce kazda kanapke.
Po chwili decydujemy ze pojdziemy do domu, gdzie konczymy nasze drugie sniadanie i udaje nam sie przeczytac kawalek ksiazki.
Wiosna zamienila sie w lato.
Olivia pyta czy moze isc na dwor sie bawic :) Tak! Warunki na zabawe wspaniale:)
Piotrek po calym dniu w ogrodzie, pozniej padnie o 5 po poludniu i juz bedzie spal na noc. Ma tez podbite oko, biedaczek przewrocil sie na lawke i strasznie je otarl.
A po calym dniu pracy udaje nam sie duzo. Ogrodek oporzadzony, zima wygrabiona z grzadek, salaty posadzone, a oprocz tego udal nam sie spacer rowerowy, Olivii ciasto,
i chlopakow zabawy z kolegami, bo dzien coraz dluzszy i siadamy do kolacji o 7:40 a pozniej jeszcze ciasto z mlekiem i dobra ksiazka do niego. "Dzieci z Bullerbyn"
po raz drugi.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz