Temat nie do wyczerpania.
Luty, miesiac na zbieranie syropu klonowego.
W zaprzyjaznionym nam parku, mieli warsztaty pouczajace jak to sie wlasciwie robi.
Wycieczka w las, Olivia dumnie ochotniczo niosla wiadro, razem z pania i innymi zainteresowanymi szukalismy drzewa.
Olaf nie cierpi blota. A bloto bylo, jeszcze jakie wiec mu troche spacer psulo.
Piotrek chetnie sie wyrywal w bloto.
A Emil z tata nawet sie nie odwazyli ;) poszli na wystawe przyczep kempingowych.
A sok pomalu do wiaderek kapal. Dowiadujemy sie ze do syropu nadaja sie soki nie tylko z drzew klonowych, ale rowniez z orzecha czarnego! ktorego mamy na naszym ogrodzie.Dzieci uwielbiaja sie bawic duzymi orzechami jesienia, nie nadazamy ze zbieraniem ich jak leca. Nabralismy sporo checi na takie wiaderko z naszego ogrodka. Moze nakapie zeby starczylo do jednego sniadania? Na zrobienie 1 galonu syropu trzeba 49 galonow soku.
Wlasnie teraz na przedwiosniu jest idealny moment na zbieranie sokow z drzew.
Przedwiosnie jak to cieplo brzmi.
spotkalismy pszczolke! to dopiero oznaka na wiosne :)
Kazdy skosztowal kapiacego soku prosto z kranika, a pozniej ugotowanego syropu a takze cukierkow.
Duzo trzeba ludzkiego mozolu dla przygotowania takiego syropu. Nic dziwnego ze kosztuje jak zloto :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz