środa, 9 marca 2016

Na ogrodzie

Przyszla wiosna.

Wczoraj wieczorem oglosilam ze dzisiaj spedzimy dzien w ogrodzie.

Olaf nie mogl sie doczekac pracy.

Zaraz po sniadaniu, wybiegl do kopania grzadek.

O 8:30 bylismy juz wszyscy mocno w pracy.

Ach, jaka to fajna praca!

Kopiemy, haczkujemy, sprzatamy, grabimy i rozwazamy o tym jak nam latwo ze taki ogrod jest dla nas tylko przyjemnoscia i o ile trudniej by bylo nam gdybysmy musieli polegac na naszych zbiorach jako glownym zrodle porzywienia.

Spiewanie doxologii na ogrodzie wychodzi nam jeszcze lepiej niz w domu :)

Zostawiamy chlopakow przy pracy a my dziewczyny z Piotrkiem idziemy naszykowac piknik. Olivia robi lemoniade, ja kanapki, troche nam schodzi..

Pora na przerwe :)

Zasluzona!


Piotrek psuje caly piknik :) swoja zabawa.. wlewa lemoniade do jagod i chce kazda kanapke.
Po chwili decydujemy ze pojdziemy do domu, gdzie konczymy nasze drugie sniadanie i udaje nam sie przeczytac kawalek ksiazki.

Wiosna zamienila sie w lato.

Olivia pyta czy moze isc na dwor sie bawic :) Tak! Warunki na zabawe wspaniale:)

Piotrek po calym dniu w ogrodzie, pozniej padnie o 5 po poludniu i juz bedzie spal na noc. Ma tez podbite oko, biedaczek przewrocil sie na lawke i strasznie je otarl.

A po calym dniu pracy udaje nam sie duzo. Ogrodek oporzadzony, zima wygrabiona z grzadek, salaty posadzone, a oprocz tego udal nam sie spacer rowerowy, Olivii ciasto,

i chlopakow zabawy z kolegami, bo dzien coraz dluzszy i siadamy do kolacji o 7:40 a pozniej jeszcze ciasto z mlekiem i dobra ksiazka do niego. "Dzieci z Bullerbyn"

po raz drugi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz